Strona główna > różne > Coraz większe, coraz cieńsze

Coraz większe, coraz cieńsze

Jeszcze dekadę temu, żywotność kolekcji płytek trwała czasami nawet 10 lat. Fabryki mogły sobie spokojnie robić, latami, swoje Florencje czy Esedry, a ludzie i tak je kupowali, choć format, kolorystyka, sposób produkcji i estetyka serii zostały zaplanowane na przykład – pięć lat wcześniej.

I komu to przeszkadzało? 😉

Dziś wygląda to nieco inaczej. Po 3-4 latach bardzo często seria jest już stara, niemodna i powoli zaczyna odchodzić do lamusa. O ile ma szczęście. Bo powstają i takie kolekcje, które nie dożywają własnej pierwszej, masowej produkcji. Wzory są pokazywane na targach, ale tak naprawdę kolekcja nigdy nie widzi światła dziennego – wylatuje z produkcji, zanim do niej wejdzie. W czasach, kiedy wszyscy głośno mówią o kryzysie, trwa pogoń za trendami czyli pogoń za klientem.

Nic zatem dziwnego, że w branży próbuje się wymyślić coś, co będzie w jakimś aspekcie – nowe, nowoczesne.

Od pewnego czasu można zauważyć dwie bardzo wyraźne tendencje – płytki robią się coraz większe, a część gresów robi się coraz cieńsza.

Rozmiar zwiększają zarówno płytki gresowe, jak i ceramiczne. Nie tylko podłogowe, ale również ścienne. W przypadku tych drugich, przez kilka lat najpopularniejszym formatem były te, zbliżone do 30×60. Obecnie fabryki coraz częściej proponują na ściany okładziny w firmie wydłużonych prostokątów, gdzie dłuższy bok ma, w zależności od producenta i kolekcji, od 75 do 100 centymetrów.

Gresy idą jeszcze dalej. Format 60×60 centymetrów, do niedawna uważany za duży, jest już co najwyżej średnim. Fabryki mają w stałej ofercie płytki w rozmiarze 80×80, 90×90 albo 120×120 (np. Mutina – jeden z moich ulubionych producentów. Pewna fabryka – RAK Ceramics, z Emiratów Arabskich produkuje płyty gresowe o największym obecnie formacie (wśród tych o normalnej grubości ) – 185×125 cm. Takie płyty mają 2 centymetry grubości, a każda a nich waży ponad 100 kilogramów.

Drugą wyraźną tendencją, jaką forsują producenci, jest tworzenie płytek gresowych o zmniejszonej grubości. Każda licząca się fabryka wprowadza do oferty co najmniej jedną serię o grubości pomiędzy 4 a 5 milimetrów. Niektóre – tak jak np. Caesar, „odchudzają” kilka kolekcji, dając klientom do wyboru – wersję klasyczną lub „slim”.

Pomysł zmniejszenia grubości gresów pojawił się już kilka lat temu. Wtedy pojawiły się na rynku płyty o grubości 3 mm, w formatach 1mx3m. Jednak ze względu na ekstremalnie małą grubość, dla większości zastosowań, konieczne jest wzmacnianie płytki siatką z włókna szklanego lub drugą warstwą takiej samej płyty. Tego problemu nie ma w przypadku gresów o grubości 4-5 mm, które od niedawna znajdują się w ofercie niemal każdej znaczącej fabryki..

Można zastanawiać się nad tym, po co nam właściwie płytki cieńsze niż zwykle. Fabryki argumentują, że użycie takich płytek może oszczędzić czas i pieniądze, przy renowacji już istniejących obiektów, gdy zostaną użyte na stare okładziny. Instalowanie tego rodzaju materiału nie wymaga skuwania starych płytek, zatem renowacja następuje szybciej.

Ten argument jest jak najbardziej słuszny. Aby jednak mógł zajść, konieczne jest znalezienie fachowca, który poradzi sobie z trudnym technicznie ułożeniem takich płytek. Nie każdy chce się tego podjąć. Podobnie jest z układaniem płytek o dużych formatach.
Zapewne wynika to z faktu, iż zarówno wielkie formaty, jak i niewielkie grubości wymagają szczególnej staranności w montażu.
Ważne jest już odpowiednie przygotowanie podłoża. Musi być ono bardzo dobrze wyrównane. Jeżeli takie nie będzie, to pocienianie płytki popękają, a te o dużych formatach, mogą utworzyć powierzchnię, która będzie krzywa.

Dlatego, jeżeli duże lub cienkie płytki mają być przyklejane do podłogi, można użyć zapraw samopoziomujących, które same zadbają o to, by podłoże nie miało nierówności.
Po starannym wyrównaniu podłoża, należy starannie rozprowadzić zaprawę klejową pod płytkami. Jest to szczególnie ważne w przypadku gresów pocienianych, bo w ich przypadku pusta przestrzeń w kleju może zaowocować pęknięciem.

W przypadku obu produktów – większych i cieńszych płyt, bezwzględnie trzeba pamiętać o stosowaniu fugi.

Cienkie płytki, dla osób zajmujących się kreowaniem wnętrz, mogą być ciekawe również z jeszcze jednego powodu – dają szerokie pole do popisu dla innych zastosowań. Kiedy pojawiły się pierwsze gresy typu slim (albo „light”, bo i tak są nazywane), trzymilimetrowe, jeden z producentów-pionierów – hiszpańska firma Levantina, proponował, aby sklejone ze sobą trzy płyty (dawały one grubość około centymetra) używać jako przepierzenia do kabin WC albo blaty stołów. Tak połączony materiał miał bardzo wysokie parametry fizyczne i ciekawą estetykę.

Włoska fabryka Kronos stworzyła cały program elementów, wykonanych z cienkich gresów. Można w nim znaleźć poziome żaluzje zewnętrzne, bazy i meble pod umywalki oraz schody. W porozumieniu z architektem mogą oni stworzyć i wykonać specjalny projekt, pod indywidualne zamówienie.

 

 Na zdjęciu obok – fragment ekspozycji firmy Kronos.

Na zdjęciu u góry – seria Vanity 32,5×97,7 z włoskiej fabryki Naxos.

Kategorie:różne
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: