Archiwum

Posts Tagged ‘Cisa’

Następczyni Xilemy?

Grudzień 29, 2012 1 komentarz

Seria: Mywood

Producent: Cisa, Włochy

mywood living-clay-13x80-20x80-nat-decoro-mix2pzCisa ma na swoim koncie bardzo dobrą i cieszącą się zainteresowaniem klientów imitację drewna – Xilemę. Bardzo dobrze sprzedaje się ona od kilku lat. Jest ona bardzo rustykalna w stylu i ma strukturę starego, zniszczonego drewna. W mijającym roku fabryka pokazała nową serię, również imitującą deski, ale w zupełnie innym klimacie.

Mywood jest zdecydowanie bardziej uniwersalne i mniej zobowiązujące pod względem stylu – będzie się nadawać zarówno do pomieszczeń rustykalnych, klasycznych i nowoczesnych. Nie tylko dzięki płytszej strukturze płytki i wersji przepolerowanej, istniejącej obok wersji naturalnej, ale również za sprawą dwóch rodzajów dekoracji – kwadratowych wstawek z klasycznym motywem i desek zadrukowanych literami i cyframi, które mają nasuwać skojarzenie ze skrzyniami do przewozu towarów.

Podobnie jak w przypadku Xilemy, seria ma dwa formaty – 13×80 i 20×80. I pięć atrakcyjnych kolorów – szarości, beże i brązy.

Przez różowe okulary

Lipiec 24, 2012 Dodaj komentarz

Chyba powinnam zacząć od tego, że różowy to nie jest mój kolor. Jakoś nigdy mnie do niego nie ciągnęło. Ale wiem, że część klientek (bo nie spotkałam mężczyzny, który szukałby różu) szuka płytek w kolorach różowo-fioletowych.

I podobnie jak w przypadku notki o turkusowym umówmy się, że pod określeniem „różowo-fioletowy” kryją się różne odcienie i kolory: fioletowy, magenta, fuksja, eozyna, fiołkowy, liliowy, jagodowy, róż (zarówno indyjski jak i wenecki), koralowy, łososiowy, cyklamenowy a nawet morelowy – to wszystko kryje się dla mnie pod pojęciem „różowo-fioletowym” (czasami mawiam, że postrzegam kolory jak przeciętny mężczyzna i dla mnie burgund to napój 😉 )

Na początek – coś z Polski. Po różowo-fioletowe płytki można sięgnąć np. do Paradyża.
Seria Fasion jest w formacie 25×40 i ma płytki różowe w dwóch odcieniach – jasnymi delikatnym – rosa oraz ciemniejszym – coral.

Tylko jedna wersja kolorystyczna występuje w serii Vivida (format 30×60), ale za to w dwóch fakturach – gładkiej i strukturalnej.

Włoska Impronta ma coś w delikatnym różu – w kolekcji Bliss. Format 34×56, krawędzie – rektyfikowane. Szczególnie podobają mi się w tej serii dekory z motylami i listwy z wypukłymi kółkami (w aranżacji na zdjęciu)

Delikatny róż jest również w serii Chromie (format 20×40), w fabryce, którą lubię, również z powodu nazwy – Ceramica Monica. Uzupełnia go róż mocniejszy i dekoracje – geometryczne i kwiatowe.

Zdecydowanie większy format i bardziej „wściekły” róż znajdziemy w serii Vanity z Naxosu. Rozmiar – 32,5×97,7. A kolor Sharon powinien zaciekawić te mniej grzeczne dziewczynki.

Dla bardziej grzecznych jest w Vanity blady róż – Audrey, albo Viola Lavanda w serii Euphoria.

A co, jeżeli ktoś chce płytki w różowym, ale bardziej ekstrawaganckie? To warto sięgnąć po serię Uonuon z 14ora italiana, po różowo-czarne dechy – dla tych płytek mogłabym zaakceptować taką kolorystykę 😉

Prawdziwą kopalnią ciekawych różów jest oferta fabryki Fap. Taką kolorystykę znajdzie się m.in. w seriach MissFap, Fap Suite (na zdjęciu u samej góry), Vera (na zdjęciu poniżej).

Różowe płytki są również w kolekcji Armonia z Cedriru.

I w jej starszej siostrze – Vanity.

Jedną z moich ulubionych płytek w tej kolorystyce jest śliwkowa wersja klasycznych płytek z serii Liberty z Cisy. Kolor prugna nieco odstaje od poprzednich różowości. Jest spokojny, przygaszony i bardzo elegancki – w sam raz do klasycznych wnętrz.

Zupełnie inny klimat można uzyskać, wykorystując serie Blur czy Spoony z portugalskiej firmy Aleluia – w obu z nich coś różowo-fioletowego można znaleźć.

Spoony to seria wyrazista, o mocnym kolorze i formacie 20×50.

Blur w formacie 33,3×59,2 jest inny. Jeden z róży  w tej serii – Blush jest delikatny, rysunkiem przypominający tynk. Wygląd tych płytek kojarzy mi się z serią Venetia, która dopiero co została wycofana z oferty fabryki Marca Corona – główną różnicą jest to, że Blur jest błyszczący. Niestety, nie znalazłam aranżacji tej kolekcji w jasnoróżowym kolorze, zatem tylko zdjęcie pojedynczej płytki:

Jeżeli róż miały być tylko akcentem, można sięgnąć po mozaiki VetroVivo. W ich palecie barw są również kolory różowo-fioletowe. Efekt może wyglądać na przykład tak:

A jeżeli zamiłowanie do różowości bierze się z miłości do róż, można sobie rozesłać róże u nóg – wystarczą płytki Cote D’Azur z Carmen Ceramic Art.

Jak widać, różowo-fioletowych płytek jest bardzo wiele. Bo te, powyżej, to zaledwie część tych, które można znaleźć.

Śliwkowa klasyka

Grudzień 27, 2011 Dodaj komentarz

Seria: Liberty
Producent: Cisa Ceramiche, Włochy

Płytki, które imitują dawne boazerie, przeżywają swój renesans. Można je spotkać w wielu różnych fabrykach, w rozmaitych wariacjach.

Jedną z takich nowych kolekcji jest Liberty, produkowane przez Ceramiche Cisa.

Pod pewnymi względami, seria ta jest typowa dla obecnego sezonu. Występuje w bardzo popularnym rozmiarze – 32×75 cm. Ma wersję gładką, tapetową oraz z reliefem, imitującym klasyczną boazerię.

I ma Liberty, moim zdaniem, dwie cechy, które czynią ją szczególnie interesującą, na tle kilku innych, podobnych kolekcji.

Pierwsza z nich jest ekonomiczna – zarówno płytki podstawowe, jak i z wzorem tapetowym i boazeria są sprzedawana na metry kwadratowe i mają taką samą lub bardzo zbliżoną cenę.

Druga to kolorystyka – poza tak typowymi kolorami jak biały, czarny, beżowy czy kremowy, Liberty występuje w kolorze fioletowym. Ten fioletowy (na zdjęciu u góry) jest dokładnie kolorem śliwkowym – jest zatem stonowany i pozwoli na zakomponowanie pomieszczenia, które wcale nie jest
agresywne.
Zatem seria ta jest świetnym rozwiązaniem dla kogoś, komu marzy się spokojna, klasyczna przestrzeń w kolorze innym niż beżowy czy szary.

Na zdjęciu poniżej – Liberty w mniej ekstrawaganckiej aranżacji – w bieli i czerni.  A wszystkie elementy kolekcji można zobaczyć na stronie producenta.

Kategorie:nowości Tagi:

Płytki do starej chaty

Lipiec 11, 2011 Dodaj komentarz

Ta notka powstała, ponieważ moja przyjaciółka z dzieciństwa zadała mi taki właśnie temat – „płytki do starej chaty”.

Owa przyjaciółka z dzieciństwa to Ola z Lasu – artystka, projektantka, która kilka lat temu przeniosła się z rodziną do starej, murowanej chaty (obie – i chata i Ola – na zdjęciu, które wykonał Marek Straszak). I z myślą o takiej właśnie chacie zaproponowała mi taki temat, od razu zaznaczając, że oczekuje ode mnie rozwiązań, które duchem będą pasować do miejsca.

W przypadku starych budynków, chcąc zachować ich charakter, najlepiej byłoby wykorzystać współczesne wersje ówczesnych materiałów.

Tyle tylko, że większość starych chat w Polsce, w czasach swojej młodości, nie miała kontaktu z płytkami ceramicznymi, bo był to zbyt drogi materiał dla ich właścicieli.

Pomyślałam zatem, że w niektórych miejscach można by użyć imitacji tych materiałów, które mogły być używane 100 lat temu. Na przykład, w sieni, korytarzu można by użyć płytek, które imitują kostkę granitową – powinny pasować do murowanej chaty. Szczególnie do takiej, która jest położona na Dolnym Śląsku, na którym wszak do dziś funkcjonują kamieniołomy granitu. Serią, która, moim zdaniem, mogłaby sprawdzić się w takiej roli jest I Ciotoli, fabryki Marca Corona – na zdjęciu poniżej.

Zarówno w korytarzu, jak i w pokojach można pokusić się o użycie płytek imitujących drewno. Takich, jak moje ulubione albo w całkowicie innym stylu – na przykład takich, jak seria Xilema, włoskiego producenta Cisa. Te „deski” dla odmiany wyglądają jak drewno, które spędziło sporo czasu w wodzie. Albo jak takie, które przez lata było szorowane, na mokro, ryżową szczotką (na zdjęciu poniżej – Xilema, Cilegia, Ceramiche Cisa).

Dawno, dawno temu, w starych drewnianych chatach podłoga bywała wylepiona gliną, tworząc klepisko. Dziś chyba nikt nie odważyłby się na takie rozwiązanie, ale… można wybrać sobie płytki będące naturalnym cotto, czyli gliną wypaloną.
Co prawda jest to produkt, który nie jest zbyt powszechny w naszym kraju, ale na pewno stylem pasowałby do takiego miejsca. Tym bardziej, że można znaleźć cotto formowane ręcznie – na przykład w ofercie włoskiej firmy Arcea lub, również włoskiej – Fornace Baglioni (na zdjęciu poniżej – jedna z realizacji tego producenta)

Ale co z kuchnią i łazienką?

Można by pokusić się o użycie ręcznie zdobionych płytek z holenderskiej fabryki Dutch Delft Tiles. Takie płytki bez wątpienia pasowałyby do niemieckiej części historii starej chaty. Smaczku tego rodzaju realizacji mógłby dodać fakt, że bardzo podobne produkty zostały użyte podczas przedwojenne renowacji części zamku w Malborku – na zdjęciu poniżej fragment zamkowej ściany:

A jeśli nie holenderski styl, to może śródziemnomorski? Szczególnie, gdyby nie koncentrować się na na dekoracjach i użyć wyłącznie płytek podstawowych, w jednolitych kolorach, o nieregularnych brzegach i „oblanych” szkliwem… Takie płytki ma w swojej ofercie na przykład włoska firma Mutina – seria Ceramica bez wątpienia pasowałaby do starej chaty:

Myślę, że można również śmiało nawiązać do stylistyki kuchni węglowej, pokrytej białymi kafelkami w formie ściętych cegiełek i przenieść je na ściany:

Płytki tego rodzaju ma w swojej ofercie wielu producentów, na przykład Mainzu, Ape, Villeroy&Boch, Vogue, a w wersji unowocześnionej – Tubądzin, w ramach kolekcji Macieja Zienia.

Zatem płytki do starej chaty już mam, pozostaje mi tylko, wzorem przyjaciółki z lat dziecinnych, wejść w posiadanie jakiegoś starego domostwa. I nie mam zamiaru w tym miejscu udawać, że od takich chat bardziej pociągają mnie nowoczesne lofty 😉