Archiwum

Posts Tagged ‘płytki ceramiczne’

Kamienna – mój nowy adres

Logo czarne 3Najwyższy czas, abym przedstawiła tu miejsce, w którym od kilku miesięcy spędzam 1/3 doby.

W Śródmieściu Krakowa, naprzeciw najstarszego krakowskiego fortu reditowego, tak zwanej „lunety warszawskiej”, mieści się wzorcownia Łazienki Kamienna 43. Jak łatwo wywnioskować, po nazwie, adres to właśnie Kamienna 43.

Ekspozycja została ulokowana w ponad stuletnim budynku, należącym niegdyś do zabudowań fortowych. Dawny magazyn, przeszedł niedawno rewitalizację i dziś urzeka – elewacją, klimatem i sąsiedztwem.

Z jednej strony mam widok na tynkowany mur pruski dawnych stajni i garaży fortowych, a z drugiej – na ceglane, monumentalną budowlę, należącą niegdyś do Twierdzy Kraków. Choć lata świetności ma już za sobą, to nadal robi wrażenie.

20160211_133226

DSC_0959

DSC_0974

DSC_0967

Przestrzeń nie jest wielka, ale znalazło się w niej miejsce na sporą ilość próbek płytek, na armatury kilku producentów, niewielką wystawę ceramiki łazienkowej, próbki desek podłogowych, mozaiki, tapet, wykładzin, a nawet na wannę wolno stojącą. W wannie tej już siedział m.in. Łukasz Rybarski, znany m.in. z Kabaretu Pod Wyrwigroszem. Była ku temu okazja, bo w naszym wnętrzu P. Łukasz kręcił materiał dla telewizji – zupełnie nie kabaretowy, jak najbardziej serio.

12565408

DSC_0988

DSC_0924

DSC_0931

20160210_164406

20160210_164421

20160210_164605

20160210_164620

Dla kogoś, kto kilka lat pracował dla firmy, która miała wielki salon wyposażenia wnętrz to dość radykalna zmian. Na początku byłam zaskoczona spokojem, teraz doceniam ład i organizację przestrzeni. Okazało się, że mogę efektywnie działać bez bałaganu na biurku i stert papierzysk wkoło. To dopiero niespodzianka – szczególnie dla osób, które pracowały ze mną wcześniej 😉

Mamy też świetny sprzęt multimedialny do prezentacji – rzutniki o krótkiej i ultrakrótkiej ogniskowej oraz dotykową tablicę multimedialną. Nawet nie przypuszczałam, że takie coś istnieje, że można mieć taki duży smartfon 😉 na ścianie. Ponieważ jestem gadżeciarą, więc takie zabawki sprawiają mi ogromną radość.

Zajmujemy się inwestycjami, klientami indywidualnymi, współpracujemy z architektami. Już za niespełna 2 tygodnie – wielka chwila – pierwsza oficjalna prezentacja dla projektantów, w naszych progach.

Zaproszenie

Jeżeli jesteś więc architektem, chciałbyś dowiedzieć się czegoś o płytkach z Saloni i produktach firmy Viega (tę część prezentacji będzie prowadził ów cierpliwy specjalista z tej notki), a będziesz w tym czasie w Krakowie – zapraszam. Co prawda mamy już praktycznie komplet, ale na hasło „czytałam/czytałem na blogu” jakieś miejsce siedzące się znajdzie. Szczególnie, jeżeli dacie wcześniej znać.

Główna siedziba firmy, z którą współpracuję, mieści się poza Małopolską, więc na co dzień mam kontakt z jednym kolegą – to też spora różnica, w porównaniu do przeszłości. Na szczęście kolega ów jest na tyle żywiołowy, że czasami mam wrażenie, że pracuję w większej grupie 😉

Do tego stopnia złapaliśmy dobry kontakt i wspólny język, że nawet pojawiły się pewne plotki, które są całkowicie nieprawdziwe 😀

Ale tworzymy bardzo dobry zespół – profesjonalny, sympatyczny i… radosny 😉

Można się o tym przekonać – na Kamiennej 43/3 w Krakowie. Zapraszam – architektów – nie tylko w czasie szkolenia – oraz wszystkich, którzy lubią pogawędki o płytkach, miskach podwieszanych i tym podobnych. Do pogawędki mogę dołożyć dobrą kawę 😉

Płytki dla kreatywnych, od młodych, polskich dizajnerów

Czerwiec 17, 2013 Dodaj komentarz

iluminado1Jaki początek tygodnia, taki tydzień. Kierując się tą dewizą, postanowiłam ten tydzień rozpocząć dobrze, kreatywnie i ciekawie. Od spotkania z firmą Iluminado czyli Magdaleną i Marcinem Klonowiczami.

To para entuzjastów, którzy swoją pasję do ceramiki starają się przełożyć na coś, co będzie służyło innym ludziom.

Podstawowym powodem naszego spotkania były kafle Unico.

Unico to kolekcja składająca się tylko z dwóch modeli, ale za to dająca ogromne możliwości. Kiedy patrzyłam jak Magda układa na moich oczach kolejne wzory, skojarzyło mi się to z układaniem klocków, z których tworzy się własną płaskorzeźbę.

Te dwa modele tworzące serie to Arco i Canto (jak dokładnie wygląda każdy z nich, można zobaczyć na stronie firmy). Każdy z nich ma takie same wymiary – rozmiar 11×11 cm, grubość – od 1,4 do 5 cm. W wersji podstawowej kafle są w kolorze białym, satynowo-matowym. Możliwe jest zamówienie, za dopłatą, płytek w innym kolorze – firma dysponuje 30 szkliwami.

Oba modele można ze sobą łączyć. Można je układać tak, żeby krawędzie sąsiadujących ze sobą płytek się zbiegały i wówczas powstaje łagodna płaszczyzna albo można specjalnie łączyć brzegi o różnej grubości kafli i wówczas stworzona powierzchnia jest dodatkowo plastyczna, bo wzbogaca ją gra światłocieni. Ilość sposobów ułożenia jest ograniczona tylko przez ilość wykorzystanych elementów. Im ich więcej, tym większe możliwości komponowania ceramicznego obrazu.

Unico to płytki unikalne, pod wieloma względami. Ich wyjątkowość została nawet potwierdzona patentem, na zaprojektowane kształty. Kolejna różnicę łatwo zauważyć, gdy pojedynczy element weźmie się do ręki – jest on bardzo lekki, jak na ceramikę o tej grubości. Niska waga wynika z tego, że kafle są puste w środku, dzięki czemu poza walorami estetycznymi mają jeszcze dodatkowe zalety użytkowe – powierzchnia nimi wyłożona nabiera właściwości dźwiękochłonnych i izolujących. Unico jest produkowane ręcznie, przez odlewanie z masy ceramicznej w formach gipsowych. Po odlaniu, kształtki są dwa razy wypalane – najpierw – nagie, potem – po poszkliwieniu.

iluminado3

iluminado2

Kreatywność Iluminado nie ogranicza się tylko do kafli. Przy okazji oglądania Unico, miałam okazję poznać bliżej rewelacyjne, moim zdaniem, donice do zawieszenia, Bowlo. Przyszło mi do głowy, że mogłabym dzięki nim rozwiązać kwestię roślin zielonych w moim domu, zdominowanym przez dwa żywiołowe koty. Półkulista forma powinna spodobać się wielbicielom krągłości 😉 A ponieważ jak wiadomo, są różne gusta dotyczące rozmiaru krągłości 😉 Bowlo występuje w trzech formatach – o średnicy 18, 22 i 26 cm, a każdy z egzemplarzy ma nieco inny (bo wycinany ręcznie) otwór na rośliny.

iluminado4

Innym, urzekającym produktem firmy są kubki ceramiczne, noszące interesującą nazwę „Kupki”. Zostały one stworzone we współpracy z Adamem Królikowskim. Wyglądają zupełnie jak jednorazowe, plastykowe naczynia, tylko są nieco większe i cięższe.

iluminado5

Z niecierpliwością będę czekać na kolejne pomysły Iluminado. Bo nie ukrywam, jak ważny jest dla mnie pierwiastek ludzki w tym czym się zajmuję. A Państwo Klonowicz to bez wątpienia ludzie niebanalni i wzbudzający sympatię. Szczególnie – Magda, którą poznałam dzięki temu, że wygrała pierwszą edycję Excellent Design, a na gali Excellent Design 2012 pokazała się od jeszcze innej, ciekawej strony – jako wokalistka.

Najnowsze zauroczenie

Lipiec 16, 2012 Dodaj komentarz

Branża, w której funkcjonuję ma pewne plusy. Jednym z nich jest jej wielkość – jest tak wiele firm produkujących płytki, że nawet nie łudzę się, że znam ich większość (o całości nawet nie wspominając). Ale dzięki temu co jakiś czas trafiam na coś, z czym wcześniej nie miałam kontaktu, co jest dla mnie nowe.

I czasami nawet zdarza mi się z miejsca zakochać w nowo poznanych płytkach.

Tak było w przypadku zobaczonych niedawno produktów Eco Ceramica.

Samo logo firmy nie było mi obce – widywałam je na targach, ale dziwnym trafem nigdy nie zainteresowałam się, co się za nim kryje. Dopiero kiedy znajomy agent położył mi na stole katalogi i wzorniki, zrozumiałam co straciłam.

Produkty Eco Ceramiki to kwintesencja tego, co w płytkach lubię najbardziej. To małe wehikuły czasu, które mogą przenieść w przeszłość. To stare włoskie płytki, tyle tylko, że robione dziś. Ale wcale tego współczesnego pochodzenia po nich nie widać. To płytki, które swoje przeszły i wiele na przestrzeni wieków widziały.

Część serii jest produkowana całkowicie  ręcznie. I myślę, że przeciętny człowiek nie byłby w stanie w tych płytkach rozpoznać produktu z XXI wieku. Mają odpowiednią grubość, odpowiedni wygląd i odpowiednią cenę.

Nieco tańsze (co wcale nie oznacza, że tanie) i nieco cieńsze są kolekcje, które są produkowane częściowo maszynowo.

Wszystkie serie można zobaczyć na stronie Eco Ceramica. Ale, prawdę mówiąc, mnie akurat strona nie zachwyciła. Choć może to efekt zamierzony i strona wygląda równie anachronicznie jak wyroby ceramiczne firmy. A może po prostu ta sama osoba, która formuje płytki ręcznie, własnoręcznie zrobiła również witrynę internetową? 😉

Nieważne. Ważne są płytki – ich uroda i klimat.

Urok współpracy z Dalekim Wschodem

Kwiecień 20, 2012 Dodaj komentarz

Należę do tych osób, które we współpracy handlowej z Chinami dostrzegają nie tylko plusy.

Może to wynikać z trzech rzeczy.

Z faktu, iż nie akceptuję takiego porządku świata, jaki istnieje w tamtym kraju, więc jestem uprzedzona.

Albo z tego, że przed wizytą na Dalekim Wschodzie uczestniczyłam w szkoleniu przeprowadzanym przez dwóch panów, którzy z Chińczykami mają intensywne kontakty od lat. Pozbawili mnie oni złudzeń, mówiąc wprost, że ponieważ jestem Europejką i jestem kobietą, chińscy kontrahenci będą próbowali mnie, jeżeli to tylko możliwe, oszwabić.

A może po prostu – moja perspektywa bierze się z doświadczenia.

Łatwiej zapewne jest współpracować z Chińczykami tym, którzy na miejscu mają swojego człowieka, najlepiej – Europejczyka. A ten, skrupulatnie, trzyma pieczę nad wszystkim. Zdanie się na uczciwość i dobrą wolę chińskich kontrahentów może przynieść nieoczekiwane efekty.

Po otwarciu kontenera może się okazać, że fabryka zapakowała płytki zupełnie inne, niż zamówione i opłacone. Pół biedy, jeżeli „inne” nie oznacza równocześnie „gorsze”.

A nawet jeżeli w pierwszym momencie wydaje się, że towar pasuje do wzorca, niespodzianka może przyjść z kolejnym, na przykład – pięćdziesiątym, opakowaniem.

U góry są dwa zdjęcia teoretycznie tej samej mozaiki ceramicznej z Chin. Zdjęcie górne pokazuje mozaikę, jaka została wybrana przy zamawianiu i jaka była „na początku palety”. Dolne zdjęcie to dolne warstwy z palety.

Teoretycznie to ten sam produkt – oznaczony tym samym kodem i tą samą tonacją.

Praktycznie, najwyraźniej w fabryce, w pewnym momencie pogubiły się gdzieś kostki w kolorze platyny, żółci, niebieskim i ecru.

Ot, taka niespodzianka, która może spotkać importera z Polski przy okazji współpracy z kontrahentem z Chin.

Tincana – projekt polsko-włoski

Marzec 31, 2012 Dodaj komentarz

Zacznę, jak to mi się często zdarza, od dygresji.

We wrześniu 2010 roku, podczas Cersaie, oglądałam ekspozycję grupy, w skład której wchodzą m.in. fabryki Majorca i Monica (szczególnie ta druga wzbudziła moją sympatię 😉 ). Zobaczyłam tam wtedy płytki Madreperla – i uznałam za jedne z najładniejszych płytek podczas tamtej edycji targów w Bolonii.

Minęło półtora roku. I miałam okazję poznać ofertę zupełnie nowej firmy – Tincana. Pierwsze, co zauważyłam, to płytki jak Madreperla, ale z nieco innymi dekoracjami. Skojarzenie nie było przypadkowe, bo Perla Classica z Tincany to właśnie Madreperla z Ceramiche Monica – przynajmniej jeżeli chodzi o płytki podstawowe.

Ale zanim opowiem o perłowych płytkach, wyjaśnię czym jest sama Tincana, bo już to jest interesujące. Tincana to przede wszystkim nazwa pięknej wioski, której historia sięga trzynastego wieku, położonej malowniczo we włoskim regionie Emilia Romania.

Ale od niedawna Tincana to również nazwa polsko-włoskiej spółki, która została powołana do życia, aby proponować w Polsce włoskie płytki, w atrakcyjnych cenach i z ciekawymi dekoracjami. Polską część owej spółki stanowi Michał Żołnowski – właściciel firmy Iryda, która od lat przygotowuje konglomeratowe dekoracje dla klientów indywidualnych i fabryk – m.in. z Polski i Włoch.

Tincana nie produkuje płytek podstawowych. Jedynie zleca ich wykonanie we włoskich fabrykach. Płytki dla Tincany powstają na tych samych liniach produkcyjnych co płytki dla Gardenii Orchidei, Versace czy Majorki. Jednak ceny w Tincanie różnią się od cen produktów wymienionych firm – zostały one dopasowane do rynku polskiego.

Dopasowane są również dekoracje, które w Irydzie powstają specjalnie dla płytek Tincany. Choć z technologicznego punktu widzenia powstają w podobny sposób, to przede wszystkim – są zdecydowanie nowocześniejsze – oferta Irydy to w przeważającej części klasyczne wzory (zdjęcia fragmentów listew sprzedawanych pod marką Tincana ilustrują ten tekst).

Obecnie oferta Tincany to 3 kompletne serie, ze ścianami, podłogami i dekoracjami oraz kilkadziesiąt dodatkowych listew dekoracyjnych.

Pierwsza, wspomniana Perla Classica, to kolekcja utrzymana w beżach, z perłowym wykończeniem powierzchni. Płytki ścienne są w formacie 24×59, podłogowe – 49×49, wszystkie – rektyfikowane. To moja zdecydowanie ulubiona seria tej firmy. I jestem zdania, że będzie się podobać nie tylko mnie, ale również przeciętnemu klientowi.

Drugą serią jest Monte Carlo. Z Perlą Classicą łączy ją rozmiar i wykończenie brzegów płytek. Monte Carlo nawiązuje do odmiany marmuru, nazywanej pulpis i występuje w dwóch zestawieniach kolorystycznych – beżowo-brązowym i szarym (faktura ciętego dekoru, w tonacji szarej – na zdjęciu obok). Dla odważniejszych klientów, poza zwykłymi listwami, w stonowanym kolorze, zaprojektowane zostały listwy intensywnie czerwone.

„And last but not least” – trzecia kolekcja – Travertino Royale. Tutaj już sama nazwa mówi nam wiele o tym, jakie to płytki. Imitują one trawertyn (i jest to zdecydowanie udana kopia), w dwóch odcieniach beżu. Format jest nieco większy – 25×60, płytki nie są rektyfikowane, ale jednocześnie jest to najtańsza z serii Tincany.

Katalog zamyka zestawienie listew niepowiązanych z żadną z powyższych serii. A wśród nich – czarne, niektóre kryształami Swarovski’ego.

Jak zapowiadają twórcy firmy, oferta będzie poszerzana, zatem w przyszłości zapewne będę mogła opisywać kolejne serie z Tincany.

Harmonia szczegółów

Marzec 20, 2012 Dodaj komentarz

Seria: Armonia
Producent: Ceramiche Cedir, Włochy

Armonia to płytki szczególne. Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – to pierwsza  kolekcja produkowana metodą podwójnego wypału, jaka pojawiła się w ofercie firmy Cedir. Po drugie – to nowość jeszcze z Cersaie 2011. Tyle tylko, że choć seria była na tamtych targach promowana, to materiały marketingowe do niej pojawiły się dopiero niedawno, a same płytki, gotowe do odbioru będą dopiero w przyszłym miesiącu.

Czekałam te kilka miesięcy na możliwość pokazania Armonii,  bo od pierwszego „spotkania” uznałam ją za godną zainteresowania. Niestety, zdjęcia, które wówczas zrobiłam w Bolonii, kompletnie nie nadawały się do publikacji.

Ale dziś już udostępniono mi wystarczającą ilość obrazków, które oddają to, co mnie w tych płytkach urzekło.

Płytki są jak zeszyt – w linie. Dokładnie – w wąskie linie. Poza dekoracjami Floral – moim zdaniem, najmniej udanymi i zaburzającymi nieco tę harmonię, wszystkie dekoracje są bardzo delikatne – tworzy je zaledwie perłowy, wypukły wzorek na powierzchni szkliwa.

A teraz dość rozpływania się nad, czas na kilka szczegółów. Format – niezbyt duży – 25×60. 6 pastelowych kolorów. Po trzy rodzaje dekoracji plus mozaika, do każdego z nich. Fabryka odstąpiła od pokazywanego na targach pomysłu stworzenia mozaiki z różnych kolorów i obecnie w ofercie istnieją tylko mozaiki jednokolorowe, o prostokątnych kostkach.

Podłogą do tej kolekcji jest uniwersalna propozycja fabryki – Uni Gres w formacie 33,3×33,3, w kilku dopasowanych barwach.

Całość pozwala na stworzenie spokojnego, harmonijnego wnętrza. No, może za wyjątkiem tych, w których zostaną użyte dekoracje Floral (na zdjęciu poniżej, w zestawieniu wrzosowym).

Kategorie:nowości Tagi: ,

Dlaczego drugi gatunek jest tańszy?

Marzec 14, 2012 8 komentarzy

Wydawać by się mogło, że pytanie zawarte w tytule jest pytaniem banalnym. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że odpowiedź na to pytanie, dla części klientów wcale nie jest taka jasna. Zdarza się, że kupujący, który kupił płytki w gatunku niższym niż pierwszy, jest potem zaskoczony, że zakupiony materiał ma cechy, które nie przystają do produktu najlepszej jakości.

Dlaczego zatem płytki w drugim gatunki są tańsze? Bo mają jakieś wady, które dyskwalifikują je jako pierwszy.

I mogą to być bardzo różne wady. Norma PN-EN 14411 która określa pewne parametry płytek, dotyczy tylko pierwszego gatunku. Zatem wszystkie inne, niższe gatunki mogą jej nie spełniać. I czasami tylko od wewnętrznych ustaleń producenta zależy, jakie rodzaje wad mogą się przydarzyć w konkretnym podgatunku.

Bo drugi gatunek to nie jedyny, jaki występuje. W polskich fabrykach istnieją również płytki określane symbolem PJ (czyli „poza jakością”), o których zdarza mi się żartować, że mogą być na ciężarówkę wsypywane łopatą 😉

Większe zdolności twórcze w dziedzinie nazewnictwa, wykazują producenci spoza Polski. Można u nich znaleźć nie tylko II i III gatunek, ale również, na przykład, coś, co jest określane kodem MS (czyli „mezzo scelta” – półgatunek). W niektórych fabrykach oznacza to coś pomiędzy pierwszym a drugim gatunkiem. W innych – już między II i III. Istnieje również oznaczenie COM (czyli „commerciale” – handlowy), który najczęściej oznacza płytkę, która zasadniczo mogłaby być w pierwszym gatunku, ale z jakiegoś powodu – zwykle – kolorystycznego, nie pasuje do założonego przez producenta wzorca.

Skoro tak wiele jest różnych oznaczeń, łatwo sobie wyobrazić, że i możliwych wad, które sprawiają, że płytki wymykają się pierwszemu gatunkowi, jest szeroki wachlarz. Najciekawsza, w negatywnym znaczeniu tego słowa, z jaką się spotkałam, to… brak szkliwa na płytce, która powinna być nim pokryta. Na szczęście tego rodzaju wady zdarzają się niezmiernie rzadko.

Zdecydowanie częściej zdarzają się uszkodzenia krawędzi czy narożników, wady lica albo nieplanowane atrakcje graficzne, w postaci plam.

Do wad, odsyłających płytki do niższego gatunku, należą również odstępstwa od wymiarów i płaskości powierzchni. Na przykład, jeżeli płytki mają narożniki o kątach innych niż kąt prosty (tak jak na zdjęciu poniżej) przy założeniu, że mówimy o płytkach kwadratowych lub prostokątnych, to w pierwszym gatunku jest to wada, ale już w drugim – nie.

Czy zatem warto kupować płytki w gatunku niższym niż pierwszy? Warto, jeżeli cena jest atrakcyjna, a my chcemy ich użyć w miejscu, które nie jest przesadnie reprezentacyjne. I, może przede wszystkim, jeżeli na płytki będą patrzyły osoby, które nie są przewrażliwione na punkcie estetyki.

Wszelkiego rodzaju pomieszczenia gospodarcze, garaże itp, to miejsca, w których takie produkty powinny się sprawdzić.

Ale może się zdarzyć, że sprawdzą się również w innych miejscach. Jest bowiem pewien rodzaj płytek, w przypadku których zakup drugiego gatunku może być bezpieczniejszy, niż zwykle. Tym rodzajem płytek są takie, które można by nazwać „wysokoprzetworzonymi”. Czyli, po prostu, po przeprowadzeniu normalnego procesu produkcyjnego, coś jeszcze z nimi robiono – rektyfikowano je lub polerowano.

Dlaczego akurat w tym przypadku drugie gatunki są „bezpieczniejsze”? Ponieważ do rektyfikacji albo do polerowania (częściowego lub całkowitego) trafiają płytki, które wcześniej zostały ocenione jako produkt najwyższej jakości. Zatem na pewno nie ma na nich wielkich plam w kontrastowym kolorze, nie są wygięte jak tęcza itd. Ich zakwalifikowanie do drugiego gatunku musiało nastąpić już po rektyfikacji lub polerowaniu. Zatem, najczęściej, oznacza to problemy z efektem polerowania lub z krawędziami czy kątami – nie wyglądają one tak, jak należy, na przykład, płytki nie trzymają właściwego kalibru. A wówczas, jeżeli wady nie są rażące, można takie płytki ułożyć nawet w bardziej eksponowanych miejscach, niż kotłownia 😉 przy zachowaniu techniki układania, która może zniwelować problem – dla przykładu – użycie szerszej fugi, pozwoli rozwiązać problem z kalibrem.

Choć, oczywiście, zdarzają się wyjątki i nawet płytki, które są rektyfikowane i polerowane, a trafiły do drugiego gatunku, mają poważniejsze wady – na przykład, poważne uszczerbienia na krawędziach. Jednak jest to mniej prawdopodobne, niż w przypadku płytek, które nie były nawet rektyfikowane.

Decydując się na zakup płytek w gatunku niższym niż pierwszy, koniecznie trzeba zakładać większy zapas, niż standardowe 10%. Pozwoli on na bycie bardziej wybrednym, gdy przyjdzie do decydowania, które z wadliwych płytek można spokojnie odrzucić, a które zostaną zainstalowane. Im większy kupiony zapas, tym mniej znaczące będą wady, które w naszych oczach będą mogły dyskwalifikować konkretne sztuki. I tym ładniejsza będzie uzyskana okładzina ścian czy podłóg.