Strona główna > Ciekawostki > Polak potrafi – płytki ceramiczne w czasach komunizmu ;)

Polak potrafi – płytki ceramiczne w czasach komunizmu ;)

Mam skrzywienie zawodowe. Oglądam i oceniam płytki nawet będąc gościem weselnym. Rozpoznaję typ a czasami nawet konkretnego producenta okładziny. Zauważam błędy w ułożeniu albo ciekawe rozwiązania projektowe.

Zatem nic dziwnego, że przyglądałam się również płytkom, znajdującym się w starym domu mojej babci. Zanim wpadłam do branży, widziałam tylko, że w łazience są brzydkie płytki – krzywe i z wypryskami. Dopiero niedawno dowiedziałam się, jaka jest ich historia.

Dla nikogo chyba nie jest tajemnicą, że w czasach komunizmu w Polsce tzw. „glazura” nie była czymś powszechnym. Dostęp do okładzin ceramicznych mieli wybrańcy. Chociaż w Polsce funkcjonowała fabryka w Opocznie, nieliczni mogli myśleć o normalnych kafelkach w łazience. Socjalistyczni dizajnerzy proponowali plastykowe płytki, które przyklejało się na klej butapren. Można je było ozdobić kalkomaniami.
Okazuje się jednak, że moi rodacy, starali się znaleźć sposób na pozyskanie tego „kapitalistycznego dobra”, za jakie najwyraźniej uważano okładziny ceramiczne.

Moi dziadkowie, prawie 30 lat temu kupili dom w miejscowości Jaworzyna Śląska, na Dolnym Śląsku. Malutkie to miasteczko słynęło z dwóch rzeczy – węzłowej stacji kolejowej oraz fabryki porcelany stołowej – Karolina.

I właśnie z tej drugiej „sławy” pochodziły kafelki, które przez poprzednich właścicieli były zainstalowane w kupionym przez dziadków domu. Nie należały one jednak do profilu produkcyjnego zakładu.

W ramach wolnych mocy przerobowych i z „zaoszczędzonych” (dziś powiedzielibyśmy wprost – ukradzionych, ale w tamtych czasach kombinował każdy) materiałów, niektórzy pracownicy Karoliny formowali cienkie płytki z glinki, w formacie 15×15 centymetrów. Nie wiem, jakimi metodami to robili, ale dalekie były one od doskonałości. Glinka była pokrywana jednobarwnym szkliwem (na przykład – jasnoniebieskim) i wypalona. Wykonane metodami rękodzielniczymi płytki były krzywe, a szkliwu daleko było do doskonałości – zdarzały się na nim wypryski, zagłębienia. Ale mimo tego, cieszyły się wzięciem wśród znajomych i rodzin pracowników fabryki.

I tak oto spotykały się, w pewnym sensie, dwa rodzaje przymysłu ceramicznego 😉

Niestety, do tej pory nie udało mi się potwierdzić tej historii w Karolinie, która istnieje do dziś.

Advertisements
Kategorie:Ciekawostki
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: