Archiwum

Posts Tagged ‘Forum Branży Łazienkowej’

Dyktat trendów

Kwiecień 9, 2017 Dodaj komentarz

W kończącym się tygodniu miałam okazję uczestniczyć w IV Forum Branży Łazienkowej. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, na wielu płaszczyznach.

 

Podczas forum odbywały się dwa panele dyskusyjne. W jednym, poświęconym kondycji branży – uczestniczyłam. W drugim, w którym m.in. próbowano dociec dlaczego rynek proponuje klientom zachowawcze produkty – nie. Nie było również nikogo innego, reprezentującego dużą firmę handlową. A szkoda, bo wieloletni, codzienny kontakt z klientem wyrabia nieco inne spojrzenie niż to, które ma się będąc producentem czy elitarnym projektantem.

Na szczęście mam ten komfort, że mogę tutaj przedstawić własne zdanie na temat tego, dlaczego w branży dominują pewne, określone wzory.

To jak to jest? Klienci wybierają bezpieczne wzornictwo, bo są zachowawczy, czy dlatego, że takie produkty oferuje im rynek?

Od lat obserwuję, że klienci przede wszystkim podążają za modą.

15 lat temu, na Górnym Śląsku,  a możliwe, że i w reszcie Polski, bardzo popularna była seria Florencja z Paradyża (na zdjęciu). Płytki te były w kolorze brązowym, zielonym i niebieskim – dość szokujące, gdy wziąć pod uwagę dzisiejszą, najpopularniejszą kolorystykę.

Czy zatem ówcześni klienci byli bardziej odważni od dzisiejszych? A może przyczyna tkwi w modzie, która wtedy była po prostu inna? Albo raczej – wtedy jej we wnętrzarstwie w ogóle nie było. Rynek był wciąż wygłodniały, więc sprzedawały się po prostu płytki. Dopiero z czasem rynek nasycił się, podaż zaczęła przewyższać popyt i coraz więcej wysiłku producenci zaczęli wkładać w kreowanie mody.

Wiele razy spotykałam się z tym, że klienci przychodzili ze zdjęciami z magazynów wnętrzarskich i z komunikatem „chcę mieć tak”. Nie ma się co oszukiwać – większość z nas stanowi masę, tłum, która prędzej podąży z resztą populacji niż ruszy pod prąd. Dlatego, moim zdaniem, na pytanie co decyduje o wyborach klientów – zachowawczość ich czy branży, odpowiedź brzmi – moda.

Świetnym przykładem tego, jak działają pewne mechanizmy są płytki imitujące marokańskie płytki cementowe. Takie kopie były produkowane od lat – sama je często proponowałam klientom, ale były rzadko wybierane. Aż zaczął się na nie bum, pojawiły się w magazynach i programach wnętrzarskich i nagle okazało się, że grupa osób, które chciałyby je mieć we własnej przestrzeni jest całkiem spora. Czy klienci nagle stali się odważniejsi? Czy po prostu zadziałał wysiłek włożony w promowanie tego produktu, bo uznano, że nadszedł jego czas?

Nieprawdą jest, że sklepy z wyposażeniem wnętrz nie oferują klientom niczego innego, niż zachowawcze, popularne produkty. Każda większa firma ma ambicje, by oferować również jakieś „smaczki”. Problem tylko w tym, że klientów, którzy wybierają właśnie takie, oryginalne produkty jest zdecydowanie mniej, niż tych, co chcą mieć to, co ma sąsiad. Czasami nawet zbyt mało, by kolekcja mogła się utrzymać na rynku. Nie raz obserwowałam świetnie serie, które były zbyt inne, więc szybko dokonywały żywota, bo za rzadko się sprzedawały.

W tej materii liczby są nieubłagane. Wdrożenie nowego produktu wiąże się z wysokimi kosztami. Chyba żadnego producenta nie stać na to, by regularnie inwestować w niszowe kolekcje. Jeżeli zatem rynek okaże się nie dość mocno nasycony klientami, gotowymi wybrać coś odmiennego od obowiązującego trendu, eksperymenty szybko się kończą, a ofertę dominują bezpieczne produkty.

Nieco większy komfort mają wytwórcy drogich materiałów – wraz z zasobnością portfela zwykle rośnie też chęć odróżnienia się od innych konsumentów. A i odpowiednio skalkulowana cena zawiera w sobie koszty ryzyka związanego z elitarnością serii.

I dlatego w niższej i średniej półce dominuje to, co obecnie powszechne – szare, drewniane, kamienne. A oryginalne, kolorowe płytki można znaleźć głównie w drogich markach.

Przynajmniej do czasu, dopóki branża nie postanowi, że teraz modne powinno być coś innego…

Reklamy