Archiwum

Posts Tagged ‘płytki bezfugowe’

Leroy Merlin wprowadza w błąd klientów

Marzec 25, 2012 12 Komentarzy

Jak śmiesznie i górnolotnie by to nie brzmiało (i jak bardzo nie kojarzyło się z filmem „The Blues Brothers” 😉 ) , jestem przekonana, że mam swoją misję – krzewienie wiedzy, na temat prawidłowego postępowania z płytkami ceramicznymi.

Dlatego tak bardzo wkurzam się, gdy widzę, że z jednej strony ja staram się, na rozmaite sposoby (szkoląc, publikując artykuły oraz tworząc tę stronę) obalać złe przekonania, a z drugiej strony – w świat idzie zupełnie inny przekaz, za sprawą ludzi, którzy kierują się brakiem wiedzy lub złą wolą.

W piątkowej „Gazecie Telewizyjnej”, na ostatniej stronie można znaleźć całostronnicową reklamę Leroy Merlin, z której można się dowiedzieć, że sprzedawane przez nich płytki gresowe mają „dokładny wymiar płytki” i dzięki temu istnieje „możliwość układania bezfugowego” (na zdjęciu u góry).

To pierwsze – to jakiś marketingowy bełkot (bo każda płytka ma „dokładny wymiar”, gdy się go z należytą dokładnością i specjalnymi urządzeniami zmierzy), w moim mniemaniu – nieszkodliwy.

Za o wiele szkodliwsze uważam twierdzenie, że jakąkolwiek płytkę (choćby sprzedawaną w takim markecie budowlanym) można ułożyć bezfugowo. Temat wyjaśniałam w notce o nieistniejącej płytce bezfugowej.

I powtarzam – oczywiście, może się zdarzyć, że płytka ułożona bez fugi komuś nie popęka. Może się zdarzyć, że komuś nie przeszkadzają bakterie rozwijające się pomiędzy płytkami. Może się zdarzyć, że ktoś nie będzie musiał wykuwać 1 płytki albo komuś nie będzie przeszkadzało, że podczas wykuwania tej jednej, będzie musiał zniszczyć 4 lub 8 sąsiadujących . Niemniej jednak, uważam za bardzo nieodpowiedzialne, utrzymywanie w ogólnopolskiej reklamie, że jakąkolwiek płytkę można tak układać. Szczególnie, gdy wszystkie europejskie fabryki wycofały się już z płytek „bezfugowych” i zalecają 1,5-2 mm fugę.

Inną sprawą, moim zdaniem, dwuznaczną, jest kompozycja graficzna całej reklamy.

Biorąc pod uwagę fakt, że słowa o możliwości układania bezfugowego są położone w bezpośrednim sąsiedztwie słów o 505 rodzajach gresów w sklepach tej sieci, a stosunkowo daleko (na ile pozwala strona w tym formacie) od informacji o tym, jednym rodzaju płytek, w odbiorze wielu osób informacja o możliwości ułożenia bez fugi bardziej skojarzy się z tymi wszystkimi gresami w ofercie, niż z tym jednym polerem. A wśród 505 gresów z marketu budowlanego zaledwie część jest rektyfikowana, zatem w wielu przypadkach nawet fuga o szerokości 2 mm będzie problematycznie wąska.

Zatem taka kompozycja reklamy, która może sugerować, że wszystkie 505 gresów nadaje się do ułożenia bez fugi , jest moim zdaniem, drugim wprowadzeniem w błąd.

Pozostaje pytaniem, co jest przyczyną takiego wprowadzania w błąd? Niewiedza? Czy zwykła zła wola?

Reklamy

Nieistniejąca płytka bezfugowa

Przyznaję, zaczyna mi tętno skakać, kiedy stojący przede mną fachowiec od przyklejania płytek, zaczyna coś mówić o bezfugowym układaniu płytek. To szkodliwy pogląd, że płytki rektyfikowane można montować bez zastosowania jakiejkolwiek dylatacji, wypełnionej zaprawą fugową.

Tę teorię po części zawdzięczamy producentom płytek. Kiedy wprowadzili oni płytki z obciętymi brzegami, pierwotnie, przez krótki czas, niektóre z fabryk, rekomendowały instalowanie takich płytek bez stosowania fugi, jedną tuż obok drugiej.

Fabryki bardzo szybko wycofały się z tego pomysłu, ale pogląd, że jest to możliwe, pokutuje do dziś.

Zwolennicy tej teorii zapominają, że płytki ceramiczne są tylko zewnętrzną powłoką – pod nią znajdują się inne materiały, które podlegają działaniu rozmaitych sił i napięć. Nawet w przypadku starych budynków.  Siły, przenoszone przez poszczególne warstwy, działają również na płytki. Te, pozbawione między sobą przerw dylatacyjnych, mogą w którymś momencie zacząć na siebie napierać i może się to skończyć popękaniem okładziny.

Fuga, którą wypełnia się regularne szczeliny między płytkami ma dwojakiego rodzaju zadanie.

Po pierwsze – ma  niewelować różnice w rozmiarze poszczególnych płytek. Czyli ma za zadanie ukrywać to, co dopuszcza norma. Obowiązuje zasada, że im większy rozmiar płytki, tym większa szerokość fugi. Jest to logiczne, biorąc pod uwagę, iż dopuszczalna tolerancja rozmiarowa, wynikająca z normy, jest również uzależniona od rozmiaru płytki. Zatem w przypadku płytek rektyfikowanych, które z założenia powinny być niemal identycznego rozmiaru, ta cecha fugi nie ma znaczenia.

Ale istnieje jeszcze „po drugie”…

Po drugie – szczelina na fugę jest wąską dylatacją, oddzielającą poszczególne płytki, wypełnioną materiałem, który z założenia ma większą elastyczność niż okładziny ceramiczne. To ona niweluje działanie napięć w ścianach i podłogach i pozwala uniknąć pękania płytek. I dlatego właśnie nie powinno się fug eliminować całkowicie, nawet dla płytek, które zostały perfekcyjnie rektyfikowane i mają identyczny wymiar.

Oczywiście, to że płytki bez fugi mogą popękać i że nie powinno się ich tak instalować, nie oznacza, że na pewno to się zdarzy i że takie ułożenie jest niemożliwe. Ktoś może powiedzieć, że on ma, ułożył i nic nie popękało. Rzeczywiście. Tak ułożone płytki mogą nie ulec uszkodzeniu. Albo nie ulec przez jakiś czas. Właściciel powierzchni, na której w taki sposób jest klejona okładzina, powinien jednak być świadom, że takie ryzyko istnieje. I, co gorsza, może się to zdarzyć nawet po pewnym czasie, nawet po okresie reklamacyjnym dla prac wykonawczych. A wówczas może się okazać, że właściciel takiej świeżo powstałej mozaiki na ścianie czy podłodze, może pozostać sam z problemem, bo nie będzie miał prawa domagać się zadośćuczynienia od fachowca.

Dlatego właśnie producenci szybko przestali rekomendować bezfugowe układanie płytek rektyfikowanych. Obecnie uważa się, że pomiędzy płytkami tego rodzaju należy zostawić co najmniej jeden milimetr odstępu. Choć niektórzy producenci zalecają nawet dwumilimetrową fugę.

Za takim montażem przemawia jeszcze jeden argument. Jeżeli płytki są przyklejone ściśle obok siebie, bez miejsca na wypełnienie zaprawą fugującą, praktycznie nie jest możliwe odspojenie jednej z nich i usunięcie jej, bez uszkadzania sąsiednich. Tymczasem zdarza się, że istnieje potrzeba usunięcia tylko jednego kawałka okładziny – bo został lekko uszkodzony lub bo pod nim znajduje się coś, co wymaga naprawy lub wymiany. Ułożenie płytek z zastosowaniem fugi pozwala w takiej sytuacji, na usunięcie tylko jednej z nich, bez niszczenia znajdujących się tuż obok.

Dlatego warto uwierzyć, że płytki bezfugowe nie istnieją.

Na zdjęciu: płytka rektyfikowana serii Jet-Set, włoskiego producenta Saime Sanprospero.