Archiwum

Posts Tagged ‘Villeroy&boch’

Architekci/projektanci, myszki w dłoń!

Czerwiec 22, 2012 2 Komentarze

Już niedługo rusza II edycja Excellent Design. W tym roku w konkursowych projektach będzie można używać płytek niemieckiej firmy Villeroy&Boch.

Konkurs w ubiegłym roku wymyślił mój osobisty kolega z biura – Sebastian Serafin, który w firmie Excellent odpowiada za kontakty z architektami. Z jego pomysłu narodziło się Excellent Design 2011, w którym udział zgłosiło 172 projektantów, nie tylko z Polski. W ramach rywalizacji powstało ponad 500 wizualizacji, pochodzących z 56 zgłoszonych projektów. Główną nagrodę w pierwszej edycji zdobyła Magdalena Klonowicz (nagrodzona praca – poniżej tekstu).

Idea imprezy jest bardzo prosta. Uczestnicy mają za zadanie zaprojektować łazienkę, przy użyciu programu CAD Decor oraz produktów, które tworzą konkursową bazę danych. W tym roku w bazie tej znajdują się produkty wyposażenia wnętrz firm Zehnder, Bagno Associate, Excellent oraz płytki Villeroy&Boch. Dla osób, które nie mają oprogramowania CAD Decor, firma CR Soft przygotowała wersje trialowe, które będzie można wykorzystywać przez miesiąc.

W tym roku do regulaminu rywalizacji wprowadzono warunek, który jest nowością, a który ma sprawić, że prace konkursowe będą bliższe rzeczywistości – wirtualne pomieszczenie, które mają urządzić architekci nie może mieć więcej niż 8 metrów kwadratowych powierzchni.

Nagrodami w Excellent Design 2012 są: laptop, tablet, pełna wersja programu CAD Decor oraz wycieczka do Włoch. A także chwała i splendor 😉 wynikające między innymi z tego, że nazwisko zwycięzcy będzie pojawiać się w rozmaitych publikacjach branżowych.

Patronat medialny nad imprezą objął magazyn „Dobre Wnętrze”.

Uroczyste ogłoszenie wyników nastąpi na gali, która odbędzie się w Salonie Wyposażenia Wnętrz Excellent, przy ulicy Zakopiańskiej 56 w Krakowie. Podczas gali wydarzy się również coś, na co już czekam – zamknięty koncert mojego bezwzględnie ulubionego wokalisty czyli – Janusza Radka. Już chociażby z powodu tego wydarzenia, moim zdaniem, warto wziąć udział w konkursie i zapewnić sobie wejściówkę 😉
Podczas gali wsparcia technicznego, w postaci sprzętu multimedialnego, będzie udzielała firma Art Cinema.

Seminarium będące wydarzeniem inicjującym II edycję, poświęcone programowi CAD Decor, odbędzie się już w najbliższy czwartek, 28.czerwca, o 16.00.

Wszelkie szczegółowe informacje można znaleźć na stronie konkursu.

A oto projekt, który wygrał ubiegłoroczną edycję Excellent Design.

Reklamy

Perły Ceramiki UE 2011 – rozdane

Po raz kolejny wręczono Perły Ceramiki UE – nagrody, które przyznawane są corocznie, już od 2004 roku.

Tym razem, po raz pierwszy, wprowadzono podział wśród nagradzanych kolekcji, na dwie kategorie cenowe – standard, w której znalazły się płytki, których cena sprzedaży detalicznej netto wyniosła do 80 złotych za metr kwadratowy oraz premium – dla produktów droższych.

Wprowadzenie takiego podziału to, moim zdaniem, bardzo dobre posunięcie, bo czasami trudno jest porównać płytki z różnych półek cenowych.

Podobnie jak w latach ubiegłych, przyznano Perły Ceramiki UE oraz Perły Dystrybutorów. Pierwsze są typowane przez jury, składające się z osób związanych zawodowo z architekturą i wzornictwem. O tych drugich decydują przedstawiciele liczących się na rynku dystrybutorów płytek ceramicznych, tworzących tzw. Jury Dystrybutorów.

W tym roku do tytułu Pereł nominowano, podczas trzech równorzędnych edycji, w sumie 36 kolekcji. I spośród tych kolekcji wyłoniono nagrodzone produkty:

Tytuły PERŁA CERAMIKI UE 2011 otrzymały kolekcje:
Klasa: STANDARD
Kategoria: PŁYTKI ŚCIENNE
VIVIDA – producent: Grupa Paradyż
VERMILIA – producent: Grupa Paradyż
VULCANO – producent: Ceramika Pilch Sp. z o.o., Sp. K.
Kategoria: PŁYTKI NA ŚCIANY I PODŁOGI
ARTABLE/AROLE – producent: Grupa Paradyż
ARVENA/ARVENO – producent: Cersanit
KOLEKCJA KUCHENNA – producent: Ceramika Pilch Sp. z o.o., Sp. K.
MEISHA/GARAM – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI UNIWERSALNE
STEEL – producent: Cersanit
Kategoria: PŁYTKI DO WNĘTRZ I NA ZEWNĄTRZ
KLINKIER SOLAR – producent: Opoczno
Kategoria: PŁYTKI DO ZASTOSOWANIA SPECJALNEGO
MODERN PUNK – producent: Grupa Tubądzin
Klasa: PREMIUM
Kategoria: PŁYTKI ŚCIENNE
VELATIA – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI PODŁOGOWE
EBANO BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
LAZZARO – producent: Opoczno
MASTO – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI NA ŚCIANY I PODŁOGI
FIORDO – producent: Pamesa Ceramica S.L.
IMPERIUM – producent: Ceramstic
SANTA CATERINA BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI UNIWERSALNE
NOCE BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
SIGHT – producent: V&B Fliesen GmbH
WENGE BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI DO WNĘTRZ I NA ZEWNĄTRZ
CANYON – producent: Opoczno
RAJASTHAN – producent: Undefasa S.A.
WOOD DESIGN – producent: Valdi Ceramica Sp. z o.o
Kategoria: PŁYTKI DO ZASTOSOWANIA SPECJALNEGO
BELLISIA DIGITAL – producent: Alfa-Cer Wiesław Kwiatkowski
HITECH – producent: Polcolorit S.A.
TARANTO – producent: Grupa Paradyż

Tytuły PERŁA CERAMIKI DYSTRYBUTORÓW 2011 przyznano
kolekcjom:
Klasa: STANDARD
Kategoria: PŁYTKI ŚCIENNE
VIVIDA – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI NA ŚCIANY I PODŁOGI
MEISHA/GARAM – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI DO ZASTOSOWANIA SPECJALNEGO
MODERN PUNK – producent: Grupa Tubądzin
Klasa: PREMIUM
Kategoria: PŁYTKI ŚCIENNE
VELATIA – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI PODŁOGOWE
EBANO BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI NA ŚCIANY I PODŁOGI
SANTA CATERINA BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI UNIWERSALNE
NOCE BY MY WAY – producent: Grupa Paradyż
Kategoria: PŁYTKI DO WNĘTRZ I NA ZEWNĄTRZ
RAJASTHAN – producent: Undefasa S.A.
Kategoria: PŁYTKI DO ZASTOSOWANIA SPECJANLEGO
BELLISIA DIGITAL – producent: Alfa-Cer Wiesław Kwiatkowski
TARANTO – producent: Grupa Paradyż

Dodatkowo Wielką Perłę Ceramiki UE 2011 z Diamentami otrzymała Grupa Paradyż, która w konkursie zdobyła najwięcej, bo aż 12 nominacji, 11 PEREŁ CERAMIKI UE 2011,
7 PEREŁ CERAMIKI DYSTRYBUTORÓW 2011 i po raz siódmy zdobyła WIELKĄ PERŁĘ CERAMIKI UE.

Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród odbyło się 26. stycznia w trakcie gali, podczas poznańskich targów budowlanych – Budma (na zdjęciu obok – statuetki Pereł przygotowane do wręczenia – zdjęcie pochodzi ze zbiorów kwartalnika WPC, fot. Jan Balana).

Perły Ceramiki UE to jedno z najciekawszych, cyklicznych wydarzeń, w polskiej branży płytek ceramicznych. Zadaniem konkursu jest promowanie szczególnie ciekawych kolekcji, które nadążają za aktualnymi trendami i tendencjami w produkcji okładzin ceramicznych. Daje on szanse na to, aby nagrodzone serie były zauważalne u sprzedawców detalicznych – producenci nagrodzonych płytek mają prawo do oznaczania ich, u swoich dystrybutorów, specjalnymi naklejkami z logo konkursu.

Jest to równocześnie bardzo prestiżowe przedsięwzięcie. Jego organizatorem jest kwartalnik „Wokół Płytek Ceramicznych”. Honorowy patronat nad konkursem pełnią Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Stowarzyszenie Architektów Polskich oraz Sekcja Architektury Wnętrz Związku Polskich Artystów Plastyków.

Na zdjęciu poniżej – nagrodzona kolekcja Artable

Pałacowy szyk

Grudzień 7, 2011 Dodaj komentarz

Seria: Opulent Chic
Producent: Villeroy&Boch, Niemcy

Dziś kolej na następną nowość z niemieckiej fabryki. Oczywiście tłumaczenie nazwy kolekcji brzmi inaczej niż tytuł notki, ale tak właśnie skojarzyły mi się te płytki – jako produkt świetnie pasujący do pałacowych wnętrz albo do domu kogoś, kto w pałacu czułby się świetnie.

To seria w sporym formacie – płytki ścienne mają rozmiar 30×90, są rektyfikowane. W tym samym formacie są, naprawdę „bogate”, tapetowe dekoracje (na zdjęciu). Zarówno one, jak i listwy, które uzupełniają serię, są malowane ręcznie farbą, zawierającą drobinki złota.  Pałacowy styl nie mógłby się obyć bez wykończeń w formie tłoczonych gzymsików, zatem i takie elementy znajdą się w kolekcji. A całość utrzymana jest w tonacji beżowo-brązowo-złotej.

A mnie najbardziej spodobała się podłoga. A dokładnie – podłogowa dekoracja, rozeta. Właśnie taka:

Rozety są ręcznie układane. Ich elementy są błyszczące, metalizowane i na większej powierzchni rzeczywiście mogą robić ogromne wrażenie. A przynajmniej – na mnie zrobiły. Dla tej serii mogłabym polubić styl pałacowy 🙂

Ponieważ wszelkie powierzchnie ceramiczne, pokrywane metalami szlachetnymi są delikatniejsze, od zwykłych płytek, warto pamiętać, że i serię Opulent Chic trzeba myć delikatnymi środkami – samą wodą lub wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń. Osoby, które zdecydują się, na zakup tej nowości z Villeroy&Boch, koniecznie muszą pamiętać, aby takie instrukcje przekazać swojej pałacowej służbie 😉

Kategorie:nowości Tagi:

Nie jednemu psu na imię Burek…

Listopad 12, 2011 1 komentarz

Przychodzi klient i pyta: „Czy mają państwo płytki Loft, w beżowym kolorze?”

Tak, mamy, trzy różne. Każda nazywa się Loft i występuje w beżowym kolorze.

Niestety, gdy na rynku funkcjonuje kilkuset producentów lub dostawców płytek ceramicznych, tak jest, że nazwy serii dublują się. I wcale nie muszą być one do siebie podobne. Reflex z Ceramiche Caesar to industrialny gres. Reflex z Gayafores to blyszczące, kolorowe ściany z fakturą w paski.

Ostatnio szczególnie często powielają się nazwy związane z kamieniem naturalnym  – wszelkie rodzaje marmuru  (np. Pulpis), łupek (czyli popularna Ardesia), kwarc (Quarzite) czy gneisy (np. Luserna).

Bywa to  kłopotliwe, zarówno dla sprzedających, jak i dla klientów. Tym bardziej, że jeżeli taka sama nazwa nadana jest płytce imitującej taki sam kamień naturalny (np. Travertino), to kolekcje nie tylko są podobne z wyglądu, ale i z nazwy.

Pewno dlatego szczególną sympatią darzę firmy, które wkładają nieco wysiłku, aby wymyślić oryginalne, niecodzienne nazwy. W tej materii mało która fabryka stara się tak, jak Villeroy&Boch. Od pewnego czasu nazwy ich kolekcji są najczęściej dwuwyrazowe i bardzo oryginalne. Usłyszawszy „Urban Spirit”, „Rich History”albo „Light Curve” raczej nie ma się wątpliwości o jakie płytki, jakiego producenta chodzi.

Ale skoro nie wszystkie fabryki są tak kreatywne w kwestii „imion” dla swoich produktów, warto wiedzieć jak ustrzec się pomyłki. Jakie informacje warto posiadać, szukając konkretnego produktu?

Przede wszystkim – nazwę fabryki. Bez tej informacji może być ciężko ustalić o jaką płytkę w ogóle chodzi. A potem – nazwę kolekcji, nazwę koloru (czasami wcale nie jest to „białe” albo „zielone” w języku producenta), wymiar oraz dodatkowe informacje, dotyczące faktury, jeżeli takie istnieję (np. lappato, struktura itp).

Niektóre fabryki nadają płytkom, poza nazwami, również kody. Każda płytka, dekoracja, mozaika, ma wówczas swoje niepowtarzalne oznaczenie, które również ułatwia identyfikacje. A także może służyć innym, niezakładanym przez twórców, celom. Przyznam się, że kody kilku płytek, włoskiego producenta, który był moim ulubionym, przed laty, świetnie sprawdzają się do dziś jako hasła do moich kont pocztowych 😉

Na zdjęciu – jeden z „pulpisów” – Pulpis Vision z Apavisy.

Zabawy światłem i cieniem

Październik 25, 2011 Dodaj komentarz

Seria: Light-Lusion
Producent: Villeroy&Boch, Niemcy

Kolekcje, które firma Villeroy&Boch prezentowała podczas targów w Bolonii, będą gotowe, do sprzedaży, dopiero w 2012 roku. Ale moim zdaniem, są na tyle ciekawe, że warto je zapowiedzieć wcześniej. Szczególnie, że w kilku przypadkach świetnie wpisują się w pewien wyraźny trend – wiele wśród nowości płytek ściennych o wyrazistej strukturze.

Tak jest między innymi w przypadku serii Light-Lusion.

To kolekcja wyłącznie ścienna. Fabryka nie zaplanowała do niej skoordynowanej podłogi – dobranie takich płytek jest pozostawione inwencji kupującego lub architekta.

Light-Lusion występuje w dwóch podstawowych formatach – 30×60 i 25×75. Wszystkie płytki są rektyfikowane i wszystkie łączy to, że nie są po prostu gładkie – mają mniej lub bardziej wyrazisty relief.

Mniejszy wymiar (na zdjęciu u góry) nieco przypomina unowocześnioną wersję skóry krokodyla – ciągi kółek, o różnej płaszczyźnie nachylenia biegną w poprzek dłuższego boku płytki. W tym rozmiarze płytka podstawowa ma kolor kremowy. Dostępne są również dekoracje, w formacie podstawowym, w wersjach metalicznych – kremowej i brązowej. Uzupełnieniem dla tego rozmiaru są listwy dziesięciocentymetrowej szerokości, powtarzające relief płytki podstawowej, również w kolorach metalicznych – brązu i srebra.

W większym formacie, 30×60, zabawa ze światłocieniem i złudzeniami optycznymi została rozwinięta jeszcze bardziej. Poza białą płytką podstawową, fabryka proponuje dekoracje, które sprawiają wrażenie, jakby były wypukłe lub wklęsłe (na zdjęciu niżej). Gdy je jednak pogłaskać, wtedy można się zorientować, że są one płaskie, mają tylko niewielki relief. Dekoracje można wybrać białe lub srebrne, w rozmiarze płytek podstawowych lub w formie listew – 10×60.

I do dopiero pierwsza z ciekawych nowości, prezentowanych przez Villeroy&Boch

Muzeum ceramiki Villeroy&Boch

Wrzesień 16, 2011 Dodaj komentarz

Czy wiecie, że niektóre fabryki płytek, które mogą poszczycić się wyjątkowo długą historią, mają swoje własne muzea?

Jedną z takich firm jest niemiecki producent Villeroy&Boch. W miejscowości Mettlach, w kwaterze głównej firmy mieści się Discovery Centre, w skład którego wchodzi między innymi Muzeum Ceramiki.

Villeroy&Boch istnieje od 1748 roku. Pierwsze muzeum ceramiki firma miała już w roku 1844. Ufundował je Eugen von Boch – osoba niezwykle istotna dla płytek ceramicznych markowanych logo Villeroy&Boch. Firma zawdzięcza mu nie tylko pierwsze muzeum, ale również rozwinięcie na masową skalę produkcji trwałych, odpornych i atrakcyjnych płytek przeznaczonych na podłogi.

Eugen był wszechstronnie wykształconym człowiekiem, o bardzo wielu zainteresowaniach. Jednym z jego hobby była archeologia. Oglądając antyczne, rzymskie pozostałości, wpadł na pomysł, aby idąc wzorem starożytnych Rzymian, zacząć produkować płytki podłogowe. Miały one charakteryzować się dwoma cechami – miały być atrakcyjne i tanie. Tę drugą cechę miała zapewnić produkcja fabryczna.

Płytki zgodne z ideą Eugena nie były pierwszymi płytkowymi produktami tej firmy. Już w 1780 roku trzej bracia Boch przygotowali na nagrobek swojego wuja ceramiczny motyw dekoracyjny, składający się z siedmiu płytek, układających się w kształt krzyża. Ale tak naprawdę dopiero 60 lat później produkcja płytek w firmie Bochów ruszyła na dużą skalę – otwarto zakłady w Septfontaines i Mettlach.

Z niemalże tego samego okresu pochodzi pomysł Eugena, aby stworzyć muzeum ceramiki.

Pierwszy zbiór  nie przypominał tego współczesnego. Nie koncentrował się on na własnych produktach, ale pokazywał przekrój przemysłu ceramicznego z całego świata.

Kiedy 158 lat po pierwszym otwarciu, udostępniono dzisiejsze muzeum, jego eskpozycję poświęcono przede wszystkim ponad dwustupięćdziesięcioletniej historii firmy oraz rodzin, które z nią są związane.

Ponieważ produkcja płytek jest tylko jedną z kilku aktywności firmy Villeroy&Boch, w muzealnej ekspozycji okładziny ceramiczne nie są wcale dominujące. Stanowią tylko część z 16.000 eksponatów. Jest wśród nich też ponad tysiąc dokumentów, oddających historię firmy.

Co mnie najbardziej podobało się w Discovery Centre? Branżowo – przepiękne płytki, stanowiące okładzinę ścian w muzealnej kawiarence. Ich uroda zdecydowanie przebiła wszelkie inne płytki w całej ekspozycji. Większość zdjęć ilustrujących ten tekst pokazuje właśnie wnętrze kawiarni. Do udekorowania ścian i lad użyto piętnastu tysięcy ręcznie malowanych płytek. Projekt tego pomieszczenia powstał w oparciu o znajdujące się w fabrycznym archiwum materiały graficzne, ukazujące styl, w jakim były, pod koniec XIX wieku, aranżowane sklepy na pograniczu Niemiec i Francji.

A gdy patrzyłam na ekspozycję nie do końca branżowo, podobały mi się  pomieszczenia zaaranżowane na kupiecką uliczkę w Mettlach, sprzed około dwóch setek lat oraz… stół weselny, prezentujący zastawę stołową z logo Villeroy&Boch.  Nie jest to byle jaki stół weselny. Znajdujące się wokół niego gipsowe figury, naturalnej wielkości, oddają osoby przybyłe, aby świętować zaślubiny Eugena von Boch z Octavie Villeroy.  To ważny mariaż z punktu widzenia firmy. Nie tylko dlatego, że stan cywilny zmieniał człowiek, którego idee wywarły duży wpływ na kształt firmy. Również dlatego, że to pierwsze małżeństwo, zawarte pomiędzy rodzinami Bochów i Villeroyów. Firma, będąca do tej pory spółką biznesową, od tego ślubu stała się interesem rodzinnym.

Być może mowa, wygłaszana podczas wesela, w trakcie której zostały zatrzymane w czasie gipsowe figury (na zdjęciu obok), dotyczyła właśnie tego historycznego momentu.

Muzeum mieści się w stary barokowym opactwie, w samym centrum miasteczka, tuż nad rzeką Saara. Ponieważ posiada ono nietuzinkową, wyjątkową ekspozycję, będąc w tamtej okolicy, warto je odwiedzić.

Wszelkie praktyczne informacje, dotyczące zwiedzania muzeum można znaleźć na stronie oficjalnej obiektu (mam wrażenie, że niestety jest ona wyłącznie po niemiecku), albo na polskiej stronie firmy Villeroy&Boch (na której informacje o muzeum są dla odmiany… głównie po angielsku 😉 )

Zdjęcia muzealnej kawiarni zostały mi udostępnione przez firmę Villeroy&Boch.

Kategorie:Ciekawostki, muzea Tagi:

Ceramiczne imitacje kamienia

Wrzesień 11, 2011 Dodaj komentarz

Podobnie jak w przypadku imitacji drewna, nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że płytki i tylko płytki. Z doświadczenia wiem, że jeżeli ktoś kocha kamień naturalny, to żadne argumenty nie mają szansy. Jeżeli jednak ktoś chciałby mieć pomieszczenie wyglądające jakby było wyłożone kamieniem naturalnym, a jednocześnie boi się pewnych cech, jakie posiada kamień, może pomyśleć o ceramicznej alternatywie. Jest ona zdecydowanie odporniejsza na skutki użytkowania, niż naturalny pierwowzór, łatwiejsza do utrzymania w czystości i może być niewiarygodnie cienka – występuje również w wersji slim. A biorąc pod uwagę różnorodność propozycji na rynku, ceramiczna imitacja może być również tańsza niż kamień naturalny.

Płytki ceramiczne nie od dziś nawiązywały do kamienia naturalnego. Za swobodną wariację na ten temat można uznać na przykład Florencję – serię łazienkową sprzedawaną z powodzeniem przez kilka lat przez Ceramikę Paradyż. Był to pseudo-marmurek, w kolorach beżowym, zielonym i niebieskim. W tamtym czasie jednak płytki były zdobione metodą sitodruku, co powodowało, że każda płytka miała taki sam rysunek. Na ścianie dawało to taki efekt, jakby ktoś odbił raz koło razu, stempel z wzorkiem imitującym marmur. Jak wyglądało to, w przypadku wspomnianej Florencji można zobaczyć na zdjęciu, które do dziś funkcjonuje w sieci.

Technologie nanoszenia barwników na płytkę zmieniały się z czasem i obecnie pozwalają na osiągnięcie efektów zdecydowanie innych, niż 10 lat temu. Przyglądając się zdjeciom współczesnych imitacji kamienia naturalnego można się pomylić i uznać je za wytwór natury.

Dziś chyba najczęściej powielanym kamieniem są różne odmiany marmuru – od bianco carrara poczynając, a na trawertynie kończąc (na zdjęciu obok – imitacja trawertynu z Ceramiche Caesar – seria Uniqua). Każdy producent stara się mieć w swojej ofercie coś marmurowego, pałacowego. Zapewne dlatego, że ten rodzaj płytek świetnie oddaje możliwości laserowego wydruku, przy pomocy którego są tworzone. Tak, jakby kolejne fabryki chciały pokazać, że one też mają techniczne możliwości odwzorowania natury. Niewykluczone, że gdy nastąpi moment, w którym każda, najmniejsza nawet fabryczka zaopatrzy się w drukarkę do płytek, skończy się ów marmurowy szał.

Ale imitacje kamienia to nie tylko marmury i trawertyny.

Już od kilku lat, w ofercie firmy Villeroy&Boch znajduje się seria Bernina (na zdjęciu obok – C Villeroy & Boch, V&B Fliesen GmbH), imitująca piaskowiec. Choć pojawiła się ona w czasach przed wydrukiem cyfrowym, jest całkiem dobrą imitacją. Kolejne płytki w paczce różnią się od siebie tonacją, a na niektórych elementach można doszukać się nawet nakreślonych rys, zwiększających jeszcze podobieństwo do skały. Ta udana imitacja naturalnego materiału potrafiła, paradoksalnie, przysparzać problemów sprzedającym. Bo choć na ekspozycji teoretycznie było widać zarówno różnice w tonacjach, jak i rysy, to często klienci zauważali je dopiero po zainstalowaniu płytek i byli zaskoczeni tym, że kupili aż tak wierną imitację  kamienia. Nie zmienia to faktu, że Bernina to bardzo ciekawa płytka, szczególnie gdy brać pod uwagę, że powstawała jeszcze w czasach pre-cyfrowych 😉

Interesującymi imitacjami są serie, które nawiązują do kwarcytów, łupków. Kilka takich propozycji ma np. hiszpańska fabryka Codicer (na zdjęciu poniżej- kolekcja Persico). Jeżeli wzory takich kolekcji powstają poprzez skanowanie prawdziwego kamienia i nanoszenie rysunku na powierzchnię płytki, są one zwykle tak udane, że z pewnej odległości trudno jest je zidentyfikować jako okładzinę ceramiczną.

Niektóre z płytek stylizują również mozaikę łupkową lub kwarcytową, która ostatnio stała się bardzo popularna, dzięki importowi z Chin. Taką oryginalną mozaikę można kupić nawet w marketach budowlanych. Ceramiczne, gresowe imitacje takich okładzin mogą mieć dużą przewagę nad naturalnymi odpowiednikami – ze względu na cenę, łatwość ułożenia. A przede wszystkim – decydując się na gresowy substytut, można mieć pewność, że jest on mrozoodporny. Niestety, nie wszystkie kamienne mozaiki z Chin są klejone przy pomocy klejów, które wytrzymają mróz, a doradcy w supermarketach czasami nie są świadomi tego że sprzedawany przez nich produkt nie nadaje się na zewnętrzne ściany. Ta wątpliwość odpada jeżeli wybierze się gresową imitację kamiennej mozaiki – na przykład taką jak na zdjęciu poniżej (seria Temple, tego samego hiszpańskiego producenta – Codicer).

Innym, popularnym ostatnio wśród „podrabianych” kamieni naturalnych, jest rodzaj gnejsu – Pietra di Luserna.

Imitację tej skały, pod nazwą Luserna proponują na przykład fabryki Villeroy&Boch i Saime (na zdjęciu obok). Szczególnie w przypadku tej drugiej kolekcji, jest to propozycja, która cieszy się dużym powodzeniem, również w Polsce. Jej sukces wynika z ciekawego rysunku płytki, niewygórowanej ceny oraz trzech faktur – naturalnej, przepolerowanej i strukturalnej.

Zapewne wymienione przeze mnie rodzaje imitacji kamienia nie wyczerpują całej oferty dostępnej na rynku. Na dodatek przed nami kolejne targi i sądząc po zapowiedziach niektórych producentów, nadal będziemy świadkami tworzenia kolejnych kopii skał.

I można się spodziewać, że owe kopie będą coraz ściślej nawiązywać do pierwowzorów – na przykład fabryka Fondovalle, nieoficjalnie, zapowiedziała prezentację gresów, które nie tylko rysunkiem będą nawiązywać do kamienia naturalnego, ale na dodatek – będzie miała fakturę, jak kamienna podłoga w kościele, w której kolana wiernych wyrzeźbiły podłużne wyżłobienia.

Na zdjeciu u samej góry – kolor Carnico z serii Maxima, Saime.