Strona główna > różne > Pańskie oko konia tuczy albo o korzyściach płynących ze sprawdzenia płytek

Pańskie oko konia tuczy albo o korzyściach płynących ze sprawdzenia płytek

Wspominałam już tutaj, że klient powinien, przed zainstalowaniem sprawdzić płytki, bo po zamontowaniu reklamacje dotyczące wad wizualnych zostaną odrzucone. Niedawno miałam okazję obserwować, czym może zaowocować niedopełnienie tego.

Klient zamówił płytki, powiedzmy AAA w formacie 45×45, w kolorze brązowym. W wyniku karygodnej (nie tylko w przenośni) pomyłki magazyniera firmy handlowej zostały mu wydane płytki BBB, w tym samym formacie i określone tym samym kolorem. Płytki zostały zainstalowane. Dopiero po tym, klient stwierdził, że różnią się od tego, co zamawiał i postanowił złożyć reklamacje.

Mimo zbieżności w określeniu koloru, płytki znacznie różniły się od siebie. Zamawiane przez klienta imitowały metalizowany beton. Dostarczone – były kopią kamienia naturalnego. Ponieważ kompletnie nie pasowały do koncepcji pomieszczenia i pozostałych elementów wyposażenia, jedyna opcja, na jaką chciał zgodzić się klient, to fizyczna wymiana na właściwe – wraz ze skuciem niewłaściwych i przyklejeniem tych poprawnych. Kupujący nie ukrywał, że jeżeli jego żądanie nie zostanie spełnione, złoży pozew do sądu.

Firma, która sprzedała płytki, postanowiła pójść klientowi na rękę i zadośćuczynić większości jego oczekiwań. Kosztowało to ją kilka tysięcy złotych. Klienta kosztowało to sporo nerwów oraz przesunięcie terminu końca remontu.

Nie musiało się tak jednak skończyć. Wraz z płytkami klient otrzymał i podpisał dokument, w którym został poinformowany, że reklamacje wad wizualnych (a za taką zdecydowanie należy uważać tak diametralną różnicę w wyglądzie, w porównaniu do wybranego modelu) może składać wyłącznie przed zainstalowaniem, dlatego powinien sprawdzić płytki przed montażem. Uzbrojony w taki argument, sprzedawca mógł odrzucić reklamację, a jak pokazują podobne przypadki z przeszłości – mogłoby się również zdarzyć, że wygrałby sprawę przed sądem. A wówczas, poza stratą nerwów i czasu, klient poniósłby dodatkowo również spore wydatki.

Dlatego tak ważne jest, aby rzeczywiście sprawdzić odpowiednio wcześnie, czy wszystko się zgadza i wygląda tak, jak oczekiwaliśmy. W handlu pracują ludzie, a ,niestety, każdy człowiek może być omylny. Gdyby pomyłka magazyniera została stwierdzona przed montażem, jej naprawienie byłoby kwestią jednego dnia – po prostu wymieniono by jedne paczki z płytkami na inne. Odbyłoby się to szybko, bez zbędnych kosztów i bez nerwów. Reklamacja po przyklejeniu płytek to już zupełnie inne wydarzenie.

Pewnym utrudnieniem jest coraz powszechniejsze oddawanie spraw związanych z remontem lub wykańczaniem lokalu w ręce fachowców. Dobry kafelkarz (czy też – fliziarz, jak jest nazywany w pewnych częściach Polski 😉 ) zapewne sprawdzi dostarczony materiał przed przyklejeniem. Skontroluje czy pasują tonacje, czy płytki nie różnią się od siebie. Ale nawet taki fachowiec może nie być do końca świadom, jakiego wyboru dokonali jego zleceniodawcy. Może nie zdawać sobie sprawy, że płytki leżące przed nim i czekające na zainstalowanie, nie wyglądają tak, jak powinny. A wówczas przymocuje je, będąc święcie przekonanym, że czyni słusznie. Dlatego, najlepiej jest po prostu samemu rzucić okiem na to, co wkrótce ma zostać przymocowane do ściany lub podłogi naszego domu.

Reklamy
Kategorie:różne
  1. Karolina
    Sierpień 27, 2011 o 6:29 pm

    Z wszystkim moge sie zgodzic ale reklamowanie wad wizualnych to nie jest pomylenie plytek przez magazyniera. Zamawiam konkretny model plytki i oczekuje ze wlasnie taki dostane. Przy oczekiwaniu tak jak bylo u mnie ok 6 tyg na plytki do 2 lazienek, nie tamietalam juz nawet ich nazwy.
    A jak sie gapie magazynierowi poleci po pensji to nauczy sie pakowac to co nalezy. Ja swoim remontem zarzadzalam sama, i za bledy innych nie mam zamiaru odpowiadac. Nie atakuje nikogo bron boze, tylko spuszczam moja 3 miesieczna frustracje na niekompetencje roznych stolarzy, kafelkarzy itp hihihi

  2. Sierpień 27, 2011 o 7:07 pm

    Dyskutować nie będę 😉 Interpretacja prawna nie jest moja, tylko adwokatki, która takimi tematami zawodowo się zajmuje. Ma to coś wspólnego z kodeksem cywilnym i „niezgodnością towaru z umową” ( w tym przypadku jedyna niezgodność to: „płytki wyglądają inaczej” czyli jest to tzw. „wada wizualna”).

    Niemniej główna wina magazyniera nie podlega dyskusji 😦 Poza blogiem mogłabym Ci opowiedzieć inne ciekawe historie o magazynierach 😉

    Co do uroków remontów – nie od dziś mówię, że nie zazdroszczę wszystkim, którzy muszą przez to przechodzić 😦

  3. adam
    Maj 24, 2015 o 8:41 am

    idiotyczny artykuł, bo regulamin sklepu nie jest hierarchicznie wyższy od kodeksu cywilnego i dlatego nie ważne, czy przed czy po montażu np. 5 lat jest zauważona wada lub inna niezgodność z umową. wstyd, że to adwokatka napisała.

    • Maj 24, 2015 o 9:06 am

      Sugeruje Pan, że jest jakiś przepis, który powinna znać owa adwokatka, ktory mówi, że w 5 lat po zakupie można zgłosić reklamacje z tytulu niezgodności towaru z umową?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: