Strona główna > informacje techniczne > To nie zawsze źle, gdy płytka pęka

To nie zawsze źle, gdy płytka pęka

Zdarzało się Wam widzieć płytkę, której powierzchnia była pokryta siateczką? Zjawisko to zdarza się tylko płytkom szkliwionym i ma swoją nazwę.

To potocznie „harys” (słowo to pochodzi od niemieckiego „Haarriss”, które dla mnie wygląda tak, jakby moje palce na klawiaturze nagle zaczęły się jąkać😉 ).

W dzisiejszych czasach najczęściej jest to efekt zamierzony – coraz rzadziej zdarza się, aby producentowi wyszło to „przypadkiem”. W ostatnich latach tylko 2 razy zdarzyło mi się oglądać coś takiego, jako wadę,  na nowych płytkach. Ale stosunkowo często można zobaczyć płytki sprzed np.20 lat, na których siatka spękań pojawiła się z czasem, jako „wartość dodana”😉 Wynika to z wprowadzenia pewnych poprawek, w procesie produkcyjnym, które dziś pozwalają skuteczniej, w sposób świadomy, uniknąć tego rodzaju dekoracji.

Skąd się bierze ów harys? Jego pochodzenie wyjaśnia fachowa nazwa – pęknięcia włosowate szkliwa. Bo owa pajęczyna to właśnie siatka drobniutkich pęknięć. Powstają one wtedy, gdy glinka, z której zrobiony jest czerep płytki ma inną rozszerzalność temperaturową niż lico. Wówczas podczas wypalania i stygnięcia czerep i lico rozszerzają się w różnym stopniu i poddaje się to, co jest słabsze – cienka warstwa szkliwa pęka.

Harys, gdy nie jest zamierzony i pojawia się na nowych, i nowoczesnych płytkach, jest wadą. Szpecą płytkę nie tylko drobne pęknięcia. Jeżeli płytka jest jasna, a zostanie zafugowana ciemniejszym wypełnieniem, pigmenty z fugi, wnikną z strukturę płytki, dodatkowo barwiąc jej powierzchnię.

Ale nie zawsze takie pęknięcia są wadą. W przypadku płytek postarzanych służą dodaniu im uroku, lat i uwiarygodnieniu ich historii.

  1. Październik 27, 2012 o 8:07 pm

    Italiańcy nazywają tą powierzchnię „craquele”, to tak, na wszelki wypadek gdyby ktoś słyszał tą odmianę, w zamian za „harys”

  2. Gaslerka od Ścian
    Listopad 1, 2012 o 3:14 am

    Nasze labolatoria w polskich fabrykach dostaja obłędu na jakies haryski nawet śladowe.Kraklaki daja efekt ceramiczno-optyczny,wzbogacony-owszem.tylko co na to nasze gospodynie domowe co to zajeć maja bez liku a płytke czasami trzeba wytrzec……….a wtedy szlak zalewa:)

  3. Listopad 1, 2012 o 5:58 pm

    Bardzo lubię te spękania szkliwa. I w wersji zamierzonej, i w niezamierzonej kiedy spękania są ładne. Kiedyś za to ze zdziwieniem oglądałam kafle, które spękania miały zamierzone najwyraźniej, ale te spękania „zniknęły”. Nie, nie były nadrukowane (i takie „kwiatki” widziałam), kafle były przyklejone nad kuchenką więc cichutko sobie podejrzewam, że pęknięcia w szkliwie zostały „uzupełnione” przez tłuste opary od gotowania. Skojarzenie miałam z którymś z minerałów, który przy noszeniu traci piękne spękania i matowość po dłuższym kontakcie ze skórą. Podobno pomaga mu wygotowanie (w sumie pozbawienie tłuszczu). Ciekawe czy moja teoria jest zbliżona do prawdy ;>

  4. kuleczka
    Listopad 10, 2012 o 1:43 pm

    Takie spękania do dziś są na kaflach piecowych i kominkowych. Wręcz podkreśla się je specjalnie podbarwiając. Zdarza się, że spękania nie widać na sucho. Natomiast widać przy zanurzaniu lub wyjmowaniu kafla, kafelka z wody. O ile spękanie regularne, mniejsze lub większe bywa tak jak pisałaś standardem przy niektórych szkliwach tak pojedyncze włosowate spękania to już zapowiedz katastrofy. Prędzej czy póź niej czerep lub też biskwit pęknie.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: