Archiwum

Archive for the ‘muzea’ Category

Głosujcie na ławki

Lipiec 6, 2018 Dodaj komentarz

Jeżeli chcielibyście zobaczyć, jakie są efekty warsztatów mozaikowych w Muzeum Narodowym w Krakowie, a dodatkowo jeszcze – zagłosować na zwycięską ławkę, możecie to zrobić, za pośrednictwem FB, w tym poście:

https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fmaxfliz%2Fposts%2F1938793516183519&width=500

Głosowanie trwa do 12.lipca.

Reklamy
Kategorie:muzea Tagi: , , ,

Po Muzeum

Czerwiec 24, 2018 Dodaj komentarz

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy – wygłaszanie prelekcji, w Muzeum Narodowym, nie różni się specjalnie od wszystkich innych. No, może tylko tym, że siedziałam przy ładniejszym stoliku, niż zwykle 😉

Ale być może wynikało to z osoby prelegentki, która wszędzie potrafi wnieść swój osobisty pierwiastek (zdjęcie ilustracyjne – na końcu).

Po wykładzie, który był na tyle krótki, że chyba nikt nie zdążył się znudzić, przez cztery i pół godziny trwało układanie mozaiki na ławkach.

W tym miejscu muszę przyznać, że podziwiam uczestników warsztatów – pogoda była paskudna, niewiarygodne, że ktoś chciał z nami się bawić w ten sposób. Po tygodniach ciepłej, letniej pogody, załamanie, było tak dynamiczne, że podczas układania mozaiki towarzyszyła nam temperatura w okolicach 14 stopni i powtarzające się, przelotne opady deszczu. A mimo tego, spora grupa ludzi – studentów i mieszkańców Krakowa postanowiła nieco się ubrudzić i stworzyć ławki.

Na początku warsztatów, konstrukcje z płyt WIM Platte wyglądały tak.

I wzbudzały spore zainteresowanie. Sama tłumaczyłam jakiemuś anglojęzycznemu turyście, co to jest – zapowiedział, że wykorzysta sobie takie rozwiązanie w łazience.

Wbrew temu, jakie są obecnie  obowiązujące trendy w wykończeniu łazienek, ławki wcale nie wyszły szare. Producenci, którzy zdecydowali się przekazać nam materiał – głównie hiszpańska Grespania – zadbali o to, by płytki były kolorowe.

 

Ponieważ warunkiem udziału w konkursie było ukończenie układania mozaiki (przez profesjonalne zespoły) do godziny 18., walka z czasem trwała, w przypadku jednej ławki, do samego końca.

Pogoda utrudniła nieco przystąpienie do fazy konkursowej – klej zasychał wolniej i niemożliwe było zafugowanie mozaiki tego samego dnia. Dlatego rywalizacja na lajki, rozpocznie się dopiero po weekendzie.  O główne nagrody będą walczyć 2 ławki – studentów z Akademii Sztuk Pięknych i Krakowskich Szkół Artystycznych.

Kiedy tylko będzie to możliwe – podam link do miejsca, gdzie można będzie głosować.

A na koniec – zdjęcie zrobione już po wykładzie, które doskonale oddaje mój, indywidualny pierwiastek, który trudno byłoby mi ukryć, nawet przemawiając w tak szacownym miejscu, jak Muzeum Narodowe.

Kategorie:muzea, różne Tagi:

Przed wyzwaniem

Czerwiec 22, 2018 Dodaj komentarz
DOTYKAJĄC A5-Miałam już wykłady dla studentów, prelekcje dla architektów, szkoliłam przedsiębiorców i ich pracowników. Ale już jutro stanę przed wyzwaniem, które będzie bez precedensu, w moim ponad 18-letnim doświadczeniu w branży.
Wygłoszę otwarty odczyt, na temat płytek ceramicznych w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Prelekcja, pod tytułem Dotykając fliz – o istocie płytek ceramicznych zaplanowana jest na sobotę, 23. czerwca 2018. Początek o godzinie 12., w sali „U Samurajów” w budynku Muzeum przy alei 3 maja 1.  Wstęp, co oczywiste 😉 – wolny.
Wykład jest imprezą towarzyszącą wystawie Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po roku 1989, którą właśnie można oglądać w gmachu głównym MNK.
Partnerem wystawy jest firma MAXFLIZ i właśnie temu partnerstwu zawdzięczam to, że taki wykład się odbędzie. Jest on jedną z trzech imprez, które współorganizuję, pod skrzydłami mojej firmy.
Pierwszą jest ekspozycja, której jestem kuratorką – Płytki, flizy i kafelki – dizajn w polskich łazienkach po 1989 roku. Można ją już od dziś oglądać przez miesiąc, do 21.07, w salonie firmy, przy ulicy Zakopiańskiej  58. Składać się z 3 części.
Pierwsza dotyczyła będzie szeroko pojmowanego dizajnu „łazienkowego”. Druga – produkcji płytek. W tej części można zobaczyć, na zdjęciach i filmie, jak wygląda zakład produkcyjny, ale również – dotknąć gliny i „gresu w proszku” – czyli granulatu, z którego są formowane płytki.
20180622_172152
A trzecia – moja ulubiona – to mini-wystawa płytek sprzed ćwierć wieku – będzie dzięki niej można zobaczyć, jaki styl dominował tuż po transformacji ustrojowej 🙂
20180622_181737
20180622_181811
FLIZY A5
Drugą imprezą jest wspomniany wykład. Opowiem na nim, jak produkuje się płytki, jak ta produkcja zmieniała się na przestrzeni dziesięcioleci, co z produkcji wynika dla zwykłego użytkownika. Opowiem też o łazience mojej babci, która była remontowana jeszcze za komuny 😀
A po wykładzie odbędą się warsztaty z układania mozaiki ceramicznej, pod nazwą Ławki Flizowane, Czyli Dizajn Po Krakosku!
Z jednej strony – to będzie konkurs dla profesjonalistów – architektów i studentów, którzy będą rywalizować na projekt i realizację, a z drugiej strony – możliwość dla zwykłych mieszkańców, którzy będą mogli przyjść i pomóc nam stworzyć ławkę w stylu Gaudiego, dla Muzeum Narodowego. Jeżeli ławki nam wyjdą – postoją przy wejściu do Muzeum co najmniej do zimy.
Podstawę ławek tworzą konstrukcje przygotowane z płyt budowlanych – pełnych i nacinanych (dzięki czemu bryły będą miały częściowo zaoblone rogi) WIM Platte. Na to będziemy naklejać mozaikę łamaną z płytek, głównie przekazanych przez firmę Grespania i Atlas Concorde.
Warsztaty rozpoczną się jutro, 23.06. o godzinie 13.30, na placu przed Gmachem Głównym Muzeum. Prace są zaplanowane do 18.
Będziemy walczyć z materią nawet, jeżeli pogoda nie dopisze, bo mamy zamówiony namiot.
Zapowiada się ciekawy i intensywny dzień.
LAWKI A5
Kategorie:muzea, różne

Z wizytą u Hundertwassera

Niemal 20 lat temu, podczas pierwszej w moim życiu podróży do Włoch, autokar zatrzymał się na parkingu przy autostradzie A2, około 50 km od Wiednia, w pobliżu Bad Fischau. Tam zobaczyłam budynek, który, choć nie pracowałam jeszcze w branży, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Aby zrozumieć, jak wielkie było to wrażenie, trzeba przede wszystkim cofnąć się do końca XX wieku w Polsce. Komuna upadła 8 lat wcześniej, rzeczywistość wciąż była szara i dość siermiężna.

I nagle, kiedy autokar zatrzymał się, zobaczyłam to:

 

Hunderwasser1

Foto: Herbert Schwingenschlögl

Nigdy wcześniej nie widziałam restauracji, która byłaby tak kolorowa i zwariowana. Budynek, do którego weszliśmy, był pełen barw, krzywych linii i dziwnych rozwiązań.

Jedna z towarzyszących mi osób była bardziej niż ja zorientowana w tematach związanych z architekturą i wtedy pierwszy raz usłyszałam nazwisko Hundertwasser.

Niedawno miałam okazję wziąć udział w wycieczce do Wiednia. Ponieważ uczestniczyli w niej wyłącznie ludzie z branży, w planie, poza innymi punktami programu, znalazły się miejsca związane z tym właśnie architektem.

 W stolicy Austrii są trzy obiekty zrealizowane według projektu Friedensreicha Hundertwassera:

1. Hundertwasserhaus – kompleks mieszkalny, przy 

 

Hunderwasser7

Hunderwasser8

Hunderwasser9

Ciekawostką jest to, co usłyszałam od naszej przewodniczki – nieocenionej Pani Gieni. Niestety, nie udało mi się znaleźć źródła takich informacji, zatem informacje przekazane przez nią muszę traktować w kategorii anegdoty. Kiedy rozpoczęto realizację projektu domu Hundertwassera, było wielu chętnych do zamieszkania w nim. Z czasem okazało się, że nie jest to pozytywne doświadczenie, jak początkowo się wydawało. Mieszkańców męczą nie tylko tłumy turystów, plączące im się w bezpośrednim sąsiedztwie domu, ale również słynne krzywizny i brak kątów prostych. Podobno przeprowadzono badania, które wykazały, że osoby mieszkające w tym otoczeniu, częściej cierpią na depresję i inne zaburzenia emocjonalne. Nie jestem pewna tylko czy przyczyną rzeczywiście są elementy architektoniczne czy obecność turystów takich jak ja 😉

2. KunstHaus Wien – czyli Dom Sztuki, przy Weißgerberlände 14. Mieści się w nim muzeum Hundertwassera, restauracja oraz sklep.

Hunderwasser6

Hunderwasser2

Hunderwasser3

Hunderwasser4

Na powyższym zdjęciu, postać tyłem, to właśnie Pani Gienia – nasza przewodniczka. Specjalnie wybrałam właśnie tę fotografię, bo jestem zdania, że barwność tej postaci – zarówno wewnętrzna, jak i manifestowana ubiorem, doskonale pasuje do tego miejsca i do tego architekta.

Hunderwasser5

3. Spalarnia śmieci w Spittelau, w dzielnicy Alsergrund. Niestety, ten obiekt widzieliśmy już o takiej porze dnia, że mogłam liczyć wyłącznie na nastrojowe zdjęcia:

Hunderwasser10

Zatem pozwolę sobie posiłkować się zdjęciem z niemieckiej Wikipedii

Hunderwasser_Fernheizwerk

Ta idea chyba mnie najbardziej fascynuje – jak można upiększyć coś, co z założenia jest mało estetyczne. Jak można wprowadzić element bajkowy do potwornie prozaicznej części naszego istnienia. O ileż piękniejsze byłoby nasze życie, gdyby było więcej takich realizacji.

 

Niestety, moja wizyta w Wiedniu trwała za krótko – zabrakło mi czasu na to, by usiąść na dłuższą chwilę i poczuć klimat tych miejsc – mam powód, by wrócić, już w bardziej kameralnym towarzystwie.

Jeżeli będziecie w stolicy Austrii, wybierzcie się na spotkanie z projektami Hundertwassera – zdecydowanie warto.

Kategorie:Ciekawostki, muzea, różne

Muzeum ceramiki Villeroy&Boch

Wrzesień 16, 2011 Dodaj komentarz

Czy wiecie, że niektóre fabryki płytek, które mogą poszczycić się wyjątkowo długą historią, mają swoje własne muzea?

Jedną z takich firm jest niemiecki producent Villeroy&Boch. W miejscowości Mettlach, w kwaterze głównej firmy mieści się Discovery Centre, w skład którego wchodzi między innymi Muzeum Ceramiki.

Villeroy&Boch istnieje od 1748 roku. Pierwsze muzeum ceramiki firma miała już w roku 1844. Ufundował je Eugen von Boch – osoba niezwykle istotna dla płytek ceramicznych markowanych logo Villeroy&Boch. Firma zawdzięcza mu nie tylko pierwsze muzeum, ale również rozwinięcie na masową skalę produkcji trwałych, odpornych i atrakcyjnych płytek przeznaczonych na podłogi.

Eugen był wszechstronnie wykształconym człowiekiem, o bardzo wielu zainteresowaniach. Jednym z jego hobby była archeologia. Oglądając antyczne, rzymskie pozostałości, wpadł na pomysł, aby idąc wzorem starożytnych Rzymian, zacząć produkować płytki podłogowe. Miały one charakteryzować się dwoma cechami – miały być atrakcyjne i tanie. Tę drugą cechę miała zapewnić produkcja fabryczna.

Płytki zgodne z ideą Eugena nie były pierwszymi płytkowymi produktami tej firmy. Już w 1780 roku trzej bracia Boch przygotowali na nagrobek swojego wuja ceramiczny motyw dekoracyjny, składający się z siedmiu płytek, układających się w kształt krzyża. Ale tak naprawdę dopiero 60 lat później produkcja płytek w firmie Bochów ruszyła na dużą skalę – otwarto zakłady w Septfontaines i Mettlach.

Z niemalże tego samego okresu pochodzi pomysł Eugena, aby stworzyć muzeum ceramiki.

Pierwszy zbiór  nie przypominał tego współczesnego. Nie koncentrował się on na własnych produktach, ale pokazywał przekrój przemysłu ceramicznego z całego świata.

Kiedy 158 lat po pierwszym otwarciu, udostępniono dzisiejsze muzeum, jego eskpozycję poświęcono przede wszystkim ponad dwustupięćdziesięcioletniej historii firmy oraz rodzin, które z nią są związane.

Ponieważ produkcja płytek jest tylko jedną z kilku aktywności firmy Villeroy&Boch, w muzealnej ekspozycji okładziny ceramiczne nie są wcale dominujące. Stanowią tylko część z 16.000 eksponatów. Jest wśród nich też ponad tysiąc dokumentów, oddających historię firmy.

Co mnie najbardziej podobało się w Discovery Centre? Branżowo – przepiękne płytki, stanowiące okładzinę ścian w muzealnej kawiarence. Ich uroda zdecydowanie przebiła wszelkie inne płytki w całej ekspozycji. Większość zdjęć ilustrujących ten tekst pokazuje właśnie wnętrze kawiarni. Do udekorowania ścian i lad użyto piętnastu tysięcy ręcznie malowanych płytek. Projekt tego pomieszczenia powstał w oparciu o znajdujące się w fabrycznym archiwum materiały graficzne, ukazujące styl, w jakim były, pod koniec XIX wieku, aranżowane sklepy na pograniczu Niemiec i Francji.

A gdy patrzyłam na ekspozycję nie do końca branżowo, podobały mi się  pomieszczenia zaaranżowane na kupiecką uliczkę w Mettlach, sprzed około dwóch setek lat oraz… stół weselny, prezentujący zastawę stołową z logo Villeroy&Boch.  Nie jest to byle jaki stół weselny. Znajdujące się wokół niego gipsowe figury, naturalnej wielkości, oddają osoby przybyłe, aby świętować zaślubiny Eugena von Boch z Octavie Villeroy.  To ważny mariaż z punktu widzenia firmy. Nie tylko dlatego, że stan cywilny zmieniał człowiek, którego idee wywarły duży wpływ na kształt firmy. Również dlatego, że to pierwsze małżeństwo, zawarte pomiędzy rodzinami Bochów i Villeroyów. Firma, będąca do tej pory spółką biznesową, od tego ślubu stała się interesem rodzinnym.

Być może mowa, wygłaszana podczas wesela, w trakcie której zostały zatrzymane w czasie gipsowe figury (na zdjęciu obok), dotyczyła właśnie tego historycznego momentu.

Muzeum mieści się w stary barokowym opactwie, w samym centrum miasteczka, tuż nad rzeką Saara. Ponieważ posiada ono nietuzinkową, wyjątkową ekspozycję, będąc w tamtej okolicy, warto je odwiedzić.

Wszelkie praktyczne informacje, dotyczące zwiedzania muzeum można znaleźć na stronie oficjalnej obiektu (mam wrażenie, że niestety jest ona wyłącznie po niemiecku), albo na polskiej stronie firmy Villeroy&Boch (na której informacje o muzeum są dla odmiany… głównie po angielsku 😉 )

Zdjęcia muzealnej kawiarni zostały mi udostępnione przez firmę Villeroy&Boch.

Kategorie:Ciekawostki, muzea Tagi: