Archiwum

Posts Tagged ‘Kronos’

Minimalizm dla początkujących ;)

Styczeń 12, 2015 Dodaj komentarz

Seria: Sete
Producent: Kronos, Włochy

sete stopnieNie raz tu podkreślałam – moje klimaty są środziemno-rustykalne. Stara ceramika (najlepiej w kolorze grynszpanowym 😉 ), surowe cotto. Nowoczesne, chłodne wnętrza to nie moja bajka. Pewno dlatego, że koty mi do nich nie pasują 😉

Ale mimo moich prywatnych preferencji, dostrzegam urok dobrze wymyślonej, nowoczesnej płytki.

I za taką uważam serię Sete z Kronosa. Seria nie jest specjalnie rozbudowana – ot, jeden kolor, 2 formaty, 3 mozaiki i 4 faktury.

Podstawą serii jest monokolorowa płytka, z gładką, matową powierzchnią. W białym kolorze nazwanym Talco. Podstawowa płytka ma formaty 60×120 i 30×120, i  3 prościutkie, również minimalistyczne mozaiki.

Te elementy były przez fabrykę prezentowane już prawie rok temu. A na Cersaie do nich dołączyły 3 dekoracyjne faktury.

Rombi

sete

Linee

sete 1

Degrade

sete 2

 

Wszystkie trzy w formacie 60×120.

Okazuje się, że nawet mnie mogą się podobać nowoczesne płytki 🙂

 

 

Reklamy
Kategorie:nowości Tagi: ,

Przepraszam, czy to deska?

Listopad 18, 2012 2 Komentarze

Seria: Wood Side

Producent: Kronos Ceramiche, Włochy

Tak jak wspominałam, na targach była cała masa imitacji drewna. Niestety, większość nie wyróżniała się niczym szczególnym. Nieliczne były naprawdę interesujące. Jedną z takich imitacji zdecydowanie była nowa propozycja Kronosa. Byłam świadkiem tego, jak do polskiego agenta fabryki podeszła jakaś oglądająca (usłyszała, że rozmawiamy po polsku) i zapytała czy to coś na ścianie to deska czy ceramika. Nic dziwnego – gdybym nie wiedziała, że jestem na stanowisku fabryki, która specjalizuje się w płytkach, sama miałabym wątpliwości co do materiału, jakim wyłożona była spora część ekspozycji.

Szczególnie płyty w formacie 80×180  (na zdjęciu poniżej) wyglądały imponująco i zupełnie nie jak ceramiczne. Prawdę mówiąc, przez moment myślałam, że to są spore kawałki sklejki.

Wrażenie wynikało zapewne z formatu, ale potęgowało je to, że Wood Side jest imitacją o bardzo niewielkiej strukturze, zatem, w odróżnieniu od aktualnej tendencji, nie jest to drewno postarzane, pasujące do stylu vintage. Wręcz przeciwnie – to drewno które wymyka się takiej klasyfikacji – nie jest ani klasyczne ani nowoczesne.

Wood Side to 3 kolory – Maple, Oak, Kauri. Poza największym formatem, istnieją jeszcze 3 inne, bardziej wydłużone – 26×180, 20×120, 15×90. Są również płytki w formacie 60×60, które wyglądają, jakby składały się z kilku węższych desek, ułożonych w kwadrat.

Serię uzupełnia mozaika oraz dwa rodzaje przestrzennych okładzin na ścianę. Obie z nich składają się z wąskich pasków – w jednej są one ułożone schodkowo (na zdjęciu poniżej), w drugiej, na przemian – bardziej i mniej wysunięte (na zdjęciu u samej góry).

Bez kleju, bez fugi

Kwiecień 14, 2012 17 Komentarzy

Większość z nas, kiedy myśli „płytki ceramiczne na podłogi” ma na myśli takie coś, co jest do podłoża przymocowane przy pomocy kleju. Tymczasem istnieją rozwiązania, które nie wymagają ani kleju ani fugi. I to już od ładnych kilku lat.

Ktoś mógłby zapytać – po co takie płytki, których się nie przykleja? Przyczyny, dla których wybiera się tego rodzaju produkty mogą być różne. Trzy wiodące to bez wątpienia:

– łatwość i szybkość ułożenia;
– możliwość przemieszczania w przestrzeni (na przykład – dziś – tu, a jutro – tam)
– możliwość bezproblemowego zajrzenia pod podłogę, w razie takiej potrzeby;

Istnieje kilka rodzajów płytek które można w ten sposób ułożyć.

Niektóre są znane od lat, inne wymyślono niedawno.

Tym rozwiązaniem, które znam najdłużej, m.in. za sprawą fabryki Klinker Sire jest układanie płytek na specjalnych podstawkach, czymś w rodzaju nóżek. Pojedyncza, tak wsparta płytka wygląda w ten sposób:

Wysokość nóżek jest regulowana, dzięki czemu ułożona z płytek podłoga może mieć płaszczyznę niezależną od położenia płaszczyzny podłoża. To świetne rozwiązanie dla tych miejsc, gdzie podłoże ma spadek (po to, aby z niego spływała woda, na przykład), a płytki mimo tego powinny być ułożone poziomo. Albo dla tych pomieszczeń, w których pomiędzy trwałą podłogą a tym, po czym będą chodzili użytkownicy, trzeba coś umieścić i jeszcze mieć do tego czegoś bezproblemowy dostęp, w razie potrzeby. Między nóżkami jest dość miejsca, na przykład, na wiązki kabli. Płytki, które będą układane na takich podstawkach muszą być na tyle grube, aby mimo podparcia punktowego, tylko w narożnikach, nie popękały pod ciężarem użytkowników. Na zdjęciu akurat pokazany jest klinkier szkliwiony, z serii I Galllegianti, o grubości 2 cm.

W hiszpańskiej fabryce Alcalagres był kiedyś (niewykluczone, że jest nadal, ale kiedy chciałam to sprawdzić, okazało się, że strona tej firmy jest „under construction”, a nie będę przecież przedstawicielowi zawracać głowy w sobotni wieczór 😉 ) podobny system. Różnił się on tym, od proponowanego przez Klinker Sire (i parę innych fabryk), że nóżki w nim są metalowe, a pomiędzy nimi powstaje dodatkowy, metalowy ruszt, wzmacniający całą konstrukcję.

Inną odmianą systemu opartego na grubych płytkach i okrągłych podstawkach jest ten, w którym zamiast regulowanych, stosunkowo wysokich nóżek, używa się gumowych, okrągłych elementów. Tu już niestety nie ma szansy na ukrycie czegoś pod płytkami (zwłaszcza – zwłok teściowej 😉 ) ani na niwelowanie różnic poziomów. Jedną z firm, proponujących takie rozwiązanie jest Refin.

Okazuje się również, że jeżeli odpowiednio przygotować podłoże, to płytki można układać w ogóle bez żadnych, szczególnych podkładek. Takie rozwiązanie proponuje m.in. Korzilius. Tu idea jest już bardzo prosta. Wystarczy wziąć płytki, które będą wystarczająco grube, odporne i ciężkie, i położyć je na podłoże, przygotowane w tym celu. W przypadku Korziliusa system ten nazywa się KoraTER, a podstawowa grubość płytek wynosi 3,5 centymetra.
Tak grube płyty można już spokojnie układać na przykład na podjeździe do domu. Przygotowanie podłoża, na którym spoczną, nie różni się specjalnie od działań, jakie się podejmuje przed ułożeniem betonowej kostki brukowej. Wystarczy wybrać w odpowiednim miejscu glebę, zastąpić ją wyrównanym i ubitym piaskiem lub żwirem, i na takiej bazie ułożyć płytki, z zachowaniem szczelin, między nimi. Koniecznie trzeba tylko pamiętać o tym, że przestrzeń, na jakiej są ułożone płyty, trzeba w jakiś sposób ograniczyć (używając krawężników lub obrzeży), żeby w trakcie użytkowania nasze dzieło nam się nie rozjechało na boki. Bo mimo swojej wagi, płyty bez wątpienia będą pracować i mogą się przesuwać.

Rozwiązaniem, które nie wymaga obrzeży, bo na pewno nie będzie się rozjeżdżało, jest system płytek zintegrowanych z profilami z tworzywa sztucznego, jaki proponuje na przykład Marca Corona (pod nazwą Selfloor) albo Kronos (Modulo 60).
W obu przypadkach wykorzystane są płytki gresowe, normalnej grubości. W przypadku Selffloor są one łączone, a w przypadku Modulo 60 – fabrycznie, trwale zespolone z ażurowym rusztem z tworzywa, który wyposażony w specjalne zaczepy, pozwala na spinanie i łączenie kolejnych płytek jak w dziecięcej układance (na zdjęciu poniżej – ruszt Selfloor).

Zatem nawet bez mocowania krawężników, odstępy między kolejnymi płytkami nie będą się zmieniać.

W ten sposób można układać tarasy o niewielkim spadku, obrzeża przy basenach, podłogi w restauracyjnych ogródkach letnich, a po sezonie złożyć je i schować.

Jeszcze prościej można układać płytki Aexacta z Ceramiche Caesar. Ale to rozwiązanie jest przewidziane wyłącznie do wnętrz i to na dodatek – do wnętrz, w których nie jest zbyt wilgotno. AExacta to bowiem płytka gresowa, podklejona warstwą naturalnego korka. Dzięki temu może być szybko układana i składana w pomieszczeniach, w których trzeba tymczasowo zmienić podłogę. Płytki z korkiem można układać na równych i stabilnych podłożach, zatem świetnie nadają się do tego, by zastąpić nimi, na pewien czas lub po prostu – szybko, starą podłogę. Na przykład – można w ten sposób, w jedną noc, odnowić wygląd butiku, unikając konieczności zamykania go na dłużej, unikając brudu i uciążliwych prac remontowych. A w porównaniu z poprzednimi rozwiązaniami, AExacta „kradnie” mniej wysokości pomieszczenia – jest bowiem najcieńszym z wymienionych systemów – płytki wraz z korkiem mają tylko 12 milimetrów grubości.

Rozprawiłam się ze wszystkimi znanymi mi (póki co 😉  w tej branży można być pewnym, że z czasem pojawi się coś nowego) systemami bezklejowych płytek podłogowych. Pozostały mi, do opisania w przyszłości, płytki, które montuje się bez kleju, na powierzchniach pionowych 🙂