Strona główna > różne > Jak wygiąć płytkę ceramiczną?

Jak wygiąć płytkę ceramiczną?

Wbrew naturze płytek (są twarde i mało elastyczne), okazuje się, że jest to możliwe. Na dodatek, może się to zdarzyć kompletnie bez takiej intencji.

O tym, że płytki mogą się wyginać po zainstalowaniu, parę razy słyszałam a raz widziałam na własne oczy. Niestety, zwykle takie zachowanie płytek staje się przyczyną reklamacji. I rzeczywiście, jest to powód do reklamowania, ale nie samej okładziny, tylko sposobu jej montowania.

Ten jednen raz, kiedy widziałam płytki, które wygięły się na ścianie, stało się tak dzięki fachowcowi, który je przyklejał. Ponieważ ściana nie była płaska, tylko lekko wygięta łukowato, majster postanowił ją wyrównać, dając „nieco” grubszą warstwę kleju. Klej był cienkowarstwowy, zalecana przez jego producenta warstwa powinna wynosić do 8 mm, a kiedy oglądałam go, w najgrubszym miejscu ta warstwa wynosiła… 4 cm. I to po ponad roku wysychania. I co się wydarzyło? Siły i naprężenia, działające w zaprawie, dzięki jej grubości były tak silne, że powolutku, z czasem, zaczęły wyginać płytki. Nie nastąpiło to w ciągu jednej nocy, ale fizyka, działająca dzień, po dniu, przez rok, zrobiła swoje. Gdy oglądałam płytki, były one wygięte na kształt dna łodzi – środek był wypukły i lekko odstawał od podłoża. Część okładziny zaczęła pękać i to było przyczyną złożenia reklamacji. Właściciel niefortunnej ściany był bardzo zdziwiony, gdy dowiedział się, że płytki popękały, bo zatrudnił partacza.

Spotykam się z wieloma rodzajami reklamacji płytek, których przyczyna nie leży w  jakości materiału, tylko wynika ze sposobu jego użytkowania albo montowania.

Kiedyś miałam okazję oglądać piękną łazienkę, w której kabinę prysznicową wyłożono metalizowaną mozaiką, imitującą stary brąz. Niestety, osoba sprzątająca, umyła ją agresywnym środkiem, zawierającym zbyt wysokie stężenie kwasów i cała metaliczna powłoka zniknęła. Dlatego warto, wybierając materiał pod prysznic, sprawdzić wcześniej, czy będzie odporny na agresywne środki czyszczące. A jeśli zmysł estetyczny wygrywa z rozsądkiem, to po prostu delikatniejsze płytki (warto zakładać, że wszystko co ma elementy metalizowane, do delikatniejszych należy) trzeba myć łagodnymi środkami myjącymi.

Jednak najczęstszą przyczyną niezadowolenia z płytek, nie wynikającą z jakości czy wad samego materiału, są błędy popełniane podczas jego instalacji. Powierzenie montażu fachowcowi nie zawsze oznacza, że oddajemy nasze pomieszczenie i wydane pieniądze w dobre ręce. Niestety, zdarzają się wśród kafelkarzy osoby z przypadku, które uczą się dopiero na swoich błędach. Dlatego czasami warto nie poddać się pokusie obniżenia kosztów i zrezygnowania z umowy i faktury. Dokumenty takie pozwolą przynajmniej zwiększyć szanse na to, że w razie fuszerki uda nam się uzyskać odszkodowanie.

Jednym z takich błędów, które mogą zaowocować reklamacją (zwykle najpierw – płytek, a potem dopiero robocizny) jest niewłaściwe rozprowadzenie zaprawy klejowej pod płytką. Na szczęście coraz trudniej znaleźć fachowca, który klei „na krowie placki” (czyli nie rozprowadza dokładnie kleju, tylko rzuca na podłoże, punktowo, jego niewielkie porcje, na których mocuje płytkę – tak zainstalowana okładzina, potrafi się z pionowej powierzchni oberwać, w najmniej spodziewanym momencie). Ale nadal można spotkać „fachowców”, którzy montują płytki tak, że powstają pod nimi pustki – miejsca między podłożem a płytką, które choć powinny być wypełnione zaprawą, są wypełnione powietrzem. Pół biedy, jeżeli jest to w pomieszczeniu – dostarcza to użytkownikom dodatkowych atrakcji dźwiękowych (słychać głośny dźwięk, gdy się w takie miejsce puknie). Dopiero w skrajnych sytuacjach może dojść do załamania się okładziny. Dużo gorzej, gdy pustki podpłytkowe zostaną zostawione w miejscu narażonym na działanie naszej, polskiej zimy. W takich pustkach może się zbierać woda, która podczas któregoś z cykli zamarzania, może tak bardzo zwiększyć swoją objętość, że spowoduje oderwanie się płytki od podłoża.

Brak zaplanowanych i wykonanych dylatacji w budynku może doprowadzić do pękania płytek. I warto zaznaczyć, że jeżeli pęknięcie przebiega np. przez dwa, połaczone drzwiami pomieszczenia, w których są ułożone płytki różnych producentów, jest to dobitnym dowodem na to, że wada nie leży po stronie płytek.

Innym problemem, który mogą stworzyć fachowcy, to wytworzenie wad wizualnych. Po bliższym zbadaniu często okazuje się, że takie wady wizualne to pozostałości po nie zmytej należycie i w odpowienim momencie fudze. Choć zdarzają się sytuacje wyjątkowe. Jedną z nich wykreował pewien wykonawca, który postanowił zaimpregnować płytki szkliwione (które impregnacji kompletnie nie potrzebują). Jak postanowił, tak zrobił – gres szkliwiony pokrył impregnatem i zostawił bez zabezpieczenia. A ponieważ impregnat nie miał w co wsiąknąć, więc na powierzchni płytki pozostał dłużej, niż by mu wypadało. Na tyle długo, że do pomieszczenia przyszli w międzyczasie fachowcy od gładzi szpachlowych, aby wyszlifować wcześniej przygotowane ściany. Wszystko to, co sypało się od szlifowanych ścian i sufitu, opadało na zaimpregnowane płytki. Doszło do bardzo ciekawej reakcji chemicznej, która spowodowała, że pył z gładzi zostanie na płytkach już na zawsze. Zapewne ta reakcja chemiczna była ciekawa dla mnie i dla czytających te słowa, ale na pewno tak nie było, w przypadku inwestora i owego „fachowca”, który zniszczył kilkadziesiąt metrów już ułożonej okładziny.

Czasami gorliwość kafelkarzy w stworzeniu doskonałego wnętrza, w połaczeniu z niewielką wiedzą na temat tego, co zmienia się w rynku płytek, może doprowadzić do „ciekawych” efektów estetycznych. Obserwuję to od czasu, kiedy fabryki, dzięki wykorzystaniu metody zdobienia, zwanej rotokolorem, zaczęły wprowadzać kolekcje, charakterem nawiązujące do kamienia naturalnego. Chcąc pogłebić ten „kamienny” charakter, producenci mieszają w paczkach płytki o podobnych, ale nie identycznej tonacji. I co jakiś czas trafia się fachowiec, który nieświadomy zamierzonego efektu, alarmuje, że płytki nie są z jednej tonacji. Dobrze, jeżeli alarmuje. Gorzej, a widziałam i takie przypadki, gdy kafelkarz postanawia na własną rękę naprawić to, co „popsuła” fabryka i sortuje poszczególne płytki, dzieląc je tonacjami. Owocuje to potem pomieszczeniem, w którym na przykład jedna ściana jest wyraźnie jaśniejsza od drugiej. I pozostaje wówczas domaganie się rekompensaty od wykonawc i przekonywanie znajomych, że to efekt zamierzony;)

Advertisements
Kategorie:różne
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: