Archiwum

Posts Tagged ‘Marca Corona’

Apollo 13?

Seria: Planet, Universe
Producent: Marca Corona, Włochy

UNV_Part_BlackTrochę mnie problemy rodzinne oderwały od płytek, ale czas się ogarnąć, zewrzeć co można zewrzeć i wrócić do normalności.

W ramach powrotu – chciałam napisać o zupełnie nowej kolekcji z Marca Corona. Universe się nazywa i jest zupełnie świeża.

Ale kiedy pomyślałam o niej, przypomniało mi się moje niedopatrzenie – nie wspomniałam o innej kolekcji tego producenta, która zrobiła na mnie b.dobre wrażenie jeszcze w Bolonii i której nie poświęciłam ani słowa.

Planet.

Ale problem w tym, że aby o niej napisać, powinnam dysponować jakimś zdjęciem, które oddawałoby jej urok. Niestety! Zdjęcia producenta nie pokazują tego. Widać było ten urok najlepiej na targach, bo cała „wejściowa” ściana ekspozycji była wyłożona ciemną, lappatowaną płytką. Kiedy jednak przejrzałam wszystkie zdjęcia z wyjazdu, okazało się, że w tym miejscu nie zrobiłam ani jednej fotki. Bardzo przebiegle…. 😉

Planet to gres barwiony w masie, w 5 spokojnych kolorach, nie będący ani imitacją kamienia, ani drewna, ani betonu 🙂 W pięciu formatach, z których najciekawsze, bo największe to 75×75 i 45×90. To co mnie spodobało się najbardziej, a czego kompletnie nie widać na zdjęciach, to Reflex – czyli wersja lappato. Całą serię można zobaczyć w folderze na stronie producenta.

Planet_GreyReflex

O kilka miesięcy młodszy od Planet jest Universe (coś fabryka idzie w kosmiczne nazwy 😉 )

Ta seria już jest imitacją kamienia, ale bardzo przyjemną, delikatną. Ma aż 4 możliwe wykończenia. Reflex (na pierwszym zdjęciu, u góry) – które w  przypadku tej serii oznacza niemal pełen poler, naturalną, strukturalną oraz „spazzolata” – coś odrobinę bardziej gładkiego od dość szorstkiej natury. 4 formaty – 30×60, 45×45, 60×60 45×90, każdy rektyfikowany. Ciekawym uzupełnieniem są mozaiki, które łączą w sobie kostki o różnych fakturach.

UNV_Part_Grey_03

Reklamy

Vintage Vintage’owi nierówny ;)

Sierpień 14, 2012 Dodaj komentarz

Seria: Vintage
Producent: Apavisa, Hiszpania

Niedawno opisywałam imitację drewna z fabryki Marca Corona, o nazwie Vintage. Taką samą nazwę ma najnowszy produkt Apavisy. I jest to również ceramiczne drewno, choć muszę przyznać, że różnica między płytkami obu tych fabryk jest gigantyczna.

Vintage to kolekcja Apavisy, która będzie prezentowana na targach Cersaie, ale fabryka już teraz pokazała ją, wirtualnie. Jak wszystkie produkty tego producenta, są to płytki gresowe, rektyfikowane.

Ma ta seria 6 kolorów. Poza stosunkowo popularnymi wśród imitacji drewna – białym, szarym i beżowym, są to kolory dość ekscentryczne – niebieski, czerwony i zielony (w materiałach marketingowych wygląda on raczej jak limonkowy, niż klasyczny zielony). Podstawowe formaty są 3 – 45×90, 15×90, 9×90, ofertę uzupełniają mozaiki – jedno i wielokolorowe.

Ciekawe. 14oraitaliana i jej Uonuon. Teraz Apavisa. Czyżby popartowe, kolorowe imitacje drewna miały stać się tym, co w najbliższym czasie będzie coraz wyraźniej widoczne? Zapewne przekonam się o tym już we wrześniu, w Bolonii.

Turkusowe…

Maj 16, 2012 2 Komentarze

Nie da się ukryć – lubię turkusowy kolor. Turkusowy w dość szerokim pojęciu – aby nie urazić osób, które do nazw barw podchodzą bardzo rygorystycznie, umówmy się od razu, że pod pojęciem turkusu kryje się również akwamaryna, cyjan, grynszpan, morski, szmaragdowy i tym podobne.

To, że lubię taki kolor widać już na pierwszy rzut oka 😉 I może dlatego czasami spotykam się z pytaniami o turkusowe płytki. Ktoś kto ma turkusowe szkła kontaktowe albo turkusowe oprawki okularów musi przecież kojarzyć płytki w takim kolorze, nieprawdaż?

Od czego zacząć?

Chyba od hiszpańskiej Alaplany. Seria – Provence. Format – 20×20. Kolor? Nominalnie – zielony (verde). Faktycznie wygląda tak:

A do tego, w komplecie, dekoracje ze zwierzętami, gdyby sam ten kolor nie był wystarczająco „śródziemnomorski”.

A jeśli już jestem przy Morzu Śródziemnym…. Mediterraneo z Cediru. Ponieważ już opisywałam tę kolekcję, tym razem tylko zdjęcie:

A w Eurotiles jest Terfua.

Kolekcja była prezentowana w minionym roku, w Bolonii. Tam moją uwagę zwrócił przede wszystkim mozaikowy, kwiecisty dekor (na zdjęciu u samej góry). Płytki podstawowe są w formacie 30×30 i wcale nie mają barwy morskiej, tylko różnych odcieni tradycyjnego cotto. A płytki w turkusach mają rozmiary 15×15 i 7,5×15.

Marca Corona ma Petit Maison. Z płytkami w formacie 10×10 i 10×30. Kolorów w kolekcji jest 7, a wśród nich – Aquamarina.

Casalgrande Padana ma serię Riflessi, w formacie 20×20. Niestety, nie doszukałam się ładnego zdjęcia aranżacji w dwóch moich ulubionych kolorach – agata i turchese. Zatem tylko dwie płytki solo:

W tym samym klimacie jest jeszcze Majolika nr 14 z Tubądzina. I tu, niestety, też nie będzie aranżacji w odpowiednim kolorze 😦

Nadal w turkusach, ale już w zupełnie innym stylu są płytki Linge, z Ape. Nowoczesny format – 20×60, nowoczesne, graficzne dekoracje. Czyli coś dla wielbicieli takiej kolorystyki, którzy nie są przywiązani do basenu Morza Śródziemnego 😉 Na zdjęciu poniżej – damska łazienka z zabawnymi dekorami.

Jest też Capri w Imoli. Ma rozmiar 20×40 i można tę serię zaaranżować w sposób marynistyczny.

Nowoczesna jest również kolekcja Soul z Irisa. Jej format to jeden z modniejszych obecnie – 25×75.

A na koniec – Ceramica Bardelli. Linia Colore&Colore ma kilka płytek, których barwy można by zaliczyć do szeroko pojętego turkusu. Nie mają one tak nowoczesnego formatu jak Soul czy Linge (mają kilka formatów i żaden nie jest nowoczesny 😉 – 10×10, 20×20, 40×40, 10×40, 5×40, 2,5×40, 5×5 ) , ale trudno byłoby nazwać je klasycznymi płytkami w stylu śródziemnomorskich. Mimo tego wykorzystanie ich może przynieść ciekawy efekt.

P.s.1. Tematu turkusowej mozaiki – chwilowo nie ruszam 😉

P.s.2. Zdaję sobie sprawę, że to nie wyczerpuje tematu turkusowych płytek. Przecież jest jeszcze Tropicana, są turkusowe płytki z Vogue, są gresy z Pavigresu i wiele innych. Tylko czy ktoś chciałby oglądać aż tyle płytek w tym kolorze? 😉

Bez kleju, bez fugi

Kwiecień 14, 2012 17 Komentarzy

Większość z nas, kiedy myśli „płytki ceramiczne na podłogi” ma na myśli takie coś, co jest do podłoża przymocowane przy pomocy kleju. Tymczasem istnieją rozwiązania, które nie wymagają ani kleju ani fugi. I to już od ładnych kilku lat.

Ktoś mógłby zapytać – po co takie płytki, których się nie przykleja? Przyczyny, dla których wybiera się tego rodzaju produkty mogą być różne. Trzy wiodące to bez wątpienia:

– łatwość i szybkość ułożenia;
– możliwość przemieszczania w przestrzeni (na przykład – dziś – tu, a jutro – tam)
– możliwość bezproblemowego zajrzenia pod podłogę, w razie takiej potrzeby;

Istnieje kilka rodzajów płytek które można w ten sposób ułożyć.

Niektóre są znane od lat, inne wymyślono niedawno.

Tym rozwiązaniem, które znam najdłużej, m.in. za sprawą fabryki Klinker Sire jest układanie płytek na specjalnych podstawkach, czymś w rodzaju nóżek. Pojedyncza, tak wsparta płytka wygląda w ten sposób:

Wysokość nóżek jest regulowana, dzięki czemu ułożona z płytek podłoga może mieć płaszczyznę niezależną od położenia płaszczyzny podłoża. To świetne rozwiązanie dla tych miejsc, gdzie podłoże ma spadek (po to, aby z niego spływała woda, na przykład), a płytki mimo tego powinny być ułożone poziomo. Albo dla tych pomieszczeń, w których pomiędzy trwałą podłogą a tym, po czym będą chodzili użytkownicy, trzeba coś umieścić i jeszcze mieć do tego czegoś bezproblemowy dostęp, w razie potrzeby. Między nóżkami jest dość miejsca, na przykład, na wiązki kabli. Płytki, które będą układane na takich podstawkach muszą być na tyle grube, aby mimo podparcia punktowego, tylko w narożnikach, nie popękały pod ciężarem użytkowników. Na zdjęciu akurat pokazany jest klinkier szkliwiony, z serii I Galllegianti, o grubości 2 cm.

W hiszpańskiej fabryce Alcalagres był kiedyś (niewykluczone, że jest nadal, ale kiedy chciałam to sprawdzić, okazało się, że strona tej firmy jest „under construction”, a nie będę przecież przedstawicielowi zawracać głowy w sobotni wieczór 😉 ) podobny system. Różnił się on tym, od proponowanego przez Klinker Sire (i parę innych fabryk), że nóżki w nim są metalowe, a pomiędzy nimi powstaje dodatkowy, metalowy ruszt, wzmacniający całą konstrukcję.

Inną odmianą systemu opartego na grubych płytkach i okrągłych podstawkach jest ten, w którym zamiast regulowanych, stosunkowo wysokich nóżek, używa się gumowych, okrągłych elementów. Tu już niestety nie ma szansy na ukrycie czegoś pod płytkami (zwłaszcza – zwłok teściowej 😉 ) ani na niwelowanie różnic poziomów. Jedną z firm, proponujących takie rozwiązanie jest Refin.

Okazuje się również, że jeżeli odpowiednio przygotować podłoże, to płytki można układać w ogóle bez żadnych, szczególnych podkładek. Takie rozwiązanie proponuje m.in. Korzilius. Tu idea jest już bardzo prosta. Wystarczy wziąć płytki, które będą wystarczająco grube, odporne i ciężkie, i położyć je na podłoże, przygotowane w tym celu. W przypadku Korziliusa system ten nazywa się KoraTER, a podstawowa grubość płytek wynosi 3,5 centymetra.
Tak grube płyty można już spokojnie układać na przykład na podjeździe do domu. Przygotowanie podłoża, na którym spoczną, nie różni się specjalnie od działań, jakie się podejmuje przed ułożeniem betonowej kostki brukowej. Wystarczy wybrać w odpowiednim miejscu glebę, zastąpić ją wyrównanym i ubitym piaskiem lub żwirem, i na takiej bazie ułożyć płytki, z zachowaniem szczelin, między nimi. Koniecznie trzeba tylko pamiętać o tym, że przestrzeń, na jakiej są ułożone płyty, trzeba w jakiś sposób ograniczyć (używając krawężników lub obrzeży), żeby w trakcie użytkowania nasze dzieło nam się nie rozjechało na boki. Bo mimo swojej wagi, płyty bez wątpienia będą pracować i mogą się przesuwać.

Rozwiązaniem, które nie wymaga obrzeży, bo na pewno nie będzie się rozjeżdżało, jest system płytek zintegrowanych z profilami z tworzywa sztucznego, jaki proponuje na przykład Marca Corona (pod nazwą Selfloor) albo Kronos (Modulo 60).
W obu przypadkach wykorzystane są płytki gresowe, normalnej grubości. W przypadku Selffloor są one łączone, a w przypadku Modulo 60 – fabrycznie, trwale zespolone z ażurowym rusztem z tworzywa, który wyposażony w specjalne zaczepy, pozwala na spinanie i łączenie kolejnych płytek jak w dziecięcej układance (na zdjęciu poniżej – ruszt Selfloor).

Zatem nawet bez mocowania krawężników, odstępy między kolejnymi płytkami nie będą się zmieniać.

W ten sposób można układać tarasy o niewielkim spadku, obrzeża przy basenach, podłogi w restauracyjnych ogródkach letnich, a po sezonie złożyć je i schować.

Jeszcze prościej można układać płytki Aexacta z Ceramiche Caesar. Ale to rozwiązanie jest przewidziane wyłącznie do wnętrz i to na dodatek – do wnętrz, w których nie jest zbyt wilgotno. AExacta to bowiem płytka gresowa, podklejona warstwą naturalnego korka. Dzięki temu może być szybko układana i składana w pomieszczeniach, w których trzeba tymczasowo zmienić podłogę. Płytki z korkiem można układać na równych i stabilnych podłożach, zatem świetnie nadają się do tego, by zastąpić nimi, na pewien czas lub po prostu – szybko, starą podłogę. Na przykład – można w ten sposób, w jedną noc, odnowić wygląd butiku, unikając konieczności zamykania go na dłużej, unikając brudu i uciążliwych prac remontowych. A w porównaniu z poprzednimi rozwiązaniami, AExacta „kradnie” mniej wysokości pomieszczenia – jest bowiem najcieńszym z wymienionych systemów – płytki wraz z korkiem mają tylko 12 milimetrów grubości.

Rozprawiłam się ze wszystkimi znanymi mi (póki co 😉  w tej branży można być pewnym, że z czasem pojawi się coś nowego) systemami bezklejowych płytek podłogowych. Pozostały mi, do opisania w przyszłości, płytki, które montuje się bez kleju, na powierzchniach pionowych 🙂

Nowa imitacja drewna z Marca Corona

Kwiecień 3, 2012 7 Komentarzy

Seria: Vintage
Producent: Ceramiche Marca Corona, Włochy

Dizajnersko nie jestem zbyt nowoczesna – lubię starocie. Zatem, co zrozumiałe, słowo „vintage” dobrze mi się kojarzy. A tak właśnie nazywa się nowa kolekcja, którą wprowadziła do swojej oferty Marca Corona.

To kolejna już w katalogu tego producenta ceramiczna imitacja drewna.

Tym razem jest to drewno jakby już zużyte, które ma swoje lata i swoją historię.

Format jest dość tradycyjny, jak na imitację desek z Marca Corona – 15×60. Płytki są nierektyfikowane,  są to gresy barwione w masie i teoretycznie – nieszkliwione (choć mam wrażenie, że dodatkowo zostały nieco dodekorowane na powierzchni).

Do wyboru jest 5 kolorów (white, grey, beige, nut i wenge) i dwa rodzaje faktury – zwykły oraz antypoślizgowy – grip ( o parametrach R11 dla stopy obutej i A+B dla stopy bosej).

Fabric – płytka, która będzie się podobać

Wrzesień 30, 2011 Dodaj komentarz

Seria: Fabric
Producent: Marca Corona, Włochy

Marca Corona ma już na swoim koncie serie płytek ściennych, które na pierwszy rzut oka nie robią jakiegoś oszłamiającego wrażenia. W których może nie ma spektakularnych wzorów i innych wodotrysków. Ale wystarczy im się nieco przyjrzeć, by wiedzieć, że będą się podobały klientom. Tak było, na przykład, z kolekcją Frame.

To seria, która podoba się klientom. I choć bardzo często można to samo powiedzieć o rzeczach zakomponowanych bez gustu, to Frame jest po prostu elegancka. Stonowana. Ładna.

Dokładnie tych samych słów mogę użyć w przypadku kolekcji Fabric – nowości w katalogu fabryki Marca Corona.

Rozmiar płytek ściennych? Modne 25×75. Sześć kolorów, w 3 zestawach – szaroście, beże, fiolety. Faktura płytek podstawowych jest gładka, lekko satynowana i miejscami delikatnie nabłyszczana. Interesujące mozaiki i dwa zestawy dekoracji – kwiatowe i geometryczne dopełniają efektu. Oto pełny obraz płytek, które zapewne będą się podobać klientom.

Całość do zobaczenia na stronie producenta.

 

Nie tylko kwadratowe i prostokątne

Sierpień 2, 2011 Dodaj komentarz

Gdyby zapytać przeciętnego człowieka na ulicy, jakiego kształtu są płytki zapewne odpowiedziałby, że kwadratowe lub prostokątne. Bo w większości przypadków takie właśnie są. Ale na szczęście wyobraźnia projektantów sięga dalej.

Choć, zdaję sobie sprawę, proponowanie produktów, które tak bardzo odbiegają od standardów, może być ekonomicznym niewypałem. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że płytki są prostokątne na ściane, kwadratowe na podłogę i już zamienienie tych ustaleń może być uznawane przez niektórych za ekscentryzm. Nawet zastosowanie, jako elementu dekoracyjnego, mozaiki o kostkach innych niż kwadraty może być dla niektórych osób nie do przyjęcia. A co dopiero mówić o płytkach podstawowych. Nie wątpię, że grupa odbiorców gotowych na takie produkty nie jest zbyt szeroka. Ale wynikać to może również z tego, że klienci nie zawsze wiedzą, że mogą wybierać w czymś innym, niż to, co mają jego sąsiedzi.

Kilka lat temu hiszpańska fabryka GaroGres zaprezentowała 3 kolekcje zupełnie nie-czworokątne – dwie z nich są na zdjęciu, poniżej.

 
Choć były to propozycje kolorowe i zabawne, najwyraźniej nie spotkały się z odpowiednim zainteresowaniem klientów. Dziś żadnej z tych kolekcji nie udało mi się znaleźć w katalogu fabryki.

Dobrze, że nie wszystkie nie-czworokątne płytki podzieliły ten sam los.

Najprostsze odstępstwo od kwadratowo-prostokątnej reguły można znaleźć w klasycznych płytkach, z basenu Morza Śródziemnego. W tym stylu dość popularne są płytki wpisane w kwadrat, w których ścięte są jeden, dwa lub cztery narożników, a w pustą przestrzeń wkomponowane są niewielkie kostki – ozdobne, lub po prostu w kontrastowym kolorze. Takie rozwiązanie, z użyciem płytek pięciokątnych zostało zastosowane w niebieskiej aranżacji z serii Racconti (Marca Corona).

Nieco inną wariację na temat płytek czworokątnych można znaleźć np. w fabryce Natucer. Ten hiszpański producent proponuje kafle, które byłyby kwadratami lub prostokątami, gdyby nie miały zaokrąglonych rogów. Tak niecodziennie wykończone narożniki wypełnia się specjalnymi elementami, w formie czterograniastych gwiazdek. Tak jak na zdjęciu serii Cottostone.

Od niedawna pewną popularnością cieszą się również płytki sześciokątne, w formacie zbliżonym do 60×60. Pojawiły się one między innymi w ofercie hiszpańskich fabryk Aparici i Apavisa – w obu tych przypadkach imitują kamień naturalny obrobiony w taki właśnie kształt.
W zupełnie innymi kierunku poszła włoska fabryka Mutina, która choć również proponuje duże sześciokąty, w kolekcji Déchirer, to jednak ich charakter jest zupełnie inny – nowoczesny, betonowy.

Sam pomysł, aby płytkom nadawać sześciokątne kształty nie jest nowy. Nie od dziś taką formę mają płytki produkowane ręcznie, z glinki – na przykład te, które robi włoska manufaktura – Fornaci Baglioni, specjalizująca się w tradycyjnym, ręcznie wytwarzanym cotto.

Ten rodzaj materiału, dzięki prostej metodzie formowania, pozwala na stosowanie kształtów i rozmiarów, w przy których nie jest konieczne branie pod uwagę najbardziej ekonomicznego wykorzystania linii technologicznych. Dzięki temu i dzięki całym wiekom tradycji, płytki z tradycyjnego cotto mają czasami tak różnorodne kształty. Oczywiście, są wśród nich i nudne kwadratowe i prostokątne, ale można znaleźć również różnego rodzaju romby, sześciokąty, ośmiokąty albo nawet bardziej wymyślne formy jak ta, nazywana „jaskółczym ogonem” (na zdjęciu poniżej – produkt włoskiej firmy Ar.Ce.A – Cotto Vietrese, Coda di Rondine)

Innym rodzajem nie-kwadratowych i nie-prostokątnych płytek, są okładziny, które mają w założeniu imitować pikowaną skórę. Ma takie, między innymi, w swojej ofercie, polska firma Dunin.

Zarówno w przypadku serii Carat, pokazanej na zdjęciu, jak i w innych tego typu kolekcjach, innych producentów, efekt pikowanej skóry osiąga się poprzez ułożenie płytek podstawowych (np. w kolorze białym), w formie nieco wypukłych rombów ze ściętymi narożnikami, wraz z małymi, ozdobnymi kostkami. Użycie tego rodzaju płytek gwarantuje, że powstanie niebanalne i przyciągające uwagę wnętrze.

Podobnie jest w przypadku kolejnej kolekcji, wykorzystującej kształty inne niż czworokątne – Unico, od włoskiego producenta Petracer’s. Ta seria podłogowa świetnie pokazuje, jak ciekawie może wyglądać odejście od kwadratów i prostokątów. Unico składa się z dwóch rodzajów płytek – wydłużonych paneli, ze specjalnie wyciętymi zakończeniami i obłych łączników, które do tych zakończeń pasują. Urokowi serii dodaje na pewno faktura powierzchni i rodzaj szkliwa, które nasuwają skojarzenie z zamkami czy dworkami – oryginalny produkt dla tych, co szukają niesztampowych rozwiązań.

Bo czasami warto uciec od tego, co standardowe, typowe i powszechne…

Na zdjęciu u samej góry – płytka sześciokątna z serii Neocountry, Apavisa, Hiszpania.