Strona główna > Ciekawostki > Byłam w mozaikowym raju

Byłam w mozaikowym raju

Wczoraj udało mi się zrealizować to, co planowałam już od pewnego czasu. Wraz z kolegą służbowym, pojechaliśmy pod Poznań, do siedziby firmy Ardea Arte.

Wyjazd ten sprawił mi ogromną przyjemność. Z dwóch powodów.

Po pierwsze – poznałam właścicieli i twórców Ardei – dwoje ludzi, których osobowości sprawiły, że jeszcze większy sentyment będę mieć do tej marki.

Po drugie – znalazłam się w mozaikowym raju.

Przy skromnych zabudowaniach firmy znajduje się niewielka wzorcownia – mały przeszkolny pawilonik, który wygląda, jakby został tam przeniesiony z innego świata. A po przekroczeniu jego drzwi nagle znalazłam się w miejscu, w którym mozaiki były wszechobecne. Na planszach, na rozmaitych formach przestrzennych ale również luzem, w plastrach, których chyba setki leżały ułożone w stosy (poniżej – tylko część stosów).

Dopiero tam można mieć jakie-takie pojęcie o możliwościach i ofercie Ardei oraz o kreatywności Piotra Czaprackiego – malarza, który jest męską połową owej pary właścicielskiej, a który sprawuje pieczę plastyczną nad produkcją.

A wśród projektów handlowych stoją prace artystyczne Piotra – sztuka niemal malarska przenika się ze sztuką użytkową. Wśród szklano-ceramicznych obrazów stoi między innymi praca, która była wystawiana, jako jedna z 18 najlepszych mozaik z całego świata, w ramach wystawy Mosaic Art Now Exhibition in Print 2010, w Crocker Art Museum w Sacramento, w USA (na zdjęciu poniżej – mozaika, a nie – Sacramento😉 ).

Oglądanie mozaiki z Ardei z bliska i w takiej ilości, pozwoliło mi również zauważyć rzeczy, których wcześniej nie byłam świadoma. To, np. że szkliwo na modelu Tam-Tam bronze wygląda tak, jakby ściął je mróz, a nie – wysoka temperatura.

Zobaczyłam również, na własne oczy, wzornik możliwego szkliwa, a w nim, około 500 (około, bo nikt nie liczył) możliwych kolorów i wykończeń.

Podczas tej wizyty nie udało mi się zrealizować jednego zamiaru – nie wpuszczono mnie na produkcję🙂 Ale rozumiem to, bo wiele firm, które tak naprawdę są manufakturami, pilnie strzeże swoich produkcyjnych sekretów.

P.s. Wybierając wzory, które zabieraliśmy ze sobą, starałam się bardzo, aby przypadkiem nie zabrać niczego w turkusowym kolorze. Choć mozaiek z pięknymi turkusowymi barwami było tam dość sporo🙂

  1. Lipiec 28, 2012 o 6:42 am

    lubisz zabierac nas do raju co nie? a wiesz ze ta pierwsza bedzie mi sie snic po nocach? AAa i kupcie sobie wieksza gasnice na wszelki wypadek do auta, bo te kilogramowe to mozna uzyc do zgaszenia papierosa, wiem bo przerabialismy kilka razy pozar w aucie, swoim i cudzym.

    • Lipiec 28, 2012 o 7:10 am

      Ala, paradoksalnie przez ostatnich parę miesięcy woziłam w bagażniku taką dużą, a niedawno ją „na chwilę” wyjęłam. Dziś wróci tam….
      A mozaiki z Ardei zdecydowanie mogą się stać obsesją. Aż żałuję, że wciąż nie mam swojego miejsca w świecie, w którym mogłabym je przykleić.

  2. Krzysztof Kowalski
    Lipiec 28, 2012 o 8:38 am

    Mozaiki Ardea robią naprawdę olbrzymie wrażenie🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: