Archiwum

Posts Tagged ‘Ardea’

Ceramicznie – walentynkowo

Każdy z nas powinien kochać co najmniej jedną osobę – siebie samego. Zatem dziś możemy wszyscy świętować 😉 np. przy mozaice z Ardea Arte

 

 

serducho ardea

Kategorie:różne Tagi: ,

Weekendowa robótka ręczna czyli ceramika jest dobra na wszystko ;)

Październik 13, 2012 8 komentarzy

Wczoraj, zupełnie niespodziewanie, weszłam w posiadanie kilku kostek mozaiki Rubin z Ardei, w kolorze pomarańczowym. Zażartowałam, że mogę sobie z niej biżuterię zrobić. A potem pomyślałam, że w sumie, dlaczego nie?

Zatem jedna, „zewnętrzna” kostka (każdy moduł mozaiki składa się z 2 części) posłużyła mi do robótki ręcznej.

Ponieważ element jest z jednej strony poszkliwiony, a z pozostałych – surowy, mógłby zbyt łatwo się brudzić, więc postanowiłam pokryć „nagie” powierzchnie czymś, co zamknie pory – lakierem do paznokci! Myślę, że najlepszy byłby czarny, ale ponieważ pomna na słowa księdza Natanka, nie lakieruję paznokci na czarno 😉 musiałabym wybrać się do sklepu. Nie chciało mi się, zatem wybrałam coś z kolorystyki, którą dysponuję (czyli błękitno-turkusowej 😉 ).

Kilkadziesiąt minut później, kostka wyglądała już tak – była kilka razy polakierowana, tam gdzie trzeba i już sucha.

Wystarczyło już tylko dołożyć fantazyjny sznureczek do zawieszenia, zaczerpnięty z jakiejś starej „biżuterii” i wisiorek z mozaiki z Ardei – gotowy.

Ale myślę, że jednak wolałabym Rubin w kolorze zielonym 😉

Kategorie:różne Tagi:

Byłam w mozaikowym raju

Lipiec 27, 2012 3 komentarze

Wczoraj udało mi się zrealizować to, co planowałam już od pewnego czasu. Wraz z kolegą służbowym, pojechaliśmy pod Poznań, do siedziby firmy Ardea Arte.

Wyjazd ten sprawił mi ogromną przyjemność. Z dwóch powodów.

Po pierwsze – poznałam właścicieli i twórców Ardei – dwoje ludzi, których osobowości sprawiły, że jeszcze większy sentyment będę mieć do tej marki.

Po drugie – znalazłam się w mozaikowym raju.

Przy skromnych zabudowaniach firmy znajduje się niewielka wzorcownia – mały przeszkolny pawilonik, który wygląda, jakby został tam przeniesiony z innego świata. A po przekroczeniu jego drzwi nagle znalazłam się w miejscu, w którym mozaiki były wszechobecne. Na planszach, na rozmaitych formach przestrzennych ale również luzem, w plastrach, których chyba setki leżały ułożone w stosy (poniżej – tylko część stosów).

Dopiero tam można mieć jakie-takie pojęcie o możliwościach i ofercie Ardei oraz o kreatywności Piotra Czaprackiego – malarza, który jest męską połową owej pary właścicielskiej, a który sprawuje pieczę plastyczną nad produkcją.

A wśród projektów handlowych stoją prace artystyczne Piotra – sztuka niemal malarska przenika się ze sztuką użytkową. Wśród szklano-ceramicznych obrazów stoi między innymi praca, która była wystawiana, jako jedna z 18 najlepszych mozaik z całego świata, w ramach wystawy Mosaic Art Now Exhibition in Print 2010, w Crocker Art Museum w Sacramento, w USA (na zdjęciu poniżej – mozaika, a nie – Sacramento 😉 ).

Oglądanie mozaiki z Ardei z bliska i w takiej ilości, pozwoliło mi również zauważyć rzeczy, których wcześniej nie byłam świadoma. To, np. że szkliwo na modelu Tam-Tam bronze wygląda tak, jakby ściął je mróz, a nie – wysoka temperatura.

Zobaczyłam również, na własne oczy, wzornik możliwego szkliwa, a w nim, około 500 (około, bo nikt nie liczył) możliwych kolorów i wykończeń.

Podczas tej wizyty nie udało mi się zrealizować jednego zamiaru – nie wpuszczono mnie na produkcję 🙂 Ale rozumiem to, bo wiele firm, które tak naprawdę są manufakturami, pilnie strzeże swoich produkcyjnych sekretów.

P.s. Wybierając wzory, które zabieraliśmy ze sobą, starałam się bardzo, aby przypadkiem nie zabrać niczego w turkusowym kolorze. Choć mozaiek z pięknymi turkusowymi barwami było tam dość sporo 🙂

Mozaika – wg norm – nie istnieje?

Maj 13, 2012 9 komentarzy

Czytelnik strony, podpisujący się nickiem „Gordonek” zapytał mnie o kwestie dotyczące reklamacji mozaiki.

I, niestety, okazuje się, że sprawa ta nie jest wcale taka prosta.

Bo nie ma w Polsce  normy, która by określała mozaikę, tak jak np. norma PN-EN 14 411 określa płytki ceramiczne – ich klasyfikacje, parametry itd. Nie ma żadnych szczególnych zapisów, które pozwalałyby rozstrzygać sporne kwestie, na które można by się powołać, w przypadku problemów.

Reprezentantka firmy Ardea (a co! jak pytać, to tych co robią moją ulubioną mozaikę ceramiczną 😉 ) wyjaśniła mi, jak oni poradzili sobie z tym problemem.

Badania nad ich mozaiką były przeprowadzane w Instytucie Szkła i Ceramiki. Ponieważ jednak, ze względów technicznych (takie są wymagania maszyn używanych do testów), Instytut przyjmuje do badania elementy, których rozmiar jest nie mniejszy niż 10×10 centymetrów, na potrzeby analizy, były przygotowana specjalne, większe kawałki. Były wykonywane one tak, jak drobne elementy, które później tworzyły mozaikę. Instytut badał, jakie mają parametry (nasiąkliwość, odporność na ścieranie, mrozoodporność) , a później firma deklarowała, że mniejsze kawałki mają takie same parametry.

Skoro jednak nie ma norm, które odnosiłyby się do mozaiki, to jak powinno się oceniać, na przykład, wadliwość powierzchni? W przypadku płytek jest to określone – co najmniej 95% partii powinno być wolne od wad wizualnych (czyli na 100 metrów kwadratowych, 5 m2 może być wadliwych).  A co z mozaiką ceramiczną? Czy należy liczyć, że jeden plaster to tak jak jedna płytka? Czy raczej jedna kostka to tak jak jedna, bardzo mała płytka?

Obawiam się, że w przypadku reklamacji, tak właśnie może być traktowana mozaika – że każda kostka to oddzielny element. A wówczas może się okazać, że przy mozaikach o drobnych kosteczkach, nawet jeżeli z każdego plastra, z pięcioma kostkami jest coś nie tak, to i tak mieści się to w normie, dopuszczającej 5% wad.

Pół biedy, jeżeli, tak jak w pytaniu Gordonka, kostki po prostu odpadły od siatki ale nadal znajdują się w opakowaniu. Wówczas można je stosunkowo łatwo przytwierdzić na nowo, przed oddaniem jej klientowi. Gorzej, jeżeli kostki są całkowicie nieobecne albo mają jakieś wady, są uszkodzone.

Reasumując – nie ma norm w Polsce, które określałyby czym jest mozaika. Zatem nie ma się na co powołać, kiedy pojawi się jakiś problem. Czyli – wszystko zależy od dobrej woli handlowca czy producenta.

A tak przy okazji – przygotowując się do tej notki, wybrałam się do magazynu pooglądać kartony z mozaiką. Musiałam na własne oczy przekonać się, że na opakowaniach nie wymieniono żadnej normy. I rzeczywiście. O ile na kartonach z płytkami można znaleźć zapis o normie PN-EN 14411, o tyle na żadnej z mozaik, kilku różnych producentów, o normie nie ma ani słowa.

Ceramiczna odpowiedź na „Koko koko Euro spoko” ;)

Oficjalna piosenka polskiej reprezentacji na Euro 2012, odkąd się nią stała, wzbudza żywą reakcję społeczną. Jedni ją z miejsca pokochali, inni – znienawidzili.

Ale niewiele osób wie, że już od pewnego czasu, w ofercie firmy Ardea jest mozaika Łowicz, którą dziś można by śmiało uznać, za ceramiczną odpowiedź na „Koko koko Euro spoko”.

Oto ona – na górze i na dole – Jarzębiny, a w środku – ko-ko….

Kategorie:Ciekawostki Tagi:

Moje ulubione mozaiki ceramiczne

Marzec 17, 2012 Dodaj komentarz

Słowo się rzekło i tym razem będzie o mozaikach ceramicznych, które mogłabym wskazać jako te, które podobają mi się najbardziej.

W odróżnieniu od moich ulubionych szklanych mozaik, te nie są produkowane aż tak daleko od mojego miejsca zamieszkania. Bo robi je firma polska – Ardea.

To niewielka firma, która pod Poznaniem wykonuje ceramiczne układanki, wykorzystując ręczne metody produkcji.

Co mnie urzekło w ich ofercie?

Ciekawe kształty.

Nie tylko tradycyjne kwadraty i prostokąty albo stosunkowo często spotykane kółka czy sześciokątne.

Wśród mozaiki z Ardei można znaleźć, między innymi, kółka i owale z dziurkami, kształty, których nie potrafię nazwać ;), a nawet – skomplikowane wzory, zainspirowane dekoracjami mauretańskimi, które potrafią być skomponowane nawet z 4 różnych figur geometrycznych w ramach jednej kompozycji.  Tak jak w mozaice Central, poniżej:

Możliwych kształtów jest bardzo wiele. Zdecydowanie więcej, niż w ofercie innych fabryk wytwarzających lub oferujących mozaiki – taki jest plus produkcji rękodzielniczej.

A kolory? Nie mogę sobie oczywiście odmówić pokazania wzoru w barwie która jest mi szczególnie bliska 😉 A przy okazji – ten model ma dla mnie dodatkowy plus – nazywa się Barcelona 🙂

Już podstawowa oferta obejmuje tyle kolorów, że łatwo jest znaleźć wśród nich coś do własnego, wymarzonego wnętrza. A do tego dochodzi paleta możliwych kolorów, z których można sobie wybrać coś na indywidualne zamówienie.

Dla mnie to mozaiki wystarczająco oryginalne, by były godne zainteresowania 🙂

Kategorie:różne Tagi: ,