Archiwum

Archive for the ‘informacje techniczne’ Category

Kabinowe niespodzianki

Luty 23, 2017 1 komentarz

vario4Notki o płytkach pisuję ostatnio głównie dla zupełnie innego portalu – można je znaleźć pod tym adresem. Siłą rzeczy tutaj będzie ich mniej, bo ileż można pisać o płytkach? 😉

Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w rozmowie o kłopocie mojego kolegi z kabiną prysznicową. I mam świadomość, że nie jest on jednym, którego taki problem dotknął, zatem odezwał się we mnie wewnętrzny, genetyczny edukator. Dlatego dziś nie będzie o płytkach, ani o nowościach. Będzie o jednej sprawie, na którą trzeba zwrócić uwagę, kupując kabinę prysznicową.

Czy wiecie, że jeżeli kabina ma być przeznaczona do zainstalowania na brodziku, to jej wymiar nominalny, który jest podawany, wcale nie musi oznaczać rozmiaru elementów po zainstalowaniu? Jest to wymiar brodzika, a sama kabina będzie nieco mniejsza, ponieważ stoi w pewnym oddaleniu od krawędzi brodzika.

Jeżeli kabina zostanie zainstalowana na brodziku, wszystko będzie pasowało, tylko po prostu będziecie mieć nieco mniejszą kabinę – dla wielu osób nie będzie to miało większego znaczenia, choć spotkałam w swojej karierze zawodowej takich klientów, którzy czuli się okradzeni z tych około 3 cm. Gorzej, jeżeli chcecie kabinę zainstalować na odpowiednio przygotowanej podłodze. Bo wtedy nie tylko chodzi o to, że ktoś Wam zabrał 3 centymetry. Jeżeli nieświadomie przygotowaliście lub zleciliście przygotowanie pomieszczenia pod kabinę o wymiarze nominalnym, może się okazać, że to co kupiliście nie jest w stanie odpowiednio wypełnić tego miejsce.

Przekonał się o tym mój kolega, któremu zabrakło 3 centymetrów między ścianką a drzwiami i nagle zrobiła mu kabina odrobinę-walk-in. O szczelności nie mogło być mowy i skończyło się na zakupie i instalacji profilu poszerzającego. Na szczęście kolor płytek sprawił, że szeroki profil z jednej strony nie rzuca się aż tak bardzo w oczy – tak twierdzi kolega. Niemniej, nie każdy zaakceptuje takie przeróbki w łazience.

Co zrobić, żeby ich uniknąć?

Dopytywać przy zakupie czy zamawianiu kabiny, jaki będzie faktyczny jej wymiar. Prosić wcześniej o zwymiarowane rysunki techniczne i na ich podstawie planować przygotowanie powierzchni. Jeżeli to tylko możliwe, tak przygotowywać przestrzeń pod kabinę, aby drobne różnice wymiaru można było zniwelować bez szkody dla projektu, szczelności kabiny i walorów estetycznych. To oznacza, że np. lepiej jest nie planować odpływu liniowego dokładnie na szerokość kabiny, tylko nieco węższy. Spadek podłoża też lepiej zaprojektować tak, aby zaczynał się w pewnej odległości od ścianki kabiny. Wtedy, nawet jeżeli przyjdzie tę ściankę przesunąć o 2-3 centymetry, nie będzie to takim problemem.

O różnicach w wymiarze kabiny powinien klienta ostrzegać sprzedający. Szczególnie, jeżeli jest świadom, że montaż będzie się odbywał bez brodzika. Ale wiem, że każdy z nas może mieć zły dzień albo być przed jakimś decydującym szkoleniem, na którym ma być omawiana właśnie kwestia wymiarów kabin 😉 Dlatego, planując taki zakup, zainteresujmy się jaki jest jej faktyczny wymiar – w naszym interesie.

Na zdjęciu – kabina prysznicowa wyposażona w odpływ Advantix Vario z firmy Viega – zdjęcie producenta.

Reklamy

Cotto Tuscania zmienia format Grey Soul

Październik 14, 2014 Dodaj komentarz

AMB GREY SOULDwie z płytek w serii Grey Soul będą nieco większe, niż dotychczas. Cotto Tuscania podjęła decyzję o zmianie formatów. Jest ona spowodowana rezygnacją z zewnętrznej firmy, która do tej pory rektyfikowała te płytki. Od tego miesiąca obcinanie brzegów odbywa się na linii należącej do fabryki.

Zmiana dotknie formatu 29,8×60,5 i 60,5×60,5. Jeszcze w październiku zmienią się one na 30,4×61 i 61×61.

Na pewno wywoła to pewne zamieszanie na rynku, bo nieunikniona jest sytuacja, gdy równocześnie funkcjonować będą wszystkie wymiary – stare i nowe. Szczególnie czujni muszą być ci, którym przyjdzie domówić płytki, a kupowali wcześniej płytki w starym rozmiarze.

W oczekiwaniu na polską wersję normy

Lipiec 22, 2014 2 Komentarze

Na styczeń przyszłego roku jest zaplanowane opublikowanie przez Polski Komitet Normalizacyjny polskojęzycznej wersji normy PN-EN 14411.

Póki co obowiązuje nas wersja anglojęzyczna – PN-EN 14411:2013, która zastąpiła polską wersję z 2009 roku. Wniosła ona kilka zmian, w porównaniu do swojej poprzedniczki.

Dwie są szczególnie istotne, moim zdaniem.

1. Unormowały się kwestie mozaiki ceramicznej. Do niedawna był z tym problem. Poprzednia wersja normy wykluczała jej stosowanie dla mozaik. I powstawał problem z wprowadzaniem ich do obrotu. Bo jeżeli Urząd Nadzoru Budowlanego uznawał mozaikę jako wyrób budowlany (a zdarzało się tak), to wymagał formalnych dokumentów pozwalających na wprowadzenie do obrotu. Czyli oznaczenia znakiem CE lub B. Oznaczenie CE nie było możliwe, bo nie było normy zharmonizowanej, do której można było się odnieść. Z kolei oznaczenie znakiem B to droga kosztowna i niepewna, bo niektóre ośrodki badawcze odmawiały certyfikowania kawałków ceramicznych, które były mniejsze niż 5×5 cm.

2. Możliwe odstępstwo od płaskości, deklarowanego wymiaru, prostoliniowości krawędzi itp. przestało być sztywno powiązane z rozmiarem płytki. Nadal nie może ono przekraczać 0,5% nominalnego wymiaru roboczego, ale równocześnie – nie może przekroczyć 2 mm (lub 1,5 mm, w przypadku równości krawędzi). W przypadku płytek o mniejszym formacie – nie ma to większego znaczenia. Ale przy rozmiarze 60×120 różnica jest ogromna – wcześniejsza wersja normy dopuszczała odchylenie równe… 6 mm.

Pierwsza zmiana jest ważna dla firm, zajmujących się produkcją i importem mozaiki ceramicznej. Druga powinna poprawić sytuację klientów, którym trafiły się niezbyt równe płytki.

Kategorie:informacje techniczne Tagi:

Ton w ton

Styczeń 14, 2014 1 komentarz

20131216_123636Tak się jakoś złożyło ostatnio, że sporo rozmawiam o tonacji płytek.

Bo, okazuje się, część klientów i projektantów już zauważyła, że coś takiego w płytkach istnieje, ale jeszcze wiele wątpliwości zostało do rozwiania.

Tylko tonacja taka, jak na ekspozycji, będzie mi pasować do wnętrza – z takim stwierdzeniem spotkałam się niedawno. Jeżeli porównałeś płytkę z ekspozycji z pozostałymi elementami wnętrza i to w warunkach takich jakie będą docelowo – zgoda, może tak być, że tylko tonacja z ekspozycji będzie pasować. Jeżeli jednak opierasz się na subiektywnym postrzeganiu koloru, jeżeli tę tonację widziałeś tylko w sklepie i nie porównałeś jej z niczym albo porównałeś z kolorem mebli, w sklepowym oświetleniu – nie wiadomo zupełnie, jak płytki będą wyglądać w Twoim wnętrzu. Bo inne światło, inne kolory w sąsiedztwie sprawią, że odcień będzie wyglądał zupełnie inaczej, niż w sklepie.

Wszystkie płytki w pomieszczeniu muszą mieć taką samą tonację. Nie, to płytki położone w tej samej płaszczyźnie, powinny mieć tę samą tonację (jeżeli mają jeden kolor). Jeżeli płytki są układane na różnych płaszczyznach (np. kwadratowe na podłodze, a prostokątne na ścianie), to nawet, jeżeli byłyby w tej samej tonacji, patrzącemu wydawałyby się różne, bo byłyby inaczej oświetlone. Dlatego nie trzeba się martwić, jeżeli płytki, które są przeznaczone do ułożenia w różnych płaszczyznach, mają różne tonacje.

Na zdjęciu – płytki z tej samej tonacji, ułożone w różnych płaszczyznach – niby to samo, a jednak widać pewną różnicę.

Kategorie:informacje techniczne Tagi:

Wymiar nominalny i wymiar rzeczywisty

Czerwiec 10, 2013 Dodaj komentarz

ANARCHY_BLUE_1Tak się akurat złożyło, że w ostatnim czasie dwie osoby, niezależnie od siebie, zapytały mnie, dlaczego fabryki w katalogach nie podają dokładnego wymiaru płytki.

Rzeczywiście tak jest – pomijając nieliczne fabryki, które wszystkie płytki robią w jednym kalibrze, większość producentów podaje wymiar ogólny – a potem płytki mogą być od niego nieco mniejsze lub nieco większe.

Zasadniczo, teoretycznie, nie powinno mieć to większego znaczenia – różnica ta, jeżeli się zdarza, to zwykle rząd kilku milimetrów. Jednak te kilka milimetrów mogą stanowić problem, gdy powierzchnia do wypłytkowania jest bardzo duża albo gdy projekt jest zrobiony bardzo szczegółowo.

Dlatego warto pamiętać, że wymiar nominalny, jaki znajduje się w katalogu to jedno, a wymiar rzeczywisty, jaki mają płytki – to drugie. I fabryki nie podają w katalogach wymiarów rzeczywistych, z jednej prostej przyczyny – w wielu wypadkach jedna płytka, w jednym rozmiarze nominalnym, może mieć kilka wymiarów rzeczywistych. I wówczas podawanie ich w katalogu mogłoby spowodować niezłe zamieszanie.

Dlatego norma PN-EN 14411 wprowadza kilka pojęć wymiarów, a w śród nich również wymiar nominalny, roboczy i rzeczywisty.
Wymiar nominalny to ten, który jest używany do określania wyrobu. Wymiar roboczy jest obierany podczas produkcji i opisuje płytkę „trójwymiarowo” – poza długością i szerokością płytki określa również jej grubość. Wymiar rzeczywisty to ten, jaki wynika z rzeczywistego pomiaru gotowej płytki – musi mieścić się on w zalecanej przez normę tolerancji między wymiarem rzeczywistym a roboczym.

Dlatego płytka, która w katalogu jest opisana jako 30×60, nie musi mieć dokładnie takiego wymiaru. Jeżeli jest to np. gres prasowany o nasiąkliwiości poniżej 0,5%, jego wymiar roboczy, zgodnie z normą PN-EN 14411, może nawet o 5 mm różnić się od nominalnego. A z kolei wymiar rzeczywisty może się różnić od roboczego o 1,2%. Na plus i na minus. Złożywszy to do kupy, może się okazać, że płytka opisana w katalogu jako 30×60 może mieć faktycznie wymiar 292×588 mm.

Na zdjęciu – kolekcja Anarchy z Apavisy – jednej z tych nielicznych fabryk, która w katalogu podaje rzeczywisty rozmiar płytek.

Czym jest podwójne prasowanie?

Styczeń 6, 2013 1 komentarz

Podwójne prasowanie to metoda zdecydowanie rzadziej używana niż powszechne, jednorazowe prasowanie płytek. Ja, jak dotąd, spotkałam się tylko z kilkoma fabrykami, które ją stosują.

W największym skrócie – płytka gresowa, przed wypaleniem, dwa razy trafia pod prasę. A między jednym a drugim tłoczeniem, jej powierzchnia jest pokrywana dodatkową substancją dekorującą (płynną lub suchą), która zostaje wprasowana w płytkę, potem się w niej wypala, stając się elementem rysunku płytki.

Jest to metoda droższa od powszechniejszego pojedynczego prasowania. Ale zdecydowanie podnosi ona walory estetyczne produktu. Jestem zdania, że płytki produkowane w ten sposób mają pewną „głębię”, są mniej płaskie, niż wytwarzane metodami tradycyjnymi.

Jak wygląda podwójne prasowanie w wykonaniu fabryki Fondovalle można zobaczyć na filmie poświęconym Bi+Fusion.

To nie zawsze źle, gdy płytka pęka

Październik 27, 2012 4 Komentarze

Zdarzało się Wam widzieć płytkę, której powierzchnia była pokryta siateczką? Zjawisko to zdarza się tylko płytkom szkliwionym i ma swoją nazwę.

To potocznie „harys” (słowo to pochodzi od niemieckiego „Haarriss”, które dla mnie wygląda tak, jakby moje palce na klawiaturze nagle zaczęły się jąkać 😉 ).

W dzisiejszych czasach najczęściej jest to efekt zamierzony – coraz rzadziej zdarza się, aby producentowi wyszło to „przypadkiem”. W ostatnich latach tylko 2 razy zdarzyło mi się oglądać coś takiego, jako wadę,  na nowych płytkach. Ale stosunkowo często można zobaczyć płytki sprzed np.20 lat, na których siatka spękań pojawiła się z czasem, jako „wartość dodana” 😉 Wynika to z wprowadzenia pewnych poprawek, w procesie produkcyjnym, które dziś pozwalają skuteczniej, w sposób świadomy, uniknąć tego rodzaju dekoracji.

Skąd się bierze ów harys? Jego pochodzenie wyjaśnia fachowa nazwa – pęknięcia włosowate szkliwa. Bo owa pajęczyna to właśnie siatka drobniutkich pęknięć. Powstają one wtedy, gdy glinka, z której zrobiony jest czerep płytki ma inną rozszerzalność temperaturową niż lico. Wówczas podczas wypalania i stygnięcia czerep i lico rozszerzają się w różnym stopniu i poddaje się to, co jest słabsze – cienka warstwa szkliwa pęka.

Harys, gdy nie jest zamierzony i pojawia się na nowych, i nowoczesnych płytkach, jest wadą. Szpecą płytkę nie tylko drobne pęknięcia. Jeżeli płytka jest jasna, a zostanie zafugowana ciemniejszym wypełnieniem, pigmenty z fugi, wnikną z strukturę płytki, dodatkowo barwiąc jej powierzchnię.

Ale nie zawsze takie pęknięcia są wadą. W przypadku płytek postarzanych służą dodaniu im uroku, lat i uwiarygodnieniu ich historii.