Największa niespodzianka tych targów

Wrzesień 30, 2016 Dodaj komentarz

Już na wstępie muszę ostrzec,  że to nie będzie notka o płytkach, choc będzie w pewien sposób nawiązywać do Cersaie. I będzie z niej niósł się pewien smrodek dydaktyczny  😉
Takie imprezy jak Cersaie czy Cevisama to spory wysiłek fizyczny. Cersaie – nawet bardziej, z racji mniej komfortowego ułożenia hal wystawienniczych, większego obszaru. Oczywiście,  emocje które towarzyszą tym imprezom, pomagają je przetrwać,  niemniej jednak nie jest łatwo.  I z czasem jest coraz trudniej.

Można bezkarnie prowadzić przez tydzień  rabunkową gospodarkę na organizmie, gdy się ma 30 lat, ale z każdym kolejnym rokiem jest trudniej.

Moje poprzednie Cersaie,  w 2014 roku było najcięższym fizycznie, w mojej karierze.  Odchorowałam je nawet. A po dniach spędzonych na targach nie miałam już siły na nic – zjedzenie kolacji było wyzwaniem. 

Od tej pory jedna rzecz się zmieniła – dopadł mnie… khem… kryzys wieku średniego. Nie kupiłam szybkiego, sportowego samochodu, nie zaczęłam nurkować z rekinami.  Ale zaczęłam  dbać o swoją kondycję. Różnica między tym, jak przeżyłam poprzednie Cersaie,  a – obecne, jest kolosalna.  W tym roku, w trzecim dniu zwiedzania ekspozycji, byłam w stanie nawet podbiec na spotkanie z nie widzianą od kilku tygodni przyjaciółką. Podbiec!  W trzecim dniu! Kto był w Bolonii w „te dni” – rozumie znaczenie tych słów 😉

Okazało się,  że można cofnąć czas i przetrwać taki wysiłek znowu bez bólu.

Dlatego przyjmijcie radę ciotki Moniki 😉 bez względu na to czy pracujecie w branży, czy nosicie płytki, czy nie – dbajcie o codzienny ruch. Pot wylany podczas treningów opłaci się – na przykład cofnięciem czasu, gdy przyjdzie podjąć taki wysiłek, jak obejrzenie Cersaie w trzy dni 😉

Zatem ruszajcie się,  jedzcie zdrowo i spotkajmy się  (przynajmniej z częścią Was) za rok w Bolonii 🙂

P.s. Tę notkę dedykuję  Dorotce – świeżo i bez mojego udziału nawróconej na ruch 🙂 i dziękuję nią trenerkom, które spotkałam, które potrafią przykręcić śrubę 🙂 

Reklamy
Kategorie:różne

Arszenik i stare koronki 

Wrzesień 28, 2016 1 komentarz

Zamieńcie „arszenik” na „metal”, „stare koronki” na „płótno”, a reszta będzie się zgadzać 😉

Niesamowite – za mną drugi dzień targów, a ja jeszcze nie nienawidzę płytek! Możliwe,  że to zasługa ubiegłego roku, kiedy mnie w Bolonii nie było. Zgłodniałam  😉

Dwudniowy przelot przez pawilony pozwolił mi wstępnie zorientować się,  że poza tym, co zwykle (czyli – kamień i drewno), zmasowany atak przepuścił metal – głównie miedź oraz tkaniny – głównie płótno lniane.
Metal tak naprawdę nigdy nie zszedł ze sceny. Płytki nawiązujące do niego pojawiały się,  zwykle pojedynczo,  w różnych fabrykach. Teraz intensywność tego pojawiania się jest większa i dzięki temu metalizowane płytki podstawowe lub dekoracje można znaleźć niemal u każdego producenta.

Na zdjęciu powyżej – dekoracja do kolekcji Acidic z Fondovalle.

Metal, szczególnie miedź, jest obecny również w elementach ekspozycji, w aranżacjach targowych. Poniżej – fragment ekspozycji z Keraben Group.

Oraz De Castelli.

Kolejny powrót tego co już było,  to tkaniny odbite w plytkach. Można je było odnaleźć w bardzo wielu fabrykach, m.in. w Argencie.

Geotiles poszło dalej – tkanina została zahaftowana:

Jutro – ciąg dalszy spaceru. 

Kategorie:różne

Niespodzianki Cersaie 2016

Wrzesień 28, 2016 1 komentarz

Jestem po pierwszym dniu na targach Cersaie 2016. 

To zbyt wcześnie,  by pisać o tendencjach czy sytuacji na rynku. Napiszę za to o tym, co było największymi niespodziankami.

Po pierwsze – zamieszanie,  jakie na rynku wywołała hiszpańska marka Baldocer. Kojarzona do tej pory głównie z tanimi kolekcjami,  pokazała w Bolonii zupełnie nowe oblicze. Duże formaty – największe sięgają rozmiaru 120×240 – nowoczesne wzornictwo, w cenach dużo niższych od poziomu do tej pory spotykanego na rynku.

Najbliższe miesiące pokażą,  jaki będzie miało to wpływ na innych producentów. Jedno jest pewne – nazwa Baldocer jest często powtarzana w targowych halach. Między innymi za sprawą kolekcji Town,  której jeden z kolorów można zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Muszę przyznać,  że ja byłam zaskoczona tym, co zobaczyłam.

Drugą niespodzianką była płytka Cosmos z Venis.  Tu nawet nie probuje pokazać zdjęcia,  bo zdjęcie niczego nie odda. 

Istnieje pewien rodzaj srebrzystego granitu,  o pięknej,  mieniącej się powierzchni,  którego producenci płytek od lat próbują skopiować – nadaremnie. To właśnie między innymi z powodu tego kamienia pisałam tu trzy i pół roku temu, że nie da się podrobić matki natury. 

Kiedy dziś  (a właściwie – wczoraj,  bo północ juz dawno minęła) weszłam na ekspozycję Venisa, zobaczyłam ścianę obłożoną tym właśnie kamieniem.  Byłam przekonana, że to autentyczny naturalny kamień. Moje przekonanie brało się m.in.stąd,  że inna firma z grupy Porcelanosa – L’Antic Colonial wytwarza cienkie okładziny z łupka.  Byłam przekonana,  że to właśnie efekt braterskiej wymiany – kamień naturalny zabłąkał się do ekspozycji płytkowej. 
Wkrótce okazało się,  że to co wyglądało jak srebrzysty granit,  było efektem trzyletniej pracy fabrycznego laboratorium.  Tyle czasu zabrało im stworzenie płytki,  która wiernie odtwarza efekt tego dekoracyjnego kamienia naturalnego.  Aby go osiągnąć, na biskwit nakłada się kilka warstw wykończenia. Efekt jest olśniewający.  Tak inny od wszystkiego,  co można zobaczyć w świecie ceramiki,  że płytka została nazwana Cosmos. Kiedy tylko będę dysponować zdjęciami oddającymi ten efekt – na pewno je Wam pokażę. Bo ta fotka, zrobiona smartfonem,  nie pokazuje pełni wyjątkowości tego materiału:


A teraz, zmęczona ale szczęśliwa, idę łapać odrobinę snu przed kolejnym dniem na Cersaie 🙂 

Kategorie:różne

Warsztaty EcoMalty

Wrzesień 14, 2016 1 komentarz

Jestem świeżo po szkoleniu i warsztatach z EcoMalty – materiał, który do niedawna widziałam tylko w wersji „skończonej”, miałam okazję pomacać, na etapie pracy z nim. Ponieważ postanowiłam rejestrować pracę przy pomocy aparatu nie uczestniczyłam w zabawie. Pozwoliłam sobie tylko na jedno maźnięcie pacą.

Była to również okazja, żebym zobaczyła więcej faktur, kolorów, efektów, jakie można osiągnąć na powierzchni pokrytej EcoMaltą. Zrozumiałam lepiej ten materiał. Jego elastyczność doceniłam, na przykład, wielokrotnie wyginając próbkę.

wp-1473878833406.jpg



A kiedy zobaczyłam to zdjęcie, zrobione podczas targów w Mediolanie, zrozumiałam, kim chciałabym być, gdy dorosnę – chciałabym robić takie meble. Nie – sprzedawać, tylko właśnie – robić, własnymi rękami, brudząc się przy tym. Może kiedy przejdę na emeryturę… 😉

Ale na razie, pobawić się i pobrudzić, mieli okazję inni.

Najpierw omówiono strategię i technikę.

Założeniem było stworzenie fragmentu powłoki, nadającej się na podłogę. Do wykonania pierwszej warstwy używano masy pod nazwą Fondoflex.

Kluczem do sukcesu było bardzo dokładne pokrycie nią całej powierzchni próbki.

Chwilę później w masie tej została zatopiona siatka wzmacniająca z włókna szklanego.

W tym momencie nie pozostało nam nic innego, jak udać, że mamy wehikuł czasu. Zabrzmiało: „Kilka godzin później” i płytki zostały zamienione na takie, na których warstwa podkładowa została przygotowana już wcześniej i była całkowicie wyschnięta. Zostało ją tylko wyszlifować – ten etap jest obowiązkowy, podczas wykonywania powłoki.

Po wyrównaniu powierzchni i oczyszczeniu jej z pyłu uczestnicy warsztatów mogli przejść do drugiego etapu, czyli nanoszenia warstwy głównej. Stanowiła ją EcoMalta Fine.

Przy tej warstwie nadszedł czas na wykazanie się zdolnościami artystycznymi, by uzyskać ciekawe faktury powierzchni.

Prezentacja i warsztaty zaostrzyły tylko mój apetyt na zabawę z EcoMaltą. Chętnie bym zaprzyjaźniła się z nią na dłużej. Może przydałaby mi się jakaś prosta struktura na balkon – coś w stylu sześcianu do siedzenia? 😉 Muszę o tym pomyśleć….

Kategorie:nowości Tagi:

EcoMalta – wszechstronna powłoka

Wrzesień 7, 2016 Dodaj komentarz

oltremateria_8_808Zaczęło się od niewielkich płytek, które mój firmowy kolega przywiózł ze Śląska, z targów dizajnu. Płytki były pokryte jakąś powłoką, która nadawała im kolor i strukturę.

Tak pierwszy raz spotkałam się z EcoMaltą – materiałem stworzonym przez włoską firmę Oltremateria, który jest ekologiczną alternatywą m.in. dla żywic epoksydowych. Również dla płytek ceramicznych, ale nie wiem jakim cudem mnie – fanatykowi płytek – taka kwestia w ogóle potrafi przejść przez palce 😉

Oltremateria pracowała nad tym rozwiązaniem 20 lat. Od około 8 lat, gotowy produkt funkcjonuje w Europie. Na polski rynek wprowadziło go, w ubiegłym roku, Studio Prostych Form*.

Twórcom zależało na tym, aby rozwiązanie to było ekologiczne, możliwe do wykorzystania w budownictwie zrównoważonym. Dlatego nie znajdziemy w składzie cementu, gipsu, żywic epoksydowych. Głównym składnikiem jest kwarc. Jest on łączony z innymi składnikami mineralnymi i polimerami prostymi, które nie mają negatywnego wpływu na człowieka i środowisko. Nośnikiem jest woda.

EcoMalta to cała grupa produktów, które użyte razem, pozwalają osiągnąć powłokę, która ma nie tylko walory estetyczne, ale również ciekawe parametry fizyczne. W zależności od tego, na jakim podłożu ma być użyta i jakie właściwości ma mieć powłoka stosuje się określoną kombinację produktów. Część z nich służy do przygotowania powierzchni, inne – stanowią warstwę zewnętrzną lub determinującą wygląd.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2

oltremateria8_432

prodotti-152261-reld0570c5ade0843bba75d8d98c0041544

W najbardziej odpornej wersji, EcoMalta jest materiałem odpornym na ścieranie, mrozoodpornym, wodoszczelnym, elastycznym. Pozwala na tworzenie dużych połaci, bez konieczności wprowadzania dylatacji. Można nim pokrywać ściany, podłogi, meble. Można dzięki niemu tworzyć również np. umywalki zintegrowane z blatem – wystarczy stworzyć odpowiednią konstrukcję.

oltremateria_7_609

A ponieważ uzyskana powłoka może mieć zaledwie 2-3 milimetry, można ją używać w tych miejscach, w których niemożliwe jest użycie innych rozwiązań.

Istnieje 40 podstawowych kolorów, o różnych fakturach. Jeżeli jednak dla kogoś 40 kolorów to mało, może zamówić we Włoszech dowolną barwę z palety RAL. Można również pokusić się o samodzielne mieszanie kolorów.

W rękach artysty, EcoMalta może stać się tworzywem dla dzieł malarskich czy rzeźbiarskich. Oltremateria chętnie dociera do twórców, a twórcy – chętnie testują ten produkt.

oltremateria11_495

oltremateria11_498

Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić tego materiału, ale podobno jest on tak prosty w użyciu, że nakładanie go nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności, choć zapewne ktoś, kto ma większe doświadczenie poradzi sobie sprawniej i szybciej. EcoMaltę nanosi się na powierzchnię przy pomocy pacy i szpachelki. Ważne jest jednak, by przestrzegać 2 zasad.

1

Po pierwsze – tych, które dotyczą zachowania proporcji. Należy ściśle stosować się do zaleceń producenta, podczas mieszania składników z wodą.

Po drugie – nie można się spieszyć, nie można skracać wymaganych okresów schnięcia, przed nałożeniem kolejnej warstwy.

Już niedługo będę mogła jeszcze bliżej przyjrzeć się EcoMalcie – za kilka dni, w Krakowie, na Kamiennej, wraz ze Studiem Prostych Form będziemy promować ten produkt wśród architektów. Jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany – zapraszam. Prezentacja zaplanowana jest na wtorek, 13. września. Początek o godzinie 16.00. Poza EcoMaltą, w programie szkolenia są płytki z Ceramiki Fanal oraz armatura Kludi. Ze względu na ograniczoną ilość miejsc konieczne jest wcześniejsze zgłoszenie się pod adresem monika.gibes(at)cermar2.pl

* Studio Prostych Form, które jest dystrybutorem EcoMalty na Polskę, to  firma tworząca meble pod zamówienie, do zabudowy, z niemal 20-letnim doświadczeniem. Odkryła ona ten materiał, szukając alternatywy dla betonu. Wykorzystuje produkty Oltrematerii w swoich realizacjach.

EcoMaltą są pokryte, na przykład, biurka, w warszawskiej siedzibie firmy. Jak widać na załączonych zdjęciach, biurka te są na co dzień wykorzystywane przez sympatyczny i fachowy personel SPF – który przy tej okazji serdecznie pozdrawiam – i świetnie się sprawdzają.

img_5490

img_5489

img_5487

Kategorie:nowości Tagi: ,

Mozaiki z Raw Decor

Sierpień 5, 2016 Dodaj komentarz

diamond-bialy-szkliwiony (1)Zaczęło się od pytania od jednej architekt. Czy znam mozaikę z Raw Decor? Nie znałam, zatem musiałam natychmiast poznać.

A jak tylko poznałam, uznałam, że warta jest tego, by ją pokazywać, promować, sprzedawać.

Nadal moje ukochane mozaiki to Ardea, bo kto inny może zaoferować taką różnorodność kształtów, kolorów i rodzajów szkliwa?

Ale mam świadomość, że nie każdy, kto szuka mozaiki, może być zainteresowany akurat tą marką. Nie każdy lubi decydować i wybierać   spośród tysięcy możliwych odmian. Nie każdemu może pasować rzemieślniczy charakter tego produktu – myślę, że Sheldon Cooper wolałby, aby każda kostka miała dokładnie ten sam rozmiar i kształt 😉 I na pewno nie każdy chce lub może wydać na mozaikę tyle samo. Dla tych, którzy szukają mozaiki nieco prostszej, ale za to w niższej cenie – jest Raw Decor.

Napisałam „nieco prostszej”, ale może powinnam dodać, że „tylko nieco”. Bo, z miejsca ostrzegam – kwadratowych kostek tu nie ma. Są małe prostokąty o wymiarze 2,3×4,8 cm, które są na siatce ułożone w cegiełkę albo w jodełkę. Jodełka jest jedną z moich ulubionych. Aż żałuję, że występuje tylko w białym błyszczącym kolorze.

jodelka-biala-szkliwiona

W ogóle kolorystyka produktów nie jest przesadnie rozbuchana – docenią ją ci, którzy lubią minimalizm, styl skandynawski. Biel i czerń, szarości, beże. Z mojej ulubionej gamy są matowy błękitny i miętowy.

hexagon-duzy-mietowy-matowy

hexagon-duzy-blekitny-matowy

Dla tych, co nie lubią monokolorów, w jednym z kształtów – arabesce – są trzy wersje nawiązujące wyglądem do starej ceramiki, o malowniczych nazwach – Adriatyk, głębia oceanu i szary palony.

arabeska-srednia-adriatyk-szkliwiona

20160715_130012_20160716215054915.jpg

Poza prostokątami ułożonymi na 2 sposoby i arabeskami, wśród mozaik można znaleźć takie, których kostki mają kształt sześciokątów i rombu.

Sześciokąty są foremne – większe i mniejsze – i nieforemne. Te pierwsze są typowe i dość modne, dziś. Są płaskie i można ich używać na ściany i na podłogi nie narażone na intensywny ruch. Drugie, nieforemne, mają wypukłą fakturę imitującą strukturę kryształu i chodzić po nich nie należy.

diamond-bialy-szkliwiony

 

Romby są tylko w jednym rodzaju, ale za to na trzy sposoby mogą być ułożone, co sprawia, że możemy wybierać spomiędzy trzech, zupełnie różnych mozaik rombowych.

diamond-art-deco

diamond-herringbone

20160715_130305_20160716214954821.jpg

Wspomniane już przeze mnie arabeski mają cztery rozmiary. Trzy pierwsze – te mniejsze, są sprzedawane w postaci plastrów, na siatce, są zupełnie płaskie i nadają się również na podłogi. Czwarty rodzaj, największy, jest nazwany Arabeską Carską i można go użyć już tylko na ścianie. To trójwymiarowe płytki, o rozmiarze 13×15,6 cm, sprzedawane na sztuki, bo przy tej wielkości, łączenie w plastry nie jest już konieczne.

20160715_130505.jpg

arabeska-carska-szara-szkliwiona

A teraz zagadka, którą sama za chwilę rozwiążę – która mozaika z Raw Decor spodobała mi się najbardziej?

Nie, wcale nie miętowa czy błękitna. Nawet nie – Adriatyk. Gdybym miała wybierać, dla siebie, zdecydowałabym się na małe hexagony, o rozmiarze kostki zbliżonym do 2×2 cm, w kolorze ecru. Ta mozaika nie jest ani błyszcząca ani matowa – ma satynową powierzchnię, na której pięknie gra światło.

20160715_143746.jpg

Jeżeli spodobały Wam się te mozaiki, jesteście z Krakowa i chcielibyście je zobaczyć na żywo, zapraszam na Kamienną 43.

hexagon-duzy-czarny-szkliwiony

hexagon-duzy-blekitny-matowy (1)

Większość zdjęć pochodzi ze strony producenta.

Tym razem absolutnie nie o wyposażeniu wnętrz

Czerwiec 28, 2016 Dodaj komentarz

okladkaPrzyznaję,  że biłam się długo z myślami,  czy wspominać tutaj o tym „epizodzie niepłytkowym”. Wiem, że mogę właśnie ściągać gromy na swoją głowę, ale zrobiłam bilans zysków i strat.  I uznałam, że ja mam stosunkowo mało do stracenia,  a Mikołajek ma trochę do zyskania.

Prawie 4 lata temu pisałam o pewnym ważnym dla mnie przedsięwzięciu – o Macierzyństwie bez Lukru.

Miesiąc temu ukazała się kolejna,  4. już edycja tego projektu. Tym razem nosi tytuł „Macierzyństwo bez Photoshopa”. Tym razem jest to wydanie książkowe, które można kupić w księgarniach. Jest to wydanie o tyle inne, od poprzednich,  że poza naszymi tekstami, są w nim również nasze zdjęcia – dość odważne  i  nie skażone fotoszopem.

Więcej szczegółów na blogu akcji.

A teraz będzie mały szantaż emocjonalny 😉

Niektórzy z Was wiedzą,  że chętnie pomagam innym (w miarę możliwości) i robie to bezinteresownie.

Dlatego, teraz,  po raz kolejny, proszę Was o pomoc dla Mikołajka. Możecie pomóc mu kupując książkę (całe honoraria,  wszystkich twórców, zostaną przekazane jego rodzicom), na przykład tutaj. Możecie dokonać wpłaty – szczegóły tutaj.

A jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o Mikołajku – zerkajcie na blog prowadzony przez rodziców chłopca.

 

20160628_191023

20160628_174842

Kategorie:różne