Strona główna > Reklamacje > Płytki, które schną zbyt wolno…

Płytki, które schną zbyt wolno…

W mojej codziennej pracy zawodowej mam do czynienia również z reklamacjami. Część z nich jest typowa, ale zdarzają się co jakiś czas sytuacje, które są niestandardowe, wyjątkowe, a jednocześnie – dostarczają mi pewnej nowej wiedzy.

Kilka dni temu przyszło mi zmierzyć się ze zgłoszeniem klientki, która zakupiła płytki gresowe, barwione w masie, dodatkowo zdobione i szkliwione powierzchniowo, o antypoślizgowej fakturze. Właściwości antypoślizgowe płytki wynikały z drobnych, ale wyraźnych zagłębień i wypukłości. Gres ów został zakupiony i zainstalowany na podłodze w łazience domu. Klientka trafiła do mnie, ponieważ odniosła wrażenie, że woda wsiąka w strukturę płytki, a potem bardzo długo odparowuje.

Podstawowa obawa kupującej dotyczyła tego, czy płytki mają rzeczywiście deklarowaną przez producenta niską nasiąkliwość wodną. Czy płytki nie nasiąkają wodą, oddając ją potem głębszym warstwom podłogi. Klientka skarżyła się również na to, że wypłytkowana podłoga, po umyciu, zbyt długo pozostaje wilgotna.

Wybrałam się na oględziny. Na miejscu okazało się, że płytka na sucho sprawia wrażenie, jakby wszystko z nią było w porządku. Po przejechaniu mokrym mopem, gdy przesuwałam po jej powierzchni dłonią, uciskając nieco, sprawiała wrażenie, jakby była wykonana z twardej gąbki, w której przesącza się woda.

Oczywiście płytka nie zmieniała swoich właściwości fizycznych po zamoczeniu. Po prostu woda, która znajdowała się na powierzchni, wypełniała fakturę płytki, te drobne i gęsto umiejscowione zagłębienia i pod wpływem nacisku była przepychana po nienasiąkliwej powierzchni ceramiki. Ale wrażenie było niesamowite. Gdybym zobaczyła to na filmie, bez możliwości „pomacania” płytki, miałabym problem z określeniem czy mokre podłoże na pewno jest twarde i sztywne, a nie – sprężyste i elastyczne.

Płytka zdecydowanie nie była nasiąkliwa bardziej niż wynikałoby to z normy. Woda pozostawała na powierzchni okładziny i dawała się łatwo usunąć suchą ścierką. Ale któż z nas chciałby po umyciu podłogi mopem wycierać ją suchą ścierką?

Czyli zdarzyła się sytuacja, w której produkt miał parametry jakie są od niego wymagane, ale równocześnie – nie spełniał oczekiwań klientki. To jedna z, moim zdaniem, najtrudniejszych sytuacji reklamacyjnych. Z jednej strony sprzedawca nie ma możliwości wyegzekwowania czegoś od producenta, bo towar nie jest wadliwy, a z drugiej strony – ma przed sobą niezadowolonego klienta.

Zatem, konieczne stało się wymyślenie sposobu, który pozwoli skrócić czas wysychania płytki. I musiał być to sposób, na tyle skuteczny, aby płytka szybko wysychała w pomieszczeniu, w którym jest słaba cyrkulacja powietrza – w łazience klientki jest wentylacja grawitacyjna – zamontowano odpowiednią kratkę wylotową, niestety brak jest wystarczającej ilości otworów wlotowych.

Rozwiązanie wbrew pozorom okazało się być stosunkowo proste. Wystarczyło spowodować, aby powierzchnia płytki nabrała właściwości hydrofobowych, czyli odpychających dla cząsteczek wody. Woda, jeżeli nie będzie przylegała do powierzchni ceramicznej, chętniej „wróci” do chłonnego mopa, mniej jej pozostanie na powierzchni podłogi, a dzięki temu – szybciej odparuje.

Kilka testów oraz konsultacje z zaprzyjaźnionym chemikiem pozwoliły ustalić, że można do tego celu wykorzystać impregnat dla płytek nasiąkliwych firmy HG.

Choć płytki, które zostały poddane tej próbie zasadniczo nie kwalifikują się do impregnowania, w tym wypadku okazało się, że zabieg, który zasadniczo jest odradzany dla gresu, może przynieść oczekiwane efekty. Chemiczny film, który powstał na powierzchni płytki, zmienił nie tylko jej właściwości fizyczne. Zmienił również nieco jej wygląd – ciemny kolor płytki został dodatkowo odrobinę pogłębiony, a płytka nabrała połysku.  Widać to na zdjęciu, na którym pół płytki (po prawej stronie) jest pokryte impregnatem, a pół – pozostaje w stanie niezmienionym.

Za to na drugim zdjęciu widać, jak impregnat wpływa na właściwości płytki. Górna część jest pokryta środkiem. Na zdjęciu widać wyraźnie, że woda z niej spływa, tworząc krople, nie zamoczywszy jej. Dolna część, nie zabezpieczona impregnatem jest zamoczona, wilgotna.

Ponieważ ze względu na właściwości gresu preparat nie ma szansy wniknąć w jego strukturę, inaczej jak w przypadku płytek nasiąkliwych, impregnacja zachodzi tylko powierzchniowo. Dlatego podczas użytkowania podłogi konieczne będzie powtórne jej zaimpregnowanie, zapewne mniej-więcej co roku.

Na płytkach mogły pozostać resztki fugi, a łazience klientki zastosowano fugę epoksydową, dlatego, za radą znajomego chemika, zaleciłam przed impregnacją zmycie powierzchni środkiem do mycia kamienia i betonu – Renowal 200, firmy Allpro.

Dzięki tej reklamacji dowiedziałam się dwóch nowych rzeczy.

Po pierwsze – choć impregnacja płytek niskonasiąkliwych nie jest zalecana, a czasami wręcz może kreować problemy, w niektórych sytuacjach warto ją zastosować, by rozwiązać problem, do którego rozwiązania wcale impregnaty nie są przeznaczone.

Po drugie – pewne kwestie, które mogą być zupełnie jasne dla handlowca z branży, mogą nie być takie oczywiste dla klienta. Dlatego sprzedając płytki strukturalne, może warto mówić nie tylko o tym, że taka okładzina jest trudniejsza do utrzymania w czystości, ale również o tym, że po umyciu… pozostaje trochę bardziej mokra, bo może zatrzymywać więcej wody.

Reklamy
Kategorie:Reklamacje
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: